Burger|Lokale

Jednoosobowy Projekt: Burger

Wawer ma swoje burgery

Halo Wawer, halo prawobrzeżna Warszawo!
Na Waszych oczach rozwija się Projekt Burger. Projekt jednego, ambitnego człowieka – Michała Zdanowicza. Jak sam o sobie mówi jest kulinarnym samoukiem a burgery przygotowuje na Wawrze od ponad roku. Wcześniej w innej lokalizacji, obecnie obok stacji Warszawa – Wawer, przy ulicy Widocznej.

W szary, niepogodny dzień miło było wejść do skromnego, przytulnego lokalu, w którym mieści się również punkt wymiany książek a ogrzewanie zapewnia spory piecyk. Podobno nie ma co przywiązywać się do wygodnych krzeseł, bo wystrój lokalu w najbliższym czasie z kawiarnianego zamieni się na bardziej surowy burger bar, ale kto tam wie co Michał wymyśli.
Jak wspominałem Projekt Burger to projekt jednoosobowy, Michał jest sobie sterem, okrętem a nawet żeglarzem. Sam kupuje produkty, sam przygotowuje sosy czy burgery i ma wiele planów jak samemu przygotowywać jeszcze więcej, ale do tego potrzebuje czasu. Widać jednak, że cierpliwość jest jego dużym atutem, więc metodą małych kroczków na pewno dotrze do celu.

Moc sosów

W tym momencie najważniejsze dla niego to robić coś dla ludzi, a co z tego wynika dobrze ich karmić. Jak karmi Projekt Burger?
Przede wszystkim sercem burgera czyli mięsem. Ciekawa, dosyć chuda mieszanka, ale nadal zachowująca sporo walorów smakowych i soczystości. Podobna sytuacja jak w opisywanym przeze mnie niedawno Roger That. Dużo pozytywów dodaje maślana bułka, tostowana na grillu. To składowa burgera, z którą często problemy mają już starzy wyjadacze jak na przykład Barn Burger. Tutaj zaś puszysty, miękki miękisz chroni chrupiąca skórka a pieczywo ze sprawdzonej piekarni broni swojej pozycji.

Jeżeli serce burgera to mięso, sosy są duszą. W Projekt Burger sosy to niewątpliwy atut. Miałem okazję spróbować niemal całej ich gamy i zapewniam, że takiego bbq nie zjecie nigdzie indziej – sos o konsystencji pasty na pomidorach i wędzonych śliwkach, frapujące doznanie. Miętowy był niesamowicie odświeżający a pomidorowy – pomidorowy. Oprócz nich godzien uwagi jest pieprzno-słodki, występujący w opcji Lucky Luke. Ja natomiast zamieniłem sos barbecue na właśnie ten w swoim burgerze BBQ(25.00zł) co okazało się dobrym wyborem. Pomidory, duszona cebulka, gorczyca, pieprz, nieco ziół – mocna i intensywna kompozycja świetnie zagrała w burgerze z podwójnym serem i podwójnym bekonem.

Mięso wysmażone na różowo oraz świeże, chrupiące warzywa dopełniły dzieła – dla mnie był to jeden z ciekawszych burgerów jakie jadłem ostatnio. Dopracowany, spójny i pełen smaku. Michał zdaje sobie sprawę, że przed nim jeszcze wiele pracy, zarówno związanej z wnętrzem lokalu jak i smaku jego burgerów, ale wydaje się być na to dobrze przygotowany.
Jeżeli zaś ma przygotowywać jeszcze lepsze burgery i jeszcze lepszą kawę z mikropalarni (koniecznie poproście go o jeden z niestandardowych sposobów parzenia) to naprawdę warto na to czekać.

Każdy ma swój czas

Z jednej strony Michał minął się nieco z boomem na burgery. Gdyby w takiej formie przygotowywał je 5-6 lat temu myślę, że dziś jedlibyśmy w jednym z kilku jego lokali. Z drugiej strony, kto zabroni mu spełniać się zawodowo i prywatnie, dobrze karmiąc ludzi, nawet jeżeli droga do celu będzie trudniejsza i dłuższa niż popłynięcie na fali tejstu?

Jeżeli macie blisko na Wawer, to żal nie zajrzeć do Projekt Burger. Jeżeli macie daleko, to warto się tam zjawić, czy macie po drodze czy nie.

Tomek Mędrek

2 Comments

  1. nie tylko burgery, które można zjeść również w wersji mini na mniejszy ale pyszne frytki z sosami polecam pomidorowy, ale pyszna kawka warta jest też uwagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *