Festiwale|FoodTrucking

Żarcie na Kółkach – Start Sezonu 2016

Tym razem byłem przebiegły. Sporządziłem sobie listę, by nie kluczyć pomiędzy autami z pożywieniem. By nie spędzać 8h w kiepskiej pogodzie, szukając i rozmyślając czego spróbować. Powiedzmy sobie szczerze: większość tych smaków znam. W tym roku zaskoczył mnie tylko jeden zespół, reszta zaserwowała swoje standardy, a część interesujące nowości. Nie przesadzając, stwierdzę jednak, że wśród trucków wdarła się lekka stagnacja – owszem są nowości i symboliczny burger nie jest już w przewadze, ale w tym momencie naprawdę ciężko już wymyślić coś nowego.

Nie przeciągając sprawy, spożyłem niewiele jak na swoje możliwości, ale z drugiej strony ominąłem wiele trucków, z których już dane było mi spożywać. Organizacji mogę jak zazwyczaj coś zarzucić – w tym roku nie zaobserwowałem toalet w pobliżu – trochę słabo.

W dzisiejszym poście opiszę dzień pierwszy, jeżeli zbiorę się odpowiednio szybko, to na dniach otrzymacie relację z mojej perspektywy z dnia drugiego. Dzień pierwszy był wietrzny, ale przynajmniej nie padało. Konsumpcję rozpoczęliśmy od nowości, która jako jedyna mnie zaskoczyła. Co prawda wiedziałem o ich niecnych planach już wcześniej, ale chłopaki z Pot Spotu, w swoim Wing Spocie, podają skrzydełka i stripsy, które niebawem sprawią, że obroty w KFC zdecydowanie spadną.ŻnK Start Sezonu 2016 (1)Dnia pierwszego spróbowałem Stripsów, w sosie Teriyaki (13.00zł). Nie dobierałem zestawu, bo uznałem, że niekoniecznie ma sens spożywanie sałatki z ziemniaków i kolesława, skoro i tak tyle jedzenia przede mną. Na pewno skosztuję je innym razem.
W związku z tym, łyse stripsy w pudełku nie wyglądają zbyt okazale, ale jakże smakują!
Lekko pikantno-kwaskowa panierka miesza się (dosłownie) z sosem teriyaki, który jest jak najbardziej prawidłowy – słodkawy i sosowo-sojowy. W efekcie wypada to naprawdę dobrze – niestety, stripsy w środku były nieco suche. Chłopaki by dopracować sprawę musieli nieco zmienić nastawy na frytkownicach i już drugiego dnia przyniosło to dobry efekt, ale o tym miałem dowiedzieć się jutro.
Jakościowo bez porównania do KFC – nie mówię tu o świeżości towaru czy hacapach – żarcie z Wing Spota nie wali masówką i to jest ich przewaga nad siecią z Kentucky.ŻnK Start Sezonu 2016 (2)Niestety, chwilę później nadszedł największy zawód całego weekendu, czyli truck ekipy Na-Żarty, która posiada również lokal na ulicy Ząbkowskiej. Panowie wyglądali na pewnych siebie i znających się na rzeczy, ich burger tego nie potwierdzał.
BBQ (20.00zł), nie urągając nikomu, niewiele przeskoczył poziom Bobbka. Wyglądem mocno przypominał bułki serwowane przez Soul Food, ale do ich poziomu nieco zabrakło. Sezamowa buła z rozmiękniętą podstawą, przypominająca te marketowe, luźno rzucone warzywa, mięso nie zachwyciło. Jasnym punktem był słodkawy sos i dosyć smaczny bekon. Ogólnie rzecz biorąc, nie polecam.ŻnK Start Sezonu 2016 (3)Na szczęście potem było już tylko lepiej. Francuska Robota to truck z niemiłosiernie smacznymi naleśnikami. W sumie nie znam genezy nazwy ani nie jestem w stanie stwierdzić czy ich naleśniki to bardziej naleśniki czy crêpe, ale wiem jedno – warto.ŻnK Start Sezonu 2016 (4)Pierwszego dnia miało być wytrawnie – zamówiłem Uderzenie Mango (17.00zł) i po kilku minutach rozkoszowałem się smakiem wybornego kurczaka marynowanego w mango i chilli. Wiecie co?
Naprawdę czułem tam słodycz i pikanterię. Do tego nieco zieleniny w postaci miodowego melona, ogórka i roszponki – smacznie i jak na mnie zabójczo witaminowo, choć soczyście przygotowanego mięs… To znaczy kurczaka, nie brakowało.
To co mnie osobiście urzekło, to papierowy rożek, który był perforowany co kilka centymetrów i bardzo, ale to bardzo ułatwiał spożywanie naleśnika. Drugą rzeczą było to, że tak w ogóle to były dwa naleśniki, przełożone mozarellą, która zniewalająco się ciągnęła i ciągnęła i ciągnęła…ŻnK Start Sezonu 2016 (5)Ogólnie Francuska Robota jest przygotowana świetnie pod względem technicznym – truck jest czyściutki, jakby dopiero co wyjechał w trasę (a jeżdżą praktycznie od sierpnia), wygląda ładnie, zachęcająco i schludnie. Mają wydrukowane menu, potykacze, numerki, a wspomniany rożek to kwintesencja ich przygotowania. W tym wszystkim nie zaginęło to co najważniejsze, czyli naleśnikowe danie – chwała Wam za to, na pewno jeszcze kiedyś do Was zajrzę.ŻnK Start Sezonu 2016 (6)Wypas Po Pas uraczył na swoimi frytami. Bez kozery powiem pińcet! (przepraszam, nie mogłem się powstrzymać). Ekhm.
Bez kozery powiem, że to najsmaczniejsze frytki jakie spożywałem z trucka kiedykolwiek. Puszyste, skrobiowe, na zewnątrz chrupiące i nie przesiąknięte tłuszczem – a czuć, że nie byle jakim – stawiam na łój wołowy. Polecam w stu procentach.ŻnK Start Sezonu 2016 (7)La Chica Sandwicheria czyli każdemu należy dać drugą szansę (zapamiętajcie dziewczyny).
Zeszłoroczne wrażenia z La Chica odstawiam na bok – to był ich debiut, i tak dalej i temu podobne. To, że musiałem czekać ponad godzinę na zimną kanapkę z wędliną, nie było niczym przyjemnym, ale jak napisałem wyżej: każdy ma prawo się zrehabilitować.
Polowałem poniekąd na okazję by skosztować jeszcze innej z ich kanapek, ale jakoś się nie udawało. Do tego weekendu, do tej chwili gdy na ich fanpage’u zauważyłem Reuben Loco (28.00zł).ŻnK Start Sezonu 2016 (8)I ojojojoj. Jakie to było dobre, aż pitoka urwało!
Bez naśladowania Food Emperora, po kolei, co następuje:
Pastrami – miazga(!) mięciutkie, soczyste, kruche, rozpadające się. Majonez chipotle, odpowiednio pikantny, bez ściemy, ani trochę mdły. Długo wędzony boczek i cheddar – o mamo! I kapusta, która dopełnia całości w ich sławetnej bułce.
Paulinie nie smakowało w ogóle, ja miałem niebo w gębie. Gdybym się miał do czegoś przyczepić, to, że całość była zbyt ostra. Nie chcę przez to powiedzieć, że jestem mięciutki (przeżyłem Crazy Cooka w Barnie bez popitki), ale taka rewia smaków zasługuje na to by nie zagłuszać jej niekonieczną pikanterią. Poza tym kanapka na piątkę z plusem a ja puszczam w niepamięć sytuację z zeszłego roku.

Okej, jeżeli to co wyżej było smaczne, tak najsmaczniejsze pierwszego dnia było to co zastałem w La Buda. Praktycznie już na samo zakończenie spożywania tego dnia, wpadłem na pomysł by zatrzeć złe wspomnienia o burgerze z Na-Żarty i przejść do całkowicie nieznanego mi trucka z Gdańska, o wdzięcznej nazwie.ŻnK Start Sezonu 2016 (9)ŻnK Start Sezonu 2016 (10)Orzesz Ty! zakrzyknąłem, bo w menu, moim oczom ukazał się mokry sen wszystkich fanów burgerów, coś o czym zazwyczaj się tylko słyszy, a rzadko widzi lub spożywa. Burger z masłem orzechowym (20.00zł)! Ubrany w ciemnawą bułkę, do której mógłbym mieć zastrzeżenia – była nieco zbyt twarda, ale rozumiem, że przywieziono ją znad morza. Do półpłynnego masła dołożono niemiłosiernie smaczny, soczysty bekon, mięso z górnej półki – wysmażone dosyć mocno, ale nadal soczyście (to moja ulubiona szkoła). Na dole nieco sosu La Buda czyli połączonego majonezu, ketchupu i chrupiących warzyw. W smaku świetnie – soczyście, aksamitnie, słonawo i mięsne – La Buda, chylę czoła, dawno nie spożywałem tak smacznego burgera.
P.S. Były też tam kiełki, możecie je zobaczyć na zdjęciu! I je zjadłem.ŻnK Start Sezonu 2016 (11)ŻnK Start Sezonu 2016 (12)ŻnK Start Sezonu 2016 (13)Na popitkę zajrzałem do Shakewave’a ŻnK Start Sezonu 2016 (14) – podobnie jak w zeszłym roku. Przyjechali aż z Wrocławia, pogoda była średnio-napojowa, więc postanowiłem, że podreperuję ich budżet. Kinder i Krówkowe Love to dwa shake’i, których kosztowałem już podczas ostatniego spotkania z nimi – połączenie lodów, mleka, Schoko Bonsów i innych rarytasów robi robotę. Krówkowe Love z masą krówek i herbatników to już mistrz w swojej klasie – przepyszny!

 

 

 

 

To wszystkie moje wrażenia z dnia pierwszego, mam nadzieję, że odnaleźliście choć część ciekawych informacji tutaj. Przygotujcie się również na dzień drugi. Tekst pojawi się niebawem.

Tomek Mędrek

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *