Burger King|Sieciówki

Czerwony jak cegła

… rozgrzany jak piec… A może pies? Like a dog? Ryśkowi chodziło o gorącego psa? To może hot-doga?
Może uznał, że to tak amerykańskie jak blues i dlatego taka zawiła metafora? Któż raczy wiedzieć?
Tak, zdaję sobie sprawę, że powinienem pisać klucze odpowiedzi na matury z języka polskiego.

Jaki to ma związek z siecią Burger King? I ich nową limitowaną edycją? W sumie to żaden, nie licząc koloru bułki limitowanego burgera, nazwanego uroczo Angriest Whopper(17.95zł/???kcal).
W swojej karierze człowieka jedzącego, kosztowałem już Hot Whoppera, Angry Whoppera, Hot Big Kinga i inne takie, takie, a pikantny sos ChilliCheese należy do moich ulubionych w sieci z Miami. Tym razem miało być inaczej, tym razem miało być ostro, piekielnie ostro.
Ostatnim razem było mi piekielnie ostro po Diabelskim Cheddarze – limitowanej edycji chipsów z Grodziska Mazowieckiego. Nie będę dokładnie tłumaczył na czym owa piekielność polegała, ale rąbek tajemnicy uchylę na samo zakończenie tekstu.Angriest Whopper (1)Wracając do Angriest Whoppera – wygląda jak niedorobiony muchomorek. Z punktu marketingowego, dodanie ostrego sosu (o którym za chwilę) do produkcji bułki i uczynienie jej czerwoną brzmi świetnie. Z punktu widzenia odbiorcy końcowego jemy muchomora – nienaturalność, dysonans poznawczy, ludzka natura raczej unika kontaktu z pożywieniem o tego typu ostrzegawczych barwach. Niemniej uważam, że bułce wyszło to na dobre – jest bardziej zbita i konkretna niż jej białe siostry (rasizm alert?), w smaku rzeczywiście czuć nieco pikanterii.Angriest Whopper (3)Nie będę Was zanudzał opisem walorów smakowych grudki majonezu, mięsa, miliona plastrów pomidora (po co on tam nadal jest?), sałaty lodowej czy topionego sera. Opowiem Wam o tym, co tego burgera czyni pikantnym.Angriest Whopper (4)Angry Onions – znane mi skądinąd kawałki białej cebuli w specjalnej, pikantnej panierce. Dodają nieco animuszu, ale nie uważałem ich nigdy za mocno pikantne.
Jalapeno – solidna porcja, naliczyłem przynajmniej pięć kawałków. Niestety, plastry papryczek z sieci Burger King są jakieś takie rozmoczone i niezbyt wyraźne w smaku, jadałem bardziej ostre i kapsaicynowe jalapeno. Jakoś nie uważam tego za mocno pikantne.
Sos – nie poznałem jego nazwy, bo od wczoraj nie mogę się doprosić AmRestu o dokładny skład kanapki i wartości odżywczych (ale to już nie pierwszy raz – powoli się przyzwyczajam). Sos, który od początku coś mi przypominał. Szklisty, nieco rzadki, z drobinkami suszonej papryki, nieco ostry, nieco ketchupowy…
Zaraz! Ketchupowy?
Tak, Kotlin Pikantny – to jest ten smak! A ja jakoś nigdy nie uważałem tego ketchupu za mocno pikantny.Angriest Whopper (2)Całość kompozycji, mimo tych mankamentów, pospolitości niektórych składników, spłaszczenia smaku innych, jest dosyć udana. Nie powiem żeby ta kanapka mnie zachwyciła, ale nie powiem też, że jestem zawiedziony jej smakiem. Osobiście, gdyby była w stałej ofercie to na pewno od czasu do czasu bym się na nią skusił.Angriest Whopper (5)Pytanie padające nader często: Czy jest ostra/pikantna/paląca?
Uważam, że każdy powinien to sprawdzić na sobie. Moja opinia może okazać się złudna, gdyż kilka razy w swym życiu, miałem okresy, gdy spożywałem mnóstwo sosów przygotowywanych przez sędziwych Pakistańczyków (tak, to ci ludzie z nadwyżką endorfin, spowodowaną pikantną dietą). Gdybym miał określać skalę pikantności od jednego do dziesięciu, to ten burger w mojej opinii otrzymałby czwórkę. Warto jednak samemu zjeść i to sprawdzić.

Niech dowodem na to, że nie jest aż tak bardzo ostry, będzie wyznanie, że nie piecze dwa razy.

Ocena od żółwia (Angriest Whopper): trzy z dużym plusem dobra próba, Królu, szkoda, że na tydzień (w skali 1-5). 3

Tomek Mędrek

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *