Festiwale|FoodTrucking

Żarcie na Kółkach – Start Sezonu;dzień pierwszy

Wydaje się, że ledwie co zakończyliśmy poprzedni sezon Żarcia na Kółkach a tu już kolejne spotkanie z tej serii, otwierające ten rok. Wydaje się, a w rzeczywistości naprawdę tak jest, bo jeszcze nie zamknęliśmy lutego z bilansem dodatnim a tu już trucki wyjechały na błonia Stadionu Narodowego by nas karmić.
Dla mnie sezon miał zacząć się dwa tygodnie wcześniej we Wrocławiu, ale jedną z tamtejszych imprez przełożono z niejasnych powodów na miesiąc później. Cudem wybawiłem się od opłacania hotelu i przejazdów. Tak też i dla mnie sezon zaczął się w zeszły weekend – dokładnie 28-29.03.2015r.
Tak naprawdę ciężko od czegokolwiek zacząć, przybyłem na miejsce zdarzenia chwilę przed umowną godziną 12:00, przy średnio sprzyjającej aurze (kilka godzin potem żałowałem, że nie wziąłem ze sobą kurtki i czapki). Na sporej części placu rozstawiono 65 trucków, co sprawiło, że rekonesans zajął mi dużo dłużej niż zwykle. Opis całego wydarzenia, ograniczę do przetestowanych smaków, gdyż opisywanie ilości osób, pogody czy organizacji w długich i wielkich słowach nie ma dużego sensu – przybywamy tu przecież by się pożywić i chyba to jest najważniejsze a w trakcie tych dwóch dni, akurat z tym bywało różnie.

Traf chciał, że na rogu całej ferajny stanął Krzysiek ze swoim Burger Truckiem. Jeżeli zastanawialiście się, drodzy Czytelnicy, skąd znacie tę wiecznie uśmiechniętą twarz i sprawne dłonie, grillujące najlepszy boczek z trucka ever oraz jego przemiłą asystentkę, obdarzoną promiennym uśmiechem i nadal nie macie pojęcia, to ja Wam podpowiem: Krzysiek grillował wcześniej w niemal legendarnym CarCity Burger. Rozstanie ze wspólnikiem, zaowocowało powstaniem nowego projektu, o dosyć prostej i mało wyszukanej nazwie, sugerującej jednak na czym menu się skupia: Burger Truck.Żarcie na Kółkach Start Sezonu 2015 (8)Nie ma to jak zacząć od mocnego uderzenia – wybrałem więc burgera Stuffed(24.00zł), czyli w naszym języku nadziewanego, choć ja wolę określenie wypchanego. Zamiast jednak pójść we włoskie klimaty jak sugeruje menu, poszedłem na totalny spontan i do środka wnętrza (tak, celowy pleonazm) poprosiłem bekon, jalapeno oraz ser pleśniowy a na wierzch bekon, ser, nieco sosu firmowego i konfitury z czerwonej cebulki, dalej standardowe warzywa, których w Burger Truck wcale nie jest mało i bułka, zamiast której chętnie wziąłbym bekon, ale wtedy mógłbym mieć problemy ze spożyciem dania.Żarcie na Kółkach Start Sezonu 2015 (1)
Żarcie na Kółkach Start Sezonu 2015 (3)Żarcie na Kółkach Start Sezonu 2015 (4)Żarcie na Kółkach Start Sezonu 2015 (5)Na Napchanego czeka się nieco dłużej niż na standardowe mięso, a to ze względu na pieczołowitość z jaką Krzysiek stara się go domknąć, również na bokach i sprawić by wszystko w środku dokładnie się rozpuściło i przegryzło.
Efekt końcowy może przejść najśmielsze oczekiwania. Dziś, gdy po trzech dniach wracam do tych wspomnień mam autentyczny skok adrenaliny i ślinotok tak intensywny, że właśnie zużyłem kolejną rolkę ręczników papierowych.
W środku kosmos, a totalny spontan nie zaprowadził nas na szczęście do katastrofy. Wyniósł on tę kompozycję na wyżyny kaloryczności i foodpornu. Bułka doskonale trzyma całość, mimo nakładu składników, godnego Gazety Koszernej, warzywa jak zwykle na poziomie, ser idealnie roztopiony na mięsie. Konfitura z czerwonej cebuli to jeden z popisowych produktów Krzyśka – słodka, lekko pikantna, przygotowywana na miodzie, z odpowiednio dobraną mieszanką przypraw – gęsta, nie lejąca się, na długo zapadająca w pamięć.
Mięso przyprawione tak jak Krzysiek przyzwyczaił mnie w CarCity – w punkt, nieprzesadzone, ale również jak najdalej od określeń takich jak płaskie czy nijakie. W środku prawdziwa bomba, bo mięso w mięsie, to to co żółwie lubią najbardziej a tu mamy miękką, lekko różową wołowinę i chrupiący pod naciskiem zębów, mięsisty, aromatyczny boczek. Jalapeno i ser nieco ze sobą kontrastują, mimo, że i jedno i drugie reprezentuje dosyć ostry smak, to kapsaicynowa papryczka, na którą trafiamy od czasu do czasu, jest wręcz łagodzona przez kremowy ser o znacznym pleśniowym posmaku. Zdjęć ze środka nie posiadam, gdyż tak się ubrudziłem przy spożywaniu, że nie miałem możliwości godnego wyciągnięcia aparatu (a tak naprawdę, to było tak pyszne, że zapomniałem).
Podsumowując, jednym słowem: miazga!
Polecam z pełną odpowiedzialnością.Żarcie na Kółkach Start Sezonu 2015 (9)

Po takim rozpoczęciu popołudnia czas by zjeść coś na drugą nóżkę. Poszedłem się rozejrzeć i dojrzałem Kaszpira, ledwie mieszczącego się ze swoim pomocnikiem w jego Niewiadowie, obok którego dumnie stanął prawdziwy polski Fiat 126p, z jednostką napędową o pojemności 650cm³, chłodzoną powietrzem. Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (17)Andrzej stara się przywrócić zapiekankom smak z dawnych lat, także nie w głowie mu jakieś bataty i sery pleśniowe – podstawą jest wypiekana na zamówienie, sprawdzona buła z małej piekarni, mieszanka trzech serów z mleczarni w Węgorzewie, świeże pieczarki i osobiście wędzone wędliny. Bez żadnych dodatków, których nie znano w Polsce jeszcze w latach 80-90′.
Andrzej zawsze słucha ludzi, feedback jest dla niego najważniejszy – gdy tylko usłyszał, że przecież w latach 90′ nie było zapiekanek z salami, bo nie było salami, od razu wyrzucił tę wędlinę z menu – pozostają więc klasyczne smaki, polane obficie ketchupem Numer 7, marki Fanex, gdzie na 100g produktu przypada ponad 200g pomidorów (dla porównania w takich super-extra-lans-ultra pomidorowych Pudliszkach, mamy niecałe 150g).
Wybieram Firmową, czekam kilka minut i otrzymuje 50cm smaku dzieciństwa, smaku dzikiego kapitalizmu, Wałęsy, skaczącego przez płoty i wypłat w milionach – zapiekanka jest świetna: odpowiednio podpieczona bułka, ser z zewnątrz aż chrupiący, w środku ciągnący się na dużo dalej niż te 50cm, pełna smaku, przyrządzona wedle prawideł naszych ojców kiełbasa w plastrach i ten ketchup, który sprawia, że mam chęć wyrzucić Andrzeja z Niewiadowa i ukraść go wraz z całym ekwipunkiem, a potem piec i jeść, jeść i piec i tak do końca Świata…
Tak na poważnie, to Kaszpir posiada w swej ofercie również oranżadę, uczciwie słodzoną cukrem, w kilku smakach, produkowaną w tradycyjny sposób na warszawskiej Pradze – zestaw Społem, gdzie dostaniemy zapiekankę i oranżadę, nie ma sobie równych, mówię Wam, a jak mówię, to mówię, a jak mówię, to wiem.Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (9)

Żarcie na Kółkach Start Sezonu 2015 (12)Na zjeździe miejsce zajęło co najmniej kilkanaście trucków, u których koniecznie chciałem coś nabyć i spożyć. Pierwszym z nich był Smoke BBQ. Panowie spędzają mnóstwo czasu w piekarni i wędzarni – na przykład żeberka wołowe pieką 16h. Miałem ogromną chęć, wziąć od nich coś krowiego, ale na imprezę, zaopatrzyli się jedynie w wieprzowinę, tłumacząc to tym, że przecież wszyscy mają wołowinę w bule. Nie byli również zbyt rozmowni, więc oprócz tego, co napisane w menu, nie dowiedziałem się praktycznie niczego. W takim wypadku, by poznać ich kuchnię jak najlepiej, wybierając tylko jedno danie, zamówiłem podstawę i klasykę: Żeberka BBQ(17.00zł), według rzeczonego menu, długo pieczone(14h), wędzone drewnem jabłkowym i podawane w osobiście przygotowywanym sosie BBQ.
Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (1)Po kilku minutach otrzymujemy do rąk zawiniątko, a w środku bułka słusznie uzupełniona mięsem i surówką. Pieczywo jakościowo niezłe, aczkolwiek struktura, skręcająca w stronę twardego panini, niezbyt pasowała do miękkiego i niezbyt ciepłego wnętrza. Mięso, jak można by się spodziewać, przednie – aromat wędzenia jest wyczuwalny bez problemu, sos nie jest narzucającym się glutem, znanym z sieciowych fast foodów, a bardziej uzupełnieniem mięsa, o delikatnej, ale zaznaczającej swą obecność, słodkawej nucie. Dużo złego tej kanapce czyni surówka – ciosana jak tępym toporem kapusta biała i czerwona, uzupełnione majonezem – może prosto i powiedzmy, że w stronę klasyki, ale gdzieś w mojej głowie krążyła myśl, że już wolałbym gotową surówę, z najpodlejszej budy z kebabem. Jednym słowem: mięso tak, reszta do poprawy.Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (15)Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (4)W międzyczasie Kasia i Adam z MyFoodTruck zamówili makaron i pizzę w trucku, który okazał się później odkryciem zlotu. Nazwa, którą nosi, na pewno podpowie Wam, drodzy Czytelnicy, co znajdziecie w menu: Italian FoodTruck. Bez owijania w bawełnę: makaron w cenie mniej niż restauracyjnej (17.00zł), to duża porcja, zaopatrzona w obfitą polewę w postaci sosu śmietanowego i drobnych kawałków szpinaku – delikatny, ale nie mdły, nieprzegotowany, świetnie przyprawiony, ledwie co przesmażony – polecam.Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (21)Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (11)Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (8) Pizza to danie, w którym już dawno przestałem doszukiwać się czegoś rewolucyjnego. Zdaje sobie sprawę, że może być pizzapitca – tutaj była to zdecydowanie pizza(21.00zł). Co prawda z pieca elektrycznego, ale to nie ujmuje jej tego, że postarano się o najwyższej jakości składniki, gdzie bardzo cienkie ciasto zostało pokryte lekkim sosem pomidorowym z solidnym ładunkiem ziół, na nie położono ser, na którym na pewno nikt nie oszczędzał, choć oprócz Mozarelli, ciężko było mi doszukać się rodzaju żółtego sera, którego użyto a na wierzch rzucono sporą ilość aromatycznego, soczystego salami – całość posypano suszonym oregano a my dorzuciliśmy jeszcze kilka ziół, zerwanych z krzaczków, dostępnych na ladzie – pycha.Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (5)Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (6)

Za chwilę zajrzałem do chłopaków, którzy niedługo staną się wyjadaczami, a do których stają już teraz kolejki jak po papier toaletowy w Wenezueli. Mowa o pomarańczowym samochodzie Pot Spot – tym razem, oprócz dań jednogarnkowych, z których oprócz Gulaszu na Policzkach Wołowych, próbowałem wszystkiego, przygotowali oni kanapkę o nazwie Jamajski Po Boy(15.00zł) i z tych względów, właśnie tę pozycję wybrałem.Żarcie na Kółkach Start Sezonu 2015 (22)Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (3)Niemal-burgera otrzymujemy w białym papierze niemal-śniadaniowym i próbujemy: pierwszy kęs nie daje poglądu na całą sytuację, ale wyczuwam, że coś jest nie tak. Drugi również nie zadowala do końca i tak po zakończeniu degustacji, muszę przyznać, że ekipę Pot Spotu stać zdecydowanie na więcej. Podobnie jak w przypadku SmokeBBQ problem leżał głównie w surówce – grubo ciosanej czerwonej kapuście, w asyście jabłka i czegoś majonezowego, mięso również okazało się nie do końca smaczne, bo przede wszystkim przesolone, zbyt suche (mimo podduszania w coli) i mało wyraziste, mimo użycia miksu przypraw, określanym jako jamajski (mam nadzieję, że żadnej konopi tam nie było). Bułka miękka, mocno tostowana i dobrze trzymająca całość – tam gdzie natrafiliśmy na jalapeno i większą ilość sosu, kanapka nabierała nieco rumieńców, ale gdy tylko tych składników zabrakło, okazywała się bardzo, bardzo przeciętna.Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (16)

Po takiej dawce kalorii, przyszedł czas na chwilę odpoczynku dla przewodu pokarmowego. Wybraliśmy się więc do przyjezdnych z Wrocławia, by skosztować to za czym przynajmniej połowa mieszkańców tego miasta szaleje czyli shake’i, koktajle, soki, budynie i kisiele od Shakewave. W trucku oczywiście nie mieliśmy tak dużego wyboru, a szkoda, bo ich własnoręcznie produkowane budynie, są podobno tak gęste i ciężkie, że mało kto daje radę je przejeść.Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (2)Zamówiłem shake’a z Kinder Bueno i Schoko Bons(16.00zł), a do tych dwóch składników domiksowywane są lody śmietankowe, mleko i lód. Napój gęsty i nieprzesadzony, odpowiednio słodki, ale nie mdlący. Orzechy i drobiny wafelka świetnie wyczuwalne. Wraz z kawałeczkami czekolady nieco przełamujące powstałą po miksowaniu słodycz i mleczność całości – bardzo udana kompozycja.Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (13) Skosztowaliśmy również próbki soku z banana, gruszki i pomarańczy, z dodatkiem kapusty, która lekko przełamywała egzotyczny smak owoców oraz szpinaku, dającego piękny, zielony kolor i chyba ze względu na tę cechę nazwano go Detox(14.00zł). Na koniec poczęstowano nas degustacyjną porcją shake’a Krówkowe Love(10.00zł), który mocą swojej karmelowej słodyczy i towarzyszącą jej nutą herbatników przyćmił wszystko – mnie zawrócił w głowie tak bardzo, że wróciłem do nich drugiego dnia wieczorem i poprosiłem o pełen kubek. Szczerze polecam.

Gdzieś w tych okolicach dołączyło do nas dwóch etatowych testerów Street Food Polska czyli Mateusz i Marcin, w tych okolicach zamówiliśmy również dwie pozycje od La Chica Sandwicheria – Pulled Pork(20.00zł) i El Senor(20.00zł), o których napiszę później, duuużo później.
Mateusz skusił się na Oxtail(16.00zł) czyli kanapkę z mięsem z ogona wołowego w trucku Chyży Wół, którego Porterówkę (Paulinko, bez urazy) wręcz kocham.
Ekipa z trucka zazwyczaj potrafi zaskoczyć sposobem przygotowywania i rodzajem mięsa, które potrafią podać w formie zgrabnej kanapki. Tym razem było to miękkie, słodkawe mięso duszone w sosie Marinara z dodatkiem wina. Bułka jak zwykle świetna, przesiąknięta sosem, ale nie rozpadająca się, dodatkowo porcja przyjemnych, grillowanych warzyw. Całość smaczna, lecz nieco mdła, jak zauważył również Mateusz – pomidorowa baza nie zawsze jest najlepsza, a już szczególnie gdy zabrakło czegoś co dodawałoby werwy delikatnemu i wręcz mdłemu mięsu. Nie do końca jestem przekonany, ale Oxtail zaliczam na plus – zostaję jednak przy Porterówce.Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (18)Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (20)

Zajrzeliśmy do La Chica, po nasze kubańskie kanapki, ale po 30 minutach nadal poproszono nas o cierpliwość, więc poszliśmy dalej.
Kolejnym truckiem z Wrocławia jaki odwiedziliśmy był(y?) Bratwursty czyli miejsce serwowania niemieckich kiełbasek, ale zaraz, zaraz(!), bo nie tylko: Adam wybrał opcję Smażony Syr(12.00zł) a Mateusz Matiasa(12.00zł). Obie kanapeczki przywędrowały do nas dosyć szybko i jak się okazało, wielkość jak najbardziej odpowiadała cenie – jednym słowem, uczciwie. Smażony Syr w dosyć grubej, chrupiącej panierce, z dodatkiem opcjonalnego boczku, świeżych warzyw i dosyć ostrego sosu, zamknięty w miękkiej, pulchnej i (raczej) pszennej bułce wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, a przecież to była kanapka bez mięsa(!) – chyba się starzeję.Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (7)Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (12)Matias to już inna bajka. Bardzo frapujące połączenie składników: (prawdopodobnie) pszenna bułka, kawał miękkiego, stonowanego śledzia, trzy plastry jajka gotowanego na twardo, którym głównie smakowała całość i podobna porcja świeżych warzyw. Nie powiem, że to było niesmaczne, nie powiem też, że jakoś nad wyraz poruszające kubki smakowe, bo sam nie wiem co o tym sądzić.
Śledź, jajko i warzywa to bardziej mieszanka pod wódkę niż na kanapki, niemniej polecam Waszej uwadze, na pewno warto spróbować i samemu to przemyśleć, mnie czegoś tam zabrakło, albo czegoś było za dużo – nie stwierdzę tego w tym momencie a szou mast goł on.Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (10)

La Chica, po niewiele ponad godzinie(!) wydała nam kanapki. Miks kukurydzy i drobno posiekanej czerwonej cebuli, podany w zakrywanym pudełeczku, według mnie zbędny – można obyć się bez tego a może wtedy i niemała cena kanapek spadłaby w dół. O pierwszej z kanapek, którą zamówił Marcin (Pulled Pork), możecie przeczytać tutaj, ja natomiast, skupię się na propozycji El Senor. Żarcie na Kółkach Start Sezonu 2015 (38)Ładnie podane, to trzeba przyznać – ta godzina przygotowywania nie poszła na marne. Pieczywo niezłe, trochę jak zapieczone w pieroga ciasto na pizzę, z ładną skórką i dosyć zbitym miękiszem.
W środku jednak katastrofa w trzech aktach – rostbef, który, choćbyś go poprosił, nie ujawni swojego smaku, wyglądający jak pieczyste babci Janinki, wyciągnięte kilka dni po imprezie z lodówki, liść sałaty, nieco marynowanej, czerwonej cebuli, która nadawała całości kwaśnego, octowego posmaku i góra maźnięta majonezem lu sosem na jego bazie. Rzadko zwracam uwagę na ceny, ale 20.00zł za coś tak perfekcyjnie zepsutego woła o pomstę do nieba, wolałbym się już chyba na nic nie doczekać.Żarcie na Kółkach Start Sezonu 2015 (40)Żarcie na Kółkach - Start Sezonu 2015 MF (19)Zdaję sobie również sprawę, że pośpiech i stres mogą oddziaływać na kontakty międzyludzkie, ale obsługa przy tych kilku podejściach, gdy dopytywaliśmy o nasze kanapki, była wręcz opryskliwa – słaby debiut.

Uff, pierwszy dzień za nami, szykujcie się na relację z dnia drugiego, drodzy Czytelnicy…

P.S. Zdjęcia dzięki uprzejmości MyFoodTruck.pl.

Tomek Mędrek

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *