Burger|Lokale

Krótka Historia o Bobbym

Przytrafiła się nam smutna historia. Szliśmy Chmielną, bardzo głodni i bardzo zmęczeni, mijaliśmy kolejne lokale, które były albo zbyt brudne, albo zbyt osząą a hipsterów było tam więcej niż truskawek w skupie. Wyszliśmy na Nowy Świat i na oczy i na umysły nam padło – postanowiliśmy, że sprawdzimy Bobby Burger​ po bardzo długim okresie nie spożywania tam.Bobby Burger (2)Lokal mały i zatłuszczony (kiepska wentylacja), więc postanowiliśmy zjeść na zewnątrz. Tam niemniej komfortowo – krzyczący na przystanku żul, dym papierosowy i wszędzie podpici ludzie, życzący nam smacznego lub zaczepiający na inne sposoby.
Burgery, którymi miały być Romina oraz Shrooms z podwójnym mięsem rasy Limousine (przecież te marne 120g, to chyba jakiś żart w dzisiejszych czasach), kosztowały nas 26.00zł każdy. Po kilku minutach przybyły z pojedynczy mięsem i raczej wołowina Limousine to nie była – placek był uprzednio, niemal jak maszynowo uformowany a kształtem i strukturą przypominał drobiowo-indycze niby-burgery z dyskontów pod władaniem rodzinki dos Santos. Dodatkowo otrzymaliśmy dwa zestawy, mimo tego, że zamawialiśmy jeden, ale tutaj uznaję to jako błąd komunikacyjny.Bobby Burger (3)Po zgłoszeniu sytuacji kelnerce czy tam Pani przyjmującej zamówienia (to to samo stanowisko), został nam odebrany paragon wraz z burgerami. Tak bez paragonu, bez burgerów i żadnej informacji, siedzieliśmy z całkiem znośną lemoniadą, sokiem, które swoje w lodówce odstały oraz dwiema puszkami małej i ciepłej Warki Radler, które otrzymaliśmy gratis do zestawów.
Bobby Burger (1)Po niemal 10 minutach, Pani wróciła z burgerami – zostały one poprawione w widoczny sposób – mięso dołożone przez kucharza i tym razem oba kotlety różniły się znacznie, co utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że wcześniej otrzymaliśmy wołowinę zwykłą a teraz dołożono kawałek Limousine. Wszystko w burgerze, przez czas potrzebny na rozwianie wątpliwości i poprawki, było chłodne, jedynie świeży kotlet miał nieco wyższą temperaturę niż reszta burgera.

Zestawienie burgerów tragiczne, jakość składników na poziomie uwłaczającym podrzędnym kebabom.
Romina smakuje wyłącznie pesto prosto ze słoja, trochę nadrabia szynka niby-parmeńska i rukola, krem balsamico, na który liczyłem praktycznie niewykrywalny.Bobby Burger (4)Shrooms to pieczarki, które zostały zebrane przez Panią Elę w siedemdziesiątym piątym, na jej działeczce pod Krotoszynem a potem czekały na swoją kolej i zostały wykorzystane w tym burgerze. Ciemne i niezbyt przyjemne w odbiorze. Tego burgera ratował dobrany przez na sos BBQ i boczek.Bobby Burger (8)W burgerach bardzo ważnym elementem, pracującym na otrzymanie tak nieprzychylnej noty było mięso – nie dość, że oba kotlety inne, to jeszcze wysmażone niemiłosiernie mocno, co sprawiało, że spożywanie ich przypominało kąsanie szaro-brązowej, bezpłciowej, suchej masy – smutne, że coś takiego można zrobić z wołowiną, jeszcze bardziej smutne, że ktoś to sadystycznie robi. Nie wspomnę już o tym, że kotlet dolny był zimny.Bobby Burger (7)Bułka pszenna, którą wybraliśmy jest sucha, krusząca się i brzydka – w smaku praktycznie nijaka, troszkę w tym kontekście pomaga sezam, którym obficie ją posypano, ale jest to łąbędzi śpiew pieczywa.

Najbardziej uderzyło mnie jednak zachowanie pracowników w kontekście tego co zrobili z frytkami. Poprawiając burgery, postanowili oni pozostawić frytki na tacach i oddać nam je takie jakby przeleżały ponad 20 minut, bo w rzeczywistości tak było.
(Apostrofa) Ludzie, pracujący w Bobbym i właściciele tej sieci, rozumiem Wasze podejście i pójście drogą makdonaldyzacji, to niezły koncept na biznes, ale idąc do Was spodziewałem się utrzymania jakiegoś poziomu. Czy Wy również chcielibyście za 71.00zł zjeść zimne burgery i frytki, które przeleżały tyle, że można im zacząć liczyć czas połowicznego rozpadu?Bobby Burger (5)Tylko dlatego, że byliśmy głodni, nie spałem od ponad 16h i ledwie co dojechałem do Warszawy nie miałem siły na dodatkowe reklamacje, żale i ewentualne kłótnie z obsługą.
Powiem tylko jedno: nigdy więcej!

Tomek Mędrek

12 Comments

  1. Jak byłeś na Chmielnej to mogłeś wpaść do Hoppiness, burger klasyk podkręcany sosami przyrządzanymi z dodatkiem piw rzemieślniczych (również w ofercie) . W najbliższy wtorek premiera nowego burgera i foodparing z piwem z browaru Kingpin(ipa z sencha) Zapraszam 😉

  2. W zeszłym roku w podobnej sytuacji wpadłem do BB na Saskiej. Masakra – burger odgrzewany na zapyziałym i zaklejonym ruszcie, zimne fryty i kiepski sos. Do innych burgerowni nie ma co porównywać, mak i bking robią lepsze burgery, więc kiepsko to świadczy o poziomie BB. Obsługa jest chyba też dobierana według pewnego klucza, bo gburowata i mało zainteresowaną klientem

  3. Jadłem u nich jeden jedyny raz w życiu ze 2 lata temu i obiecałem sobie, że nigdy więcej tam nie zjem i widze, że u nich nadal nic się nie zmieniło a moje postanowienie było bardzo dobre ;] Tam ktoś w ogóle jeszcze jada czy to już tylko pralnia $$ ? 😀 Już wole wypchanego po brzegi surówka hambuksa z dworca pkp niż te ich pseudo burgery…

  4. hmm czyli zrobiles reklamacje i potem to zjadleś? gratuluję odwagi, bo zawsze się takim pluje na burgera, a bułkę ociera się o penisa.
    tak to już jest,że lepiej nie reklamowac

  5. “Ludzie, pracujący w Bobbym i właściciele tej sieci, rozumiem Wasze podejście i pójście drogą makdonaldyzacji, to niezły koncept na biznes”
    chciałam tylko zauważyć, że odwołanie do mcdonald’s jest tu nieadekwatne, bo mak przy reklamacji bez słowa wymienia jedzenie na świeże. sama widziałam, jak pan zgłosił, że jego kanapka jest sucha i zimna i dostał nowiutką.
    Rzeczywiście, wnosząc po twoim opisie, jakość obsługi klienta leży.
    Sama tam jadłam i nie byłam zachwycona jedzeniem, długo czekałam, a obsługa była nieuprzejma. To bardzo dziwne, że ta sieć akurat się rozwija najbardziej ze wszystkich :/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *