Burger|Lokale

Postępu 5 – gratka dla Orków

Daleki Mordor

Postępu 5 – ciężko mi powiedzieć czy tam jeszcze sięga Mordor. Sądząc po infrastrukturze chyba tak. Z drugiej strony to tak daleko, że może to już ten daleki Mokotów, o którym kilkukrotnie słyszałem?
Nie mam bladego pojęcia. Rejony zamieszkałe przez Orków, goniących za targetami i obawiających się deadline’ów nie są mi bliskie. Długa podróż czeka mnie komunikacją zbiorową a kolejki do specjalistów NFZ oferują krótszy czas oczekiwania niż ten, który spędzimy w aucie chcąc się dobić na Mokotów w dzień roboczy.

Na szczęście była niedziela, umówiłem się uprzednio z Kulinarnie Niepoważnymi by wspólnie sprawdzić nowe miejsce na gastronomicznej mapie Warszawy. Postępu 5 to koncept głównie gastronomiczny(listę lokali znajdziecie tutaj), ale już zakotwiczył tam znany Skład Bananów i Axe Nation. Słyszeliśmy plotki o mającym powstać w przyszłości Klubie Nocnym i wydajniejszym zagospodarowaniu przestrzeni, która póki co, wygląda trochę jak po niedokończonym remoncie.
Nie jest jednak tajemnicą, że miejsce dopiero startuje a efektywność oraz efektowność działań zaobserwujemy zapewne na wiosnę/lato przyszłego roku.

Hot-Dogi i Burgery

O podziwianiu samej lokalizacji możemy myśleć w dłuższej perspektywie, ale na jedzenie można wybrać się już teraz. W naszym przypadku dosyć spontanicznie wybór padł na Hotto Doggu. Jeżeli nazwa pochodzi od tego co znajdziecie pod tym linkiem, to gratuluję polotu. Bawi niezmiennie.

Hotto Doggu, w którym serwują hot-dogi z azjatyckimi dodatkami(kojarzycie Japadogi?) muszę pochwalić przynajmniej za dwie składowe: przemyślane kompozycje i perfekcyjnie podpieczoną, maślaną bułeczkę.
Z Pauliną skosztowaliśmy Kyabetsu z wieprzową kiełbaską(17.00zł) oraz Yakisoba z sojową(17.00zł).

Kyabetsu był wyborem większości z nas i nie zawiedliśmy się. W moim hot-dogu, ociekająca tłuszczem kiełbaska świetnie zagrała ze słodko-ostrym sosem i podsmażoną cebulką.

Yakisoba w wersji wege poza intrygująca kiełbasą zadowala ciekawym kontrastem pomiędzy słodkim umami, jakie prezentuje yakisoba z sosem teriyaki a ostrością oraz subtelną goryczką gari.
P.S. mają smaczne frytki i glony.

Przeszliśmy na drugą stronę placu by zdobyć to na co polowałem od kiedy pierwszy raz o nich przeczytałem. Roger That i ich burgery. Na niebezpieczną wędrówkę po wojskowych terenach WAT-u nie miałem odwagi, a festiwale food trucków w tym sezonie mnie nie zachęciły. Teraz jest lokal, skromny i cieplutki. Po namyśle wybieram Belmondo(24.00zł) z dodatkowym bekonem i zaproponowanym ogórkiem.

Bez zbędnych ceregieli przyznam, że był to jeden z najsmaczniejszych burgerów jakie jadłem w tym roku(a mamy grudzień). Idealna bułka, miękka, chrupiąca i puszysta skrywa słodką konfiturę z cebuli, przeplatającą się smakiem z masłem orzechowym okraszonym miodem z własnej pasieki i cheddarem. Rytmu całości nadaje wołowina Limousine o dosyć niskim stosunku tłuszczu do mięsa. Mimo to, wysmażone wedle życzenia na medium rare mięso, kusi soczystością i aromatem. Kropkę nad i stawiają mięsisty, ociekający smakiem boczek oraz ogórek, wnoszący do nielekkiej kompozycji rześką nutę.

Oprócz burgera, schwytałem kawałek suszonej wołwoiny, przygotowywanej własnoręcznie przez ekipę Roger That w kilkudziesięcioletnim smokerze, stojącym tuż za drzwiami. Napakowany dymem i przyprawami kawałeczek mięsa zaskakiwał soczystością oraz miodowym finiszem.
Nie zawiodłem się, Roger That to top burgerów jakie miałem okazję spożywać w swoim życiu. Na pewno nie pominę ich trucka czy lokalu przy rozważaniach gdzie tym razem skonsumować bułę z różową wołowiną.

Orki mają fajnie

Gonitwy za targetami, niewyobrażalne korki, ścisk w komunikacji miejskiej, walki o miejsce w korpo-lodówce, strach przed deadline’ami, obawy przed utratą karty Multisport i nadzieja na premię roczną w grudniu – to tylko niektóre problemy życia codziennego Orków z Mordoru. Biorąc jednak pod uwagę jak dzięki temu nagromadzeniu pracowników oraz mieszkańców Mokotów kwitnie w sferze gastronomicznej, to można dojść do wniosku, że przynajmniej w tej materii jest Orkom czego zazdrościć. Postępu 5 to dobry przykład jak wykorzystać sprzyjające warunki do budowy kompleksu gastronomiczno-rozrywkowego. Czekam zaintrygowany na rozwój strefy i pewnie sprawdzę co się zmieniło wiosną a Was, drodzy Czytelnicy, zachęcam do zajrzenia tam już teraz, póki zima jeszcze nie trzyma.

Tomek Mędrek

3 Comments

    • Bardziej chodziło mi o określenie mieszanki słodkiego i umami. Każdy smak to odczucie, równie dobrze można użyć określenia kwaśnej goryczy czy słonej słodyczy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *