Wegańskie

Czy wege musi smakować jak papier?

Moja wegańska przemiana to określenie, które zafunkcjonowało przez chwilę na fanpage’u po publikacji kolejnego zdjęcia z wegańskim jedzeniem Stolicy. Cóż? Ostatnio w poszukiwaniach kulinarnych doznań wpadłem w wege-sferę i póki co jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Jak wiadomo, każda seria kiedyś się kończy. Nim jednak dotrzemy do sedna, warto skupić się na tym co było po drodze.

Kanapki|Lokale

La Chica Sandwicheria

Lokal na Solcu to drugie podejście La Chiki do karmienia stacjonarnego. Około czterech lat temu nie po drodze mi było na Mokotów, by odwiedzić ich na ulicy Obrzeżnej. W sumie do tej pory na Mokotowie bywam bardzo rzadko, co nie zmienia faktu, że La Chikę łapałem na wszelkich festiwalach i zlotach, a kanapek typu Cubano

KFC|Sieciówki

Jak w KFC Przeskoczyłem Kolejkę.

Część z nas nie lubi czekać, prawdopodobnie nawet duża część. Jednak lwia część z tej dużej części z nas nie lubi też spieszyć się, biegać albo skakać by nie czekać. Bieg przez płotki czy skok w dal jest nam obcy, ostatni raz robiliśmy to na lekcjach wychowania fizycznego w gimnazjum. Jeżeli już skaczemy to po

KFC|Sieciówki

Śniadania w KFC

Zawsze warto zacząć tekst od koślawego składniowo zdania, budzi ono zainteresowanie Czytelnika obietnicą grafomaństwa autora. Dlatego też: w całej Polsce śniadania ludzie jedzą. Jeżeli nie jedzą, to znaczy, że pomijają najważniejszy posiłek dnia. To bardzo źle, dla naszego organizmu, żołądka, samopoczucia i tak dalej. Najadanie się telewizją śniadaniową oraz kawą nie prowadzi do niczego dobrego,

Amerykańskie|Restauracje

Fuddruckers w Polsce!

Zawsze cieszy gdy amerykańska sieć zarzuca swe macki aż do naszego kraju i to tu buduje sobie bazę wypadową by spróbować zawojować żołądki środkowo-Europejczyków. Już relacja Żorża na jego Street Food Polska okazała się na tyle zachęcająca, że wybrałem się tam bez wahania. A gdzie, zapytacie, Drodzy Czytelnicy? Do tych co rządzą żarciem, a przynajmniej

Sieciówki|Sphinx

Polsko-egipska impreza.

Pewnego razu z Towarzyszką Spożywania byłem w ZOO. Nagapiłem się – jak mawiał Jan Paweł Kapliński – na różnego gatunku zwierzęta. Pod koniec wędrówki spotkałem Jaka i kilka innych wołowych rarytasów – to przypomniało mi, że przez kilka ostatnich godzin nie spożywałem niczego konkretnego. Droga do przebycia nie była krótka, lecz zdecydowani jedynie na mięso, nie