KFC|Sieciówki

Orient w KFC

KFC Orient (1)Dawno, dawno temu ktoś stworzył sos Teriyaki. Może się on stać nie tylko sosem, ale również glazurą, ewentualnie marynatą. Jest to gęsta mieszanka sosu sojowego, cukru bądź miodu, intensywnych przypraw takich jak imbir czy czosnek oraz alkoholu – w wersji oryginalnej sake lub mirin, u nas można dolać wódki z ziemniaków.
Prawdopodobnie nieco mniej dawno, dawno temu, ktoś w polskim oddziale KFC wpadł na pomysł by użyć tego japońskiego, intensywnego produktu w menu sieci. Polacy już jakiś czas temu zaczęli czuć pociąg do azjatyckich smaków i nie mówię tu wyłącznie o sieciowych ofertach, ale wnioskuję to również po sukcesach menu degustacyjnych w warszawskich lokalach z kuchnią tajską czy wietnamską. Nie mogę też pominąć zdecydowanego wejścia na polskie stoły gwoździa programu kuchni japońskiej, niejako jej symbolu poza granicami Kraju Kwitnącej Wiśni, czyli sushi. Polacy już od kilku lat szaleją na jego punkcie i po początkowych wizytach w lokalach serwujących tego typu dania, sami zabierają się za ich rolowanie w domach – nawet na tym samym blacie, na którym przed chwilą klepali schabowego i siekali koperek. Ruch KFC w tym kierunku wydaje się więc być jak najbardziej słuszny.
Widać wszyscy w siedzibie sieci przyłożyli się do zadania, odrabiając lekcje z zeszłego roku, gdzie amerykański potentat radził sobie tak sobie (celowe powtórzenie) a propozycje, które wprowadzano, korzystając z eufemizmu, można określić jako co najmniej nieudane. W ten sposób powstało kilka interesujących smaków, łączących w sobie to co najlepsze posiada KFC czyli panierkę Hot&Spicy, polędwiczkę z piersi kurczaka (uwielbiane przez anorektyczne nastolatki Stripsy, bo bez kostek!) i stający się największą zagadką sos Teriyaki. Jak bowiem powinien smakować taki sos, większość z Was, drodzy Czytelnicy zapewne wie, ale smaki sieciówek, mające odzwierciedlać smak tradycyjnych dań kuchni świata, często czynią to w sposób niedostateczny.

Całość otrzymujemy w estetycznym opakowaniu marketingowym – reklamy, wpisy na portalach społecznościowych i wsparcie na portalach spożywczych, sprawiają, że z informacją o orientalnym menu, KFC dotarło już do wielu, wielu osób. Odpuszczę sobie tym razem opisy na oficjalnej witrynie internetowej sieci, gdyż są lakoniczne i właściwie nic nam nie mówią.
Skład mojego zamówienia, którego dokonałem w punkcie KFC, znajdującym się na piętrze Galerii Słonecznej w Radomiu, wyglądał następująco: średnia porcja Ryżu z chrupiącymi Orient Bites (160g ryżu z warzywami/60g Bites) (9.95zł/424kcal) (wersja Grande – 200g ryżu/95g Bites), Twister Orient, zawierający 60g Bites (10.95zł/524kcal), który pobrałem w zestawie z duża porcją frytek (kubełkiem), co wymusiło dodatkową opłatę w wysokości 9.00zł, Sałatkę Orientalną (12.95zł/335kcal). Dodatkowo wykorzystałem kupon, który moja znajoma odnalazła wśród chipsów Lay’s Max i z dobrego serca mi oddała. Na kuponie widniał wizerunek trzech sztuk Hot Wings i tyle też otrzymałem – uważam za uczciwą wymianę kawałka papieru na trzy kawałki kurczaka w panierce Hot&Spicy, to lubię.

Zaczynając dywagacje na temat smaku, należy zacząć od dwóch, ale nie zapominając o trzeciej, części składowych wszystkich dań, które w największej mierze wpływają na odbiór kompozycji.
Po pierwsze Bites: są to skrawki polędwiczki z piersi kurczaka(81%) z dodatkiem przypraw i dodatków takich jak: wodorowęglan sodu, regulator kwasowości czy mączka ryżowa. Końcowy efekt można porównać do Stripsów, tyle, że z większa ilością panierki, bo na mniejszych kawałkach zawsze osiądzie jej więcej, w stosunku do masy mięsa.KFC Orient (4)Nie mam tu właściwie nic do zarzucenia – mięso jest soczyste, miękkie, kruche, odpowiednio przygotowane i gorące – jak to w KFC. Panierka to standardowe Hot&Spicy, więc mamy do czynienia z mocno pikantną, chrupiącą otoczką, naładowaną mocno przyprawami – jeszcze nie poznałem osoby, której by ona nie odpowiadała.
Po drugie sos Teriyaki – Bites, we wszystkich produktach są nim obficie oblane. Nie przyczepię się do konsystencji, bo rzeczywiście, tak jak Szogun przykazał ma on postać dosyć gęstego syropu. Barwa również jak najbardziej zbliżona do oryginalnego sosu Teriyaki – bazująca na odcieniu sosu sosjowego – czyli ciemno jak u Afroamerykanina wiadomo gdzie. Smak już daleki od takich porównań – słodszy niż Hello Kitty i mocniejszy niż Arnold Schwarzenegger, grający Conana Barbarzyńcę, o zdecydowanej nucie wspomnianego wyżej sosu sojowego. Dodatkowo lekko pikantny, ale nie tak by przesadzić w kombinacji z dosyć ostrą panierką. Powiem szczerze, że pozytywnie zaskoczony to nawet za mało by określić sposób w jaki odebrałem tę kompozycję. KFC Orient (3)Wiadomo, że sos z sieciówki nigdy nie dorówna temu, co Japończyk a nawet Polak przygotuje w swojej kuchni, ale tutaj mamy do czynienia z mieszaniną wody, sosu sojowego, cukru, syropu glukozwo-fruktozowego, octu spirytusowego, koncentratu soku cytrynowego i kilku niegorszących mnie E, która naprawdę im się udała – jestem na tak.
Po trzecie sezam – tutaj marketingowcy i osoby pracujące w dziale rozwoju przeszli samych siebie – ten dodatek jest genialny w swojej prostocie. Nie dość, że przynosi powiew prawdziwego orientu (a nie tureckich dywanów produkowanych pod Bydgoszczą) do naszych dań, to jeszcze swoimi orzechowymi i lekko goryczkowymi nutami, znakomicie przełamuje pikantno-słodki smak panierki połączonej z sosem.

KFC Orient (5)Skoro już opisałem składniki podstawowe, to teraz zajmę się kompozycjami takimi jakie są, ze wszystkimi dodatkami. Ryż wydany z pudełeczku, które przypomina mi chińszczyznę rodem z amerykańskich filmów, można spożywać za pomocą widelca lub pałeczek, dodawanych do produktu. W mojej opinii spożywanie pałeczkami, może okazać się o tyle problematyczne, że biały, zwykły ryż, jest ugotowany raczej na sypko a zjadanie ziarnka po ziarnku może nam zająć dłużej niż wybudowanie przez partię rządzącą obiecanych dawno temu, pięciu tysięcy kilometrów autostrad. Wiedziony przeczuciem i gastro-intuicją, wybrałem więc widelec.KFC Orient (2)Po uchyleniu płatków pudełka, ukazuje nam się spora ilość Bites, potraktowanych ucziwie sosem Teriyaki i sezamem – ta kombinacja, jak już pisałem wyżej, uważny Czytelniku, jest rzeczywiście udana. Niżej mamy wypełniacz w postaci 90% ryżu i 10% gotowanych warzyw, w których skład wchodzą: marchew, kukurydza i groszek. W większości biała, niczym aryjskie rysy mieszanka, w połączeniu z mięsem i sosem może stać się daniem, na które spokojnie mógłbym zamienić niektóre pseudo-azjatyckie dania z podrzędnych lokali, zwanych potocznie chińczykami. Problem pojawia się, gdy porcja Bites się kończy i pozostaje nam ryd z wadywami jak mawiał Michał Wójcik w jednym ze skeczów kabaretu Ani Mru Mru. Osobiście, odstawiłem te gotowane warzywa na bok, pomny tego, że do spożycia pozostała jeszcze sałatka.KFC Orient (6)

KFC Orient (7)Za Twistera zabrała się Paulina, etatowa spożywczyni wszelkich wrapów w polskich oddziałach sieciówek. Oczywiście uszczknąłem kilka kęsów dla siebie i oto co mogę napisać:
jest to jak najbardziej godna polecenia kompozycja i najsmaczniejszy Twister jakiego do tej pory spożywałem w sieci KFC. Wśród zwiniętych w pszenną, lekko wypieczoną tortillę składników, prym wiodą oczywiście Bites z sosem Teriyaki i świetnie wpasowującym się między nie prażonym sezamem. Z ciekawostek mamy tu szczypior z dymki, który wraz z ogórkiem i sałatą tworzą sekcję warzywną, którą pozostaje mi jedynie pochwalić. Cieszy niezmiernie brak lejącego i ślizgającego się pomidora. Majonez, będący jednym ze składników, które najmniej w wytworach sieci lubię, tutaj świetnie spełnia rolę nawilżającą i niczym policyjny negocjator w Japonii łagodzi skutki ataku pikantnej panierki i sosu. Ten Twister jest naprawdę świetny i warto spróbować zanim ta sezonowana oferta odejdzie w zapomnienie.KFC Orient (8)

Na zakończenie coś czego nieco się wstydzę, coś co nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło, mój pierwszy raz (szkoda, że nie w towarzystwie Jerzego Kryszaka) i do dziś czuję się nieco embarrassed w związku z tym co zrobiłem.
Zamówiłem sałatkę w KFC (tak, SAŁATKĘ). Zdaję sobie sprawę z tego, że to przykre i smutne, wiem, że to jak prosić dziwkę by mnie przytuliła, ale skupmy się może na smaku. Ja już się wyspowiadałem, jako pokuta trzy kebaby na cienkim a zadośćuczynienie cztery Grandery w wersji Texas rozdane ubogim. Jeszcze sobie nie wybaczyłem, więc wybaczcie chociaż Wy, drodzy Czytelnicy.KFC Orient (9)Sałatka podana w transparentnym, plastikowym pudełku, z wytłoczeniem Zielona Linia KFC, składa się z czegoś żółtego, czegoś biało-czerwonego, czegoś zielonego (tego akurat był nadmiar) a posypana jest Bitesami, oblanymi sosem Teriyaki i upstrzonymi sezamem – niezłe combo, nie sądzicie?KFC Orient (11)Żółte coś było miękkie i mocno skrobiowe, czerwono-białe (albo biało-czerwone) bardzo delikatne i chrupiące a zielone, co go było tak wiele, chrupało niemiłosiernie przy każdym gryzie – wszystko miało jakiśtam smak, ale najlepiej smakowało gdy zanurzyło się to w sosie Teriyaki, albo nabrało z Bitesami.
Poważnie mówiąc, Sałatka Orientalna to propozycja, która potrafi przekonać do sałatek w fast foodowych sieciówkach – jeżeli większość ma w sobie mięso i smakuje tak jak ta, czyli intensywnie, słodko-pikantno, z dodatkiem świeżych niczym z ogródka Babci Janinki, warzyw, to ja biorę taką opcję.
Nie napisałem tego, zapomnijcie o tym, proszę!KFC Orient (10)

Podsumowując, bardzo udane połączenie najlepszych kawałeczków mięsa z kurczaka w całym KFC, znakomitej panierki Hot&Spicy, udanego odwzorowania sosu Teriyaki a wszystko posypane sezamem, który pasuje tam bardziej niż Pułkownik Sanders do logo sieci. Bardzo smaczny Twister, zapychający ryż z mięsną wkładką i sałatka, o której już słowem nie wspomnę…
Dobrze, jest smaczna, przyznaję.
Dawno, dawno temu czegoś takiego nie pisałem o ofercie sieciówki, ale napiszę teraz: szczerze polecam orientalne menu w KFC i zachęcam byście spróbowali czy dla Was też okaże się tak smaczne.KFC Orient (13)

Tomek Mędrek

7 Comments

  1. Mam to samo jeśli chodzi o sałatkę. Od zawsze twierdziłem że to okrutne barbarzyństwo jeść sałatkę w fast-foodach. Wczoraj zmuszony nieco z przyczyn zdrowotnych zamówiłem, ją i faktycznie dobre. Ale jak dla mnie za dużo sosu, który zabijał smak samej sałatki, a ta była dobra. O mięsie już mówić nie trzeba, bo jak zawsze wysoki poziom. A co do wpisu. Jest to pierwszy jaki u Cb czytam i jest równie dobry co Hot wingsy z KFC, a to duże wyróżnienie 🙂

    • Dziękuję za miłe słowo, zawsze takie pochwały czytam z przyjemnością nie mniejszą niż spożywam Hot Wingsy z KFC a to duże wyróżnienie 😀
      Co do sałatki: cieszy mnie, że mam kogoś po swojej stronie, choć nadal mi trochę wstyd, że się na nią skusiłem xD A tak poważnie, to mnie właśnie smakowała przez ten nadmiar sosu oblepiający warzywa – to połączenie (nie licząc mięsa i sezamu oczywiście), bardzo mi podeszło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *