Amerykańskie|Restauracje

Fuddruckers w Polsce!

Zawsze cieszy gdy amerykańska sieć zarzuca swe macki aż do naszego kraju i to tu buduje sobie bazę wypadową by spróbować zawojować żołądki środkowo-Europejczyków. Już relacja Żorża na jego Street Food Polska okazała się na tyle zachęcająca, że wybrałem się tam bez wahania. A gdzie, zapytacie, Drodzy Czytelnicy?
Do tych co rządzą żarciem, a przynajmniej ja tak sobie tę nazwę tłumaczę, witajcie u Fuddruckers!

Z tego co się orientuję to sieciówka powstała w roku 1979 w San Antonio, a wszystko dlatego, że filantrop, restaurator (i temu podobne tytuły) Philip J. Romano, zwany przez kolegów Philem, stwierdził, że Świat potrzebuje lepszych burgerów. Nie mam pojęcia jak wtedy sprawa z burgerami się miała, ale mogło tak właśnie być.
Przede wszystkim, by sprostać temu założeniu, w Fuddruckers bułki wypieka się codziennie na miejscu, a mięso nigdy nie widziało i nie zobaczy zamrażarki, do tego dorzucić należy bar sałatkowy, w którym można dobrać warzywa według własnych potrzeb i voila(!), oto przepis na wykarmienie Świata najlepszymi burgerami.
To teoria, a jak jest w praktyce?
O tym przekonałem się wchodząc do iście amerykańskiego dinera, znajdującego się w Wola Parku. Wygodne sofy, mnóstwo telewizorów, bar, lada, półotwarta kuchnia a przede wszystkim obsługa kelnerska – wszystko to sprawia, że daleko do skojarzeń z typowym fast foodem, gdzie zamawiając, otrzymamy tacę z pożywieniem i możemy zjeść nawet na podłodze (nikogo to przecież już nie obchodzi, o ile tacę uczciwie zwrócimy).

Wy, drodzy Czytelnicy, możecie się przekonać jak jest w praktyce na dwa sposoby: albo pójść tam samemu, albo przeczytać ten tekst, do czego serdecznie zachęcam, tym bardziej, że na końcu wpisu znajdziecie informacje na temat konkursu, który dla Was przygotowałem w związku z tym tekstem (tylko nie scrollujcie zbyt szybko!).

Fuddruckers (7)Fuddruckers (6)Zaczęliśmy z Pauliną dosyć lekko, na przystawkę otrzymaliśmy cieplutki, chrupiący, miękki popcorn, który na pewno nie czekał na nas zbyt długo, a jako coś czym będziemy popijali wszelakie dania, wybraliśmy Colę z dystrybutora (7.00zł).

Fuddruckers (5)Należy przyznać, że potrzeba nieco czasu by oswoić się z dosyć skomplikowanie rozpisanym menu. Osobiście zrobiłem zwiad dnia poprzedniego i wiedziałem już co zamówię. Gdy Paulina głowiła się nad wyborem burgera, poprosiłem na przystawkę o zupę Chilli Bean (11.90zł), w której miały znaleźć się czarna fasola, chilli, oliwa z oliwek i grzanki. Fuddruckers (8)Co do trzech pierwszych składników mam pewność, że tam wystąpiły, grzanek nie zarejestrowałem, za to było coś czego menu nie uwzględniało – mnóstwo krojonego drobno bekonu i mielonej wieprzowiny. Uwielbiam takie zupy – esencjonalne, z dużą ilością mięsa i lekko pikantne – szczerze polecam tę opcję.Fuddruckers (4) Zamiast zamawiać burgera w zestawie, postanowiliśmy sprawdzić jakość Chilli Cheese Fries (15.90zł), które były mocno chwalone przez osoby, odwiedzające restaurację przed nami. Sowita porcja, pociętych w łódeczki ziemniaków jest przykryta grubą warstwą ciągnącego się, aromatycznego sera, rozpuszczonego pod wpływem temperatury czegoś na kształt Chilli con carne, którym polana jest całość. Klasyczny sos pomidorowy, doprawiony solidną nutą pikanterii miesza się z mięsem, frytkami i serem w sposób niemoralnie kaloryczny. Pochwały były jak najbardziej uzasadnione – spożyłem tę część zamówienia z nieukrywanym smakiem i szczęściem wymalowanym na twarzy.Fuddruckers (3)W międzyczasie poprosiłem o BBQ Ribs (33.90zł) a Paulina nabyła Bourbon Burger (24.50zł) w wersji 150g (choć oczywiście bardziej zachęcająca w mojej opinii była wersja z 220g wołowiny, ale któż zrozumie kobiety?).

Fuddruckers (25)Co do samych dań: Ribs to kawał wieprzowych żeberek, mocno glazurowanych sosem BBQ o słodko-dymnym aromacie. Przy takim daniu nawet najdrobniejszy chłystek może poczuć się niczym prawdziwy mężczyzna. Żeberka są bardzo miękkie, mięso bez problemu odchodzi od kości, a po ich wielokrotnym rozrywaniu i obgryzaniu, nie pozostaje nic innego jak palce lizać.Fuddruckers (2)Bourbon Burger to coś czemu należy poświęcić chwilkę. O warzywach wiele nie powiem, bo każdy może dobrać odpowiednie dla siebie, wspomnę jedynie, że wszystkie są bardzo świeże, pięknie ułożone, pikle mają wyrazisty, octowy posmak a drobno posiekana a’la salsa bardzo przypadła mi do gustu, dla lubiących kapsaicynowe klimaty znajdzie się cała rynienka jalapeno.Fuddruckers (14)Fuddruckers (15)Świetnie wysmażony, mięsisty, wręcz chrupiący bekon. Mięso zgodnie z życzeniem lekko różowe w środku – nie przesadzone ani w stronę rare ani well done – znakomicie, to cieszy. Sos, określany mianem Whisky, w mojej opinii jak najbardziej na to miano zasługuje – słodki, o nucie charakterystycznej dla tego typu sosów, może delikatnie pikantny, ale tego w stu procentach nie jestem w stanie stwierdzić, niemniej, wpasował się w koncepcję bardzo dobrze, tym bardziej, że mamy tu jeszcze grillowaną, podobnie słodkawą cebulkę. Została ona przetrzymana na grillu taką ilość czasu by nie być nieznośnie ostrą, ale również by nie stracić na swej chrupkości – razem te składniki i warzywa jakie sobie dobierzemy, tworzą naprawdę udaną kompozycję.Fuddruckers (9)Fuddruckers (10)To na co chciałbym dodatkowo zwrócić uwagę przy okazji omawiania burgera, to bułka. Miękka, lekko chrupiąca z zewnątrz, o aromacie świeżego pieczywa i tak trzymająca się przez cały okres spożywania, że aż nie mogłem w to uwierzyć. Jedna z najlepszych bułek do burgerów jakie kiedykolwiek miałem okazję kosztować.

Kolejno poprosiliśmy kelnerkę o Chocolate Fudge Layer Cake (15.90zł) przy spożywaniu którego można zakrzyknąć o mamo! – ciasto jest warstwowe, jest w nim mnóstwo fudge’a, jest bardzo wilgotne i mocno czekoladowo-kakaowe. Strukturą przypomina brownie, ale jest dużo bardziej mokre i ciężkie. Może i zachwalam je zbyt mocno, ale ciasta czekoladowo-czekoladowe to jest to co żółwie lubią najbardziej.Fuddruckers (12)Do placka zamówiliśmy coś co również było chwalone przez znajomych, którzy odwiedzili to miejsce przed nami, a mianowicie shake. Wybór ponownie dosyć duży i tu chwilę spędziliśmy zanim spomiędzy wersji Masło Orzechowe, Czekolada i Truskawka, wybraliśmy Oreo. Upstrzona sosem czekoladowym, wysoka szklanka barowa zawiera bardzo dużą porcję, dosyć gęstego napoju. Na wierzchu znajdziemy sporą ilość bitej śmietany i kawałeczków ciastek tej właśnie marki. Napój nawet przez chwilę nie odwodzi nas od myśli, że spożywamy płynny odpowiednik kremu spomiędzy dwóch kakaowych krążków. Waniliowy, słodki i posiadający charakterystyczny posmak – perfekcyjne odwzorowanie. Gdy napój ma się ku końcowi i już gotowi jesteśmy sądzić, że to koniec frajdy, okazuje się, że na dnie shake’a ukryto sporą ilość dużych kawałków ciasteczek, które przez rurkę nie przejdą i należy sięgnąć po łyżkę by się z nimi uporać. Uprzednio zalecam nabranie nieco ciasta czekoladowego, o którym pisałem wyżej i połączenie go z rozmoczonym Oreo – Żółw seal of approvement.Fuddruckers (1)Fuddruckers (13)Zaś na deser (chyba nie sądziliście, że ciasto i shake to miał być deser, drodzy Czytelnicy?) zamówiłem kanapkę Bacon & Swiss Chicken (21.50zł), w której znajdziemy pierś kurczaka, bekon oraz ser szwajcarski. Rozważając skład i smak, zacznę od bułki – jest to dokładnie takie pieczywo jak wykorzystywane do burgerów, więc znów byłem uradowany mogąc je spożyć. Pierś przygotowana na grillu jest dosyć intensywnie i z głową przyprawiona, smaku i soczystości nie można jej odmówić. Boczek ponownie odpowiednio wysmażony, soczysty, mięsny i lekko słony. Ser dodaje nieco ciągnącej konsystencji i podobnie jak bekon, podkreśla smak całości swoim nabiałowo-słonym posmakiem. Osobiście z baru warzywnego dodałem do kanapki troszeczkę salsy, kilka pikli, nieco zielonego Tabasco i sporo jalapeno. Po pierwszym kęsie uznałem, że moja kompozycja jest zbyt sucha i przy drugim podejściu, dołożyłem porcję majonezu. Kanapka okazała się bardzo udana, mimo, że nie aż tak intensywna jak burger, którego kosztowaliśmy wcześniej. W mojej opinii jest jednak mocno sycąca, głównie przez gabaryty kawałka piersi jaki nam zaserwowano.Fuddruckers (16)Kusiła jeszcze pizza, kusiły monstrualne porcje sałatek na stolikach innych gości, kusiły kolejne desery, steki i następne shake’i, ale na tym poprzestaliśmy, uznając się za zasyconych.

Podsumowując, cieszy, że sieć Fuddruckers pojawiła się w Polsce, cieszy, że serwują dobrą, amerykańską kuchnię i cieszy, że nareszcie w Wola Parku jest miejsce by się ukryć przed galerianego zgiełku.
Fuddruckers to miejsce dla fanów kuchni amerykańskiej i nie tylko, miejsce by spotkać się ze znajomymi i nie tylko, miejsce na lunch czy kolację i nie tylko, miejsce dla mnie i nie tylko. Dlatego szczerze polecam Wam je sprawdzić, drodzy Czytelnicy.

P.S. Konkurs ogłoszę w środę, przygotujcie się na kreatywne odpowiedzi na trzy pytania, a do wygrania będą bony na 50zł właśnie do Fuddruckers, więc bądźcie gotowi!

Tomek Mędrek

You might also like

3 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *