Sieciówki

Przegląd oferty sieciówek – sierpień 2018

Tym wpisem rozpoczynam uroczyście comiesięczny przegląd oferty sieciówek. W przeglądach tych, znajdziecie ceny, wartości kaloryczne(o ile kogoś to w ogóle interesuje), zdjęcia oraz moje rekomendacje. Przede wszystkim zajmę się największymi graczami na rynku czyli: McDonald’s, KFC i Burger King, ale jeżeli uważacie, że jakaś sieciówka powinna dołączyć do tego grona, dajcie znać. Produkty będę dobierał według ofert sezonowych, promocji czy ciekawostek.

Obecnie w McDonald’s i KFC króluje oferta sezonowa, która zachęca nas do wybrania letnich smaków, w jakiej formie by one nie były. W Burger King natomiast, mamy ciekawą ofertę, związaną z dorzuceniem do kanapek dużej ilości bekonu (w jednej z nich znajdziemy aż 8 plasterków boczku!). W związku z przygotowywaniem tego artykułu wybrałem kilka propozycji by przedstawić Wam pokrótce moje odczucia na ich temat.

McDonald’s

McDonald’s kusi nas drobnymi, morskimi żyjątkami, zwanymi krewetkami. Krewetkami w panierce, o których niegdyś już zdążyłem napisać. Wtedy byłem bardzo nieprzychylny kompozycji, zawierającej trzy krewetki w panierce, miks papryk, rukolę, sos słodkie chili oraz pikantny z nutą owocową – cokolwiek, na litość boską, ma to znaczyć.
Czy warto obecnie sięgnąć po tego wrapa(14.40zł/421kcal)? Moja rekomendacja brzmi: nie. Cena sięga podwójnych burgerów w sieci spod dwóch złotych łuków, a doświadczenia organoleptyczne nie są tego warte. Brakuje spójności kompozycji, brakuje wytyczenia jakiejś myśli przewodniej. Krewetki oczywiście przeciągnięte, ale nie gumowe, sos słodkie chili komponuje się z nimi dosyć dobrze, ale rukola i papryka? I ten sos pikantny, którego nawet nie wyczułem? Nie, dziękuję, zamówię Royala.

Ewentualnie Burgera Szefa na Ostro(15,40zł/704kcal), którego chwalił mój znajomy i właśnie z tego powodu go wybrałem. Jestem fanem standardowego Burgera Szefa, w którym pieczarki oraz ser grają pierwsze skrzypce, więc był to wręcz naturalny wybór. Co do samej wersji pikantnej, powiem szczerze, że dawno nie byłem tak pozytywnie zaskoczony burgerem z McDonald’s. Sos meksykański, trochę jak pomidorowa, chunky salsa, wraz z marynowanymi pepperoni nadaje ton całej kanapce. O dziwo, pieczarki wpasowują się w między tę parę bardzo dobrze. Kanapce brakuje mankamentu większości kanapek z tej sieci czyli nie jest sucha. Bułka znana z ubóstwianej Kanapki Drwala, zamyka całość i tylko żal tego plasterka pomidora, który po części przyczynia się do tego, że cała kanapka jeździ nam w rękach. Niemniej, moja rekomendacja brzmi: jak najbardziej.

Osobiście, z pozostałej części oferty, pominąłbym przy zamawianiu Krewetki Królewskie w pudełku (13,40zł+1,00zł za sos/281kcal), a na pewno poleciłbym McWrapa Tzatziki (13,90zł/513kcal), jeżeli tylko jest tak smaczny jak jakiś czas temu. Łódeczki zamiast frytek do zestawu i sos Blue Cheese polecę zawsze, im łatwiej bowiem nabierać sos za pomocą smażonego ziemniaka, tym lepiej.

KFC

Do sieci z Kentucky wróciły propozycje z serii California. W zeszłym roku, choć o nich nie pisałem, próbowałem co nieco z tej oferty i muszę przyznać, że były to smaki, które mi odpowiadały. Jak jest w tym roku?
Na pewno frapującą propozycją są Tacosy i na pewno martwią używane tu i tam Bitesy. Nie jestem ich zagorzałym przeciwnikiem, ale jest to jedyny rodzaj mięsa w KFC, który przyjeżdża mrożony, co w mojej ocenie psuje marketing sieci. Zacznę od wspomnianych Tacosów(2 szt. 10,95zł/306-321kcal), które podano w ładnym pudełeczku. W środku możemy wybrać dwie sztuki Taco Salsa lub Taco Nacho, ewentualnie jedno takie, jedno takie. Ciężko znaleźć informacje co konkretnie w Taco się znajduje, ale z najważniejszych rzeczy mamy tam nadające rytmu guacamole, dwa rodzaje tartego sera, trochę sosów i oczywiście Bites. Najdziwniejsze natomiast jest to, że już nie musicie się zastanawiać czy wolicie taco w wersji hard czy soft, bo KFC podaje swój wypust w obu rodzajach tortilli. Serio. Pomiędzy jedną a drugą pojawiają się sosy – lekko pomidorowa, pikantna Salsa oraz serowy Nacho. Smak nie jest najgorszy, nie jest wybitny. Na plus na pewno tekstura, ale w smaku nie ma tutaj niczego czego bym szukał w taco – nie ma świeżości, soczystości, delikatnego mięsa, ot kurczak w panierce, zalany sosami. Moja rekomendacja brzmi: nie, za 10.95zł łapcie Zingera, będziecie bardziej zadowoleni.

California Twister(12,95zł/534kcal) czyli znów Bites, ale zestawiony z głową, gdzie ponownie niezłe guacamole nadaje ton całości, dodatek nachosów wraz z Bitesami wprowadza niezbędną teksturę, warzywa powiew świeżości. W efekcie mamy nie najgorszego Twistera w sensownej cenie. Nadal jednak wolę Zingera, choć to już kwestia indywidualnych preferencji.

Skoro wspomniałem już kilkukrotnie, że wolę Zingera, to pora by za tymi słowami poszły również czyny. Zinger w wersji Podwójnej, z jakimi by nie był dodatkami, to opcja, którą wybieram głównie ze względu na mięso. Soczysty filet z piersi w panierce Hot&Spicy to opcja, której w mojej ocenie nie przebija nawet trybowane udo w Granderze. Podwójnego Zingera California(17,95zł/822kcal) kupuję również dlatego, że jest w nim wspominane Guacamole, nachosy wraz z panierką nadają tekstury, a warzywa dopełniają całości. Często w kanapkach warto się nie wysilać i to jest dobry przykład odpowiednio skomponowanej prostoty. Każdy składnik jest na miejscu, a kompozycji niczego nie brakuje. Oczywiście motyw przewodni jest niepodważalny, ale dodatki również wykonują swoje zadanie na odpowiednim poziomie. Jak praktycznie każdą kanapkę z serii Zinger mogę i tę, polecić z czystym sumieniem.

Burger King

Burger King zazwyczaj nie oferuje dużej wariacji produktów dostępnych w ofertach sezonowych, tym razem są to aż cztery kanapki, do których napakowano sporą ilość bekonu. Angry, Chicken, Double Bacon King i ta, którą wybieram, podstawowy Bacon King. Nie ma co się oszukiwać, kanapka z majonezem, ketchupem, serem i wołowiną nie jest nas w stanie niczym zaskoczyć, chyba, że zapakujemy do niej dodatkowo cztery plasterki bekonu. W tej wersji czyni to pewną różnicę, czyni ją smaczną i sycącą, choć nie jest to pozycja porywająca i osobiście zarekomendowałbym wybór Double lub Angry.

To byłoby na tyle z sierpniowego przeglądu sieciówek, kolejny już za miesiąc, sprawdzimy czym sieciówki zaskoczą nas na jesień.

Tomek Mędrek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *