Festiwale|FoodTrucking

Szybki obiad na Stadionie Syrenki

Witam Was serdecznie w to gorące popołudnie. Niekoniecznie miałem chęć przygotowywać obiad, a nadarzyła się okazja by zjeść może nie aż tak tanio, ale godnie i smacznie. Na Stadionie Syrenka Żarcie na Kółkach organizowało Stołeczny Piknik, wraz z atrakcjami dla najmłodszych i starszych. Również w trakcie tego eventu, miały zostać ogłoszone wyniki konkursu Warszawska Pyza.
Jako, że jestem średnio zainteresowany tą inicjatywą a i czasu nie posiadałem wiele, możemy uznać, że wpadłem po prostu na obiad.

Tuż po wejściu na płytę stadionu mój wzrok przykuło kremowe auto pod szyldem Chyży Wół. Po wielu perturbacjach to ich pierwszy, tegoroczny wyjazd. Jednakże obecność tej ekipy nie zmieniła tego, że miałem chęć spożyć nieco nowości. Traf chciał, że po lewej stronie od wejścia usadowiły się zarówno Lokalne Farmazony, jak i Mafiosso ze swoimi burgerami, ruszyliśmy w takim razie w tamtym kierunku.ŻnK Stadion Syrenka (2)ŻnK Stadion Syrenka (3)Lokalne Farmazony czyli szczytujący marketing, przyobleczony w modny samochód z jedzeniem. Dziw bierze, że Pan Jakubiak nie zabrał się rok czy dwa lata temu za karmienie z auta, ale już przy potykaczu z wypisanym menu, widzimy, że sprawy sobie nie pokpił. Lista nie jest zbyt obszerna, aczkolwiek wygląda nader imponująco – trzy rodzaje mięs, owoc morza oraz opcja wege, każda w innej, interesującej, choć nie odkrywczej aranżacji. Wybieram Mućkę w Korei (26.00zł), dopytuję co w niej takiego koreańskiego, ale pracownikom na myśl przychodzi tylko marynowana cebulka. W porządku, w takim razie pozostało mi cierpliwie czekać.ŻnK Stadion Syrenka (1)Chwilę oczekiwania umilam sobie zamówieniem w Mafiosso, gdzie wybieramy jedyną słuszną opcję jaką jest Gangster (22.00zł). Dosyć klasyczną kompozycję, wzbogaconą o masło orzechowe.
Odbieram nie grzeszącą gabarytami Mućkę w Korei, odwijam i zastanawiam się, za co zapłaciłem 26.00zł?
Za zgniecioną, poprawną bułkę? Za frytki z mrożonki? Za marynowaną, cienko skrojoną, czerwoną cebulę? Ciężko powiedzieć, w mojej opinii płaci się głównie za długo marynowany w kimchi i sosie ostrygowym, pieczony, soczysty, spory kawałek rostbefu, bo reszta składników jest papierowa i bez wyrazu. W pewnym momencie kanapka zaczyna tak zatykać nam przewód pokarmowy, że bez napoju możemy sobie nie poradzić. Niezbyt udana propozycja.ŻnK Stadion Syrenka (5)W mojej okolicy farmazon to nie tylko określenie osoby, która pisze bajki, ale również popierdółki, bzdetu i to drugie niestety po części pasuje do tej kanapki. Na pewno spróbuję innych pozycji z menu Farmazonów, aczkolwiek zalecam pewną dozę ostrożności w takich działaniach.

ŻnK Stadion Syrenka (4)Mafiosso wydał Gangstera (ups…) – mimo dosyć przeciętnej bułki i nie wybijającego się mięsa, burger okazał się wyjątkowo smaczny. Odnalazłem w nim wiele plusów: mięso wysmażone mocniej, ale nadal soczyste, świetnie rozpuszczony ser, soczysty, smaczny bekon, znakomicie dobrane masło orzechowe oraz sos bbq, które stworzyły pyszną, słono-słodką mieszankę smaków i przewodziły w całości. Naprawdę jest co polecić, Łodzianom gratulujemy, a jeżeli ponownie pojawią się na jakimś zlocie poza miastem murali, polecam skosztować.ŻnK Stadion Syrenka (7)ŻnK Stadion Syrenka (6)Kilka aut na całym evencie spotkałem pierwszy raz w swoim życiu. Tak było na przykład ze Shrimp House, który przyjechał aż z Wrocławia i nie da się ukryć, że ma coś wspólnego z Bratwurstami. Truck wygląda wybitnie uroczo, żeglarsko i morsko.ŻnK Stadion Syrenka (8) Tylko dwie pozycje w menu, nie pozostawiające nam zbyt dużego pola manewru. Krewetki w czerwonym curry lub solidny szaszłyk z grilla opalanego gazem, wystawionego przed autem. Obie opcje kosztują 28.00zł, więc nie jest to najniższa cena, ale mogę z przekonaniem powiedzieć, że warto. Wybraliśmy wersję pierwszą. W dziwnych nieco okolicznościach odbieramy nasze zamówienie – Red Curry otrzymała już osoba z numerkiem o pięć wyższym od naszego, po dopytaniu, okazało się, że ktoś zabrał nasze, ale nasze już czeka. Dodam, że cały czas staliśmy przy trucku wyczekując cierpliwie naszej porcji i nasz numer zamówienia nie padł ani razu. Puściliśmy to w zapomnienie prędko po skosztowaniu tego co otrzymaliśmy. Kompozycja mleczka kokosowego, czerwonego curry, batatów i ananasa okazała się bardzo udana. W mojej opinii nieco zbyt ugrzeczniona, bo przydałoby się tu nieco pikanterii, aczkolwiek nie mieliśmy na co narzekać, tym bardziej, że kolendra wpasowała się tu świetnie. W tej cenie otrzymujemy osiem krewetek – oczywiście nieprzeciągniętych, mięciutkich i soczystych – jak najbardziej na plus. Dodatkiem do całego dania jest ryż kleisty, ewentualnie ugotowany na kleisty i wreszcie jest tak jak lubię – nic nie wysypuje mi się z widelca, a ziarenka nie pałętają się po jamie ustnej. Nie pozostaje mi dodać nic więcej jak polecam!ŻnK Stadion Syrenka (10)ŻnK Stadion Syrenka (11)

Kolejnym autem z Wrocławia był często spotykany na warszawskich ulicach Shakewave Truck z letnią propozycją pod tytułem Soczysty Strzał (12.00zł). Miksowane truskawki, arbuz, winogrona i mięta, tworzą soczyście czerwoną, gęstą mieszankę, która może nie jest super orzeźwiająca, ale niebywale smaczna i chłodziła odpowiednio w ten upalny dzień. Mięty w niej dostatek, ale nie tak by zabić witaminowo-owocowy smak pozostałych składników – polecę, ale szukającym orzeźwienia rekomenduję wybór innych pozycji z menu.ŻnK Stadion Syrenka (9)

Na deser miała być kanapka z wołowiną – Chyży Wół lub Reuben Loco z La Chica Sandwicheria, nad którym rozpływałem się jakiś czas temu. Koniec końców stałem w krótkiej kolejce do La Chici i mój wzrok przykuł opis kanapki Cubano Piccante (22.00zł). Odezwał się mój pociąg do kosztowania nowości, więc zarzuciłem pomysł spożycia mięsa wołowego na rzecz szarpanej wieprzowiny. To był strzał w dziesiątkę!ŻnK Stadion Syrenka (12)Estetyka na pierwszym miejscu – kanapka jak zwykle w kartonowym pudełeczku, zapakowana równiutko w papier, zaopatrzona w ciemną serwetkę, na wypadek gdyby coś nam się ulało.
Kubański chleb, który przy pierwszym spotkaniu mocno mnie do siebie zraził, za każdym kolejnym razem wydaje się bardziej bliski ideałowi – mocny, zbity, z chrupiącą skórką i puszystym miękiszem. Wnętrze kryje znakomicie przygotowany, miękki, drobny, gorący, soczysty pulled pork, przełamany ostrawą musztardą. Pikantnego smaku nadają majonez chipotle oraz ogromne kawałki wyrazistego jalapeno. Dokładając do tego pyszny bekon w długich plastrach, otrzymujemy bajeczne połączenie smaków, które zasyci niejeden brzuszek – coś pięknego.
Cubano Piccante nie przebija Reuben Loco, ale jest równie bliska moim wyobrażeniom o mięsnej kanapce perfekcyjnej.

Wyrażając się kolokwialnie: pojadłem, popiłem i szczęśliwy wróciłem w domowe zacisze by z pełnym brzuszkiem oddać się drzemce. Upalne popołudnia rozleniwiają na tyle, że jedyne czego bym pragnął w takim momencie to by jedzenie przyszło samo do mnie.

Tomek Mędrek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *