Festiwale|FoodTrucking

Street Food na Patelni c.d.

Drodzy Czytelnicy, w poniższym tekście zaprezentuję Wam dania, które spożyłem podczas dnia drugiego i trzeciego (sobota, niedziela), na zjeździe foodtrucków, pod PKiN, obok Patelni i Dworca Śródmieście, pod patronatem Street Food Polska.

Jako, że moją domeną jest rozpisywanie się, tak dziś postaram się stworzyć coś na kształt fotorelacji, choć zapewne nie obędzie się bez przynudzających komentarzy, przyprawiających o bóle żołądka i dwunastnicy.

Viet Street Food  – wczoraj się nie udało, więc może dziś?
Po zaanonsowaniu na ich fanpage’u dzisiejszego dania dla odmiany czyli Bun Cha La Lot (co wyjaśniono jako: makaron ryżowy z kotlecikami w liściach pieprzowca zalany aromatycznym sosem) oraz pamięci o wczorajszej wpadce z Banh Mi, postanowiłem to danie zamówić, wydawało się bowiem nader interesujące. Po uiszczeniu opłaty i odczekaniu chwili, otrzymujemy skromną miseczkę, wykonaną prawdopodobnie ze spienionego polistyrenu, a w niej, dokładnie to co na zdjęciu poniżej.Street Food na Patelni c.d (1)W porządku, w takim razie zaczynam spożywać – jest al dente makaron ryżowy, są chrupiące warzywa, są bardzo gustownie przyprawione kotleciki, ale gdzie jest mój sos?
Z całego tego przejęcia aż zajrzałem na fanpage Vieta i upewniłem się, że sos powinien tam być – powinien. Podszedłem do trucka, zagadałem w tej sprawie a problem rozwiązano, dolewając chochlę bulionu do tego co już zdążyłem nadgryźć. Okazało się, że bulion był dosyć mdły i przeciętnie esencjonalny, więc całość stała się mało wyrazistą zbieraniną poszczególnych, oderwanych od siebie składników. Po raz drugi niestety, muszę powiedzieć nie dla Viet Street Food.Street Food na Patelni c.d (3)Paulina w międzyczasie spożywała burgera od Zapchaj Mordor – towarzyszyły jej ambiwalentne uczucia, podobnie z resztą jak mnie po skosztowaniu dwóch kęsów tej kanapki. Z jednej strony burger nie był zły, z drugiej niczym się nie wyróżniał, ot buła z kotletem i kilkoma, mało istotnymi dodatkami.Street Food na Patelni c.d (2)

Street Food na Patelni c.d (4)Unico (nie mam zielonego pojęcia czy unikalny czy unicorn) to truck, który serwuje głównie kanapki z pulled porkiem i hot-dogi. Nabyłem opcję pierwszą w wersji z serem i bekonem. Kolejka była naprawdę spora, ale to zazwyczaj dobrze świadczy o serwowanym pożywieniu. Nie ma co w takim razie ukrywać, że dosyć długo czekałem, ale czas umiliło mi przyglądanie się ślicznemu numerkowi, który wydają przy kasie.Street Food na Patelni c.d (9)Pierwsze wrażenie jest świetne – odwijam papier a tam tona pulled pork, przyrzucona kilogramami sera i boczku. Gdzieś przy kontakcie z kanapką wzrokowo zabrakło mi sosu, a Mimolette wydawał się bardzo słabo rozpuszczony – nic bardziej prawdziwego.
Kanapka jest bardzo smaczna, sycąca, pełna smaku, ale posiada kilka mankamentów, może pośpiechem wywołanych, a może każda jest nimi obarczona?Street Food na Patelni c.d (13)Street Food na Patelni c.d (14)Pulled Pork jest miękki, smaczny, nieprzesadnie przyprawiony, ale również zbity, słabo poszarpany i zimny, nad czym ubolewam najbardziej. Przehandlowałbym nawet lekkie przesuszenie mięsa za jego wyższą temperaturę. Ten sam problem tyczy się sera – gdyby mięso było ciepłe to i ser wyglądałby inaczej – tu spory minus, bo wszak Mimolette jest bardzo wdzięczny i nie potrzebuje wysokich temperatur by dać z siebie wszystko. Bekon już odpowiednio zgrillowany, lekko ciągnący, mięsny i tłustawy. Sos bbq – smaczny, ale mało. Zdecydowanie zabrakło go w kanapce, która przez to okazała się zbyt sucha. Bułka topowa – miękka, ze świetnym balansem między skórką a miękiszem.
Mimo tych mankamentów kanapka bardzo mi posmakowała, więc aż boję się pomyśleć co by było gdyby wprowadzić te poprawki w życie.Street Food na Patelni c.d (7)

Street Food na Patelni c.d (8)Wieprzowina w paście chilli od My Little Thailand zdejmie z Was buty. Świetny, gęsty sos na bazie pasty, miękkie mięso i multum chrupiących, przesmażonych lekko warzyw. Połączenie różnorodnych faktur i barw wychodzi daniu na dobre – wydaje się być ono pełne energii i smaku. Ostre tak jak lubię, pikantne jakbym sobie życzył – znakomite i niesamowicie do mnie przemawia. Polecam bardzo.Street Food na Patelni c.d (12)Niedziela – trzeci dzień i trzecie podejście pod Vieta. Do trzech razy sztuka to banał, który powtarzałem sobie od wczoraj. Tym razem zupa Mitom (15.00zł) – na wywarze, ze szparagami, ziołami i wołowiną.Street Food na Patelni c.d (15)Otrzymujemy skromny kubeczek, a w nim: wywar – bez smaku, z delikatnymi oczkami tłuszczu. Skrawki wołowiny miękkie i godnie przyrządzone, szparagi twarde, podobnie jak makaron. Osobiście uznaję, że albo ja nie łapię tej kuchni, albo się nie wstrzeliłem, albo towar jest przereklamowany.Street Food na Patelni c.d (16)Dania degustacyjne w Pho14 to była feeria smaków, barw i znakomita odskocznia od wszelakiej maści kuchni świata, dostępnych w Warszawie. Viet Street Food też jest odskocznią – w tej chwili od dobrego poziomu jedzenia z trucków.
Będę jeszcze próbował, może się uda.

Paulina nie miała lżej, oczekiwanie ponad pół godziny na Pad Thai w Przystanku Ogień i Dym, zakończyło się w ten sposób:Street Food na Patelni c.d (17)Informuję, że to nie jest nadgryziona porcja – tyle Pad Thaia otrzymuje się za 20.00zł i ani grama więcej. Smak zadowalający, ale nie powalający. Nie rzekłbym, że nie jadłem lepszych tego typu dań w życiu.

Nniedzielne, przystawkowe niepowodzenia powetowałem sobie u królów grilla, hardkoru i wołowiny czyli B.B.Kings. Zamówiłem klasykę nie do przebicia – T-Bone’a. Street Food na Patelni c.d (11)Większość z Was, drodzy Czytelnicy, pewnie wie, że jest to stek z kością w kształcie litery T, gdzie po jednej stronie znajduje się mięso z rostbefu, a z drugiej polędwica. Niełatwo tego nicponia wysmażyć, ale dla chłopaków nie ma rzeczy niemożliwych. Różowy w środku, minimalnie krwisty, a na zewnątrz perfekcyjnie domknięty, dzięki czemu soczysty i pełen smaku – nie zaprzeczę, mięso mają naprawdę smaczne. Posypany gruboziarnistą solą i pieprzem, więcej bowiem nie potrzeba. Podany ze sporą ilością świeżych i sprężystych warzyw na desce.Street Food na Patelni c.d (18)Street Food na Patelni c.d (19)Street Food na Patelni c.d (20)Sowitym dodatkiem jest aromatyczny, pieczony ziemniak, w towarzystwie sosu tzatziki, który w mojej opinii był zdecydowanie zbyt rzadki i mało czosnkowy.
Cóż ja będę narzekał na sos? Skoro mięcho wypełniło moje wnętrzności i ego w sposób niesamowicie skuteczny. T-Bone robi rewelacyjne wrażenie na spożywającym, ale również na obserwujących i przypadkowych przechodniach. Żywy marketing pełną gębą.Street Food na Patelni c.d (21)

Na deser Paulina zamówiła frytki z American Food Truck – chrupiące i puszyste w środku, z paprykopochodną posypką. Tych z Wypas Po Pas nie przebiły, ale wchodzą na podobny poziom.Street Food na Patelni c.d (22)Tak zakończyliśmy dzień trzeci i ostatni Zlotu na Patelni pod patronatem Street Food Polska. Dziękuję Żorżowi za zaproszenie a Paulinie za wytrwałość i cierpliwość. Dla wszystkich, u których jadłem wielkie dziękuję za nakarmienie mnie.
Wy, drodzy Czytelnicy, szykujcie się. 03-05.06.2016 kolejny Street Food na Patelni, ze znakomitymi truckami i atmosferą. Ojj, będzie się działo!Street Food na Patelni c.d (10)Street Food na Patelni c.d (6)Street Food na Patelni c.d (5)

Tomek Mędrek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *