FoodTrucking|Trucki

Ćwierć Pizza

Do apteki po pół kilo sera, a po ćwiartkę pizzy (nie, nie tej płynnej) do Ćwierć Pizzy.
Dwóch uprzejmych chłopaków nie miało zamiaru siedzieć w domu – przepełnieni zajawką na uliczne żarcie wpadli na pomysł by sprzedawać zapiekanki. Zagraniczne wojaże, praca w korpo, czy porzucona możliwość awansu na rzecz trucka i miłość do pizzy sprawiły jednak, że zamiast podłużnego kawałka ciasta wybrali taki okrągły, gdyż wydał im się bardziej ponętny, a nam proponują jego wycinek, w postaci czwartej części całości. Zarzekają się, że są pierwszym warszawskim truckiem sprzedającym pizzę na slice’y, co w naszym kraju jest pomysłem dosyć świeżym – sam z głowy nie jestem w stanie podać więcej niż 2-3 polskie trucki w ogóle sprzedające pizzę, wypiekaną na miejscu. Nie dość, że świeżym, to jednocześnie bardzo chwytliwym, chłopaki są w stanie sprzedać do kilkudziesięciu kawałków dziennie, a przecież pogodę mamy wcale nie truckową, apogeum ich możliwości zapewne więc poznamy dopiero na zlotach czy w okresie letnim.ĆwierćPizza (1)

Tymczasem, przy niezbyt sprzyjającej aurze odwiedziliśmy czarny, skromny samochodzik, przy wyjściu z ciągle nieoddanej stacji Warsaw King’s Cross (czytaj: Metro Świętokrzyska). Zamówiłem cztery ćwiartki, czyli tak naprawdę całą pizzę a to koszt 20.00zł, co przy krążku oscylującym w graniach 30-35cm nie jest według mnie ani dużym, ani małym wydatkiem. Koszt jednego kawałka waha się między 5.00zł a 6.00zł (przedział zamknięty, liczy całkowite, dodatnie), z tym, że 5.00zł kosztuje jedynie Margherita, reszta ćwiartek, to koszt 6.00zł. Niektóre opcje z menu można od razu pobrać z lady grzewczej, ale akurat tych, które wybrałem nie było na stanie, więc zostały przygotowane na świeżo, co trwa nie dłużej niż 7 minut. Paulina wybrała dla siebie Wegetariańską i Capri a ja Pepperoni oraz Chilli.

Naszym sekretem jest ciasto, to akurat nie ich hasło, ale na pewno nieźle wpasowałoby się w filozofię każdej pizzerii, a już na pewno tej na kółkach, która byle czego swym klientom oferować nie zamierza. Wypadkowa doświadczenia Damiana i Łukasza oraz uwag znajomych, testujących różne wersje ciasta, to właśnie to co otrzymujemy na papierowych tackach, podane z auta. Ciasto nie jest ani klasyczne, ani puszyste, w pewnym sensie to mediana tych dwóch rodzajów – aromatyczne, pulchne, a jednocześnie chrupiące, z mocno zaznaczoną podstawą, w mojej opinii bardzo udane.
Kolejnym składnikiem wspólnym dla wszystkich kawałków był sos pomidorowy, którym posmarowano spód – szczerze mówiąc nic odkrywczego, bo i zbytniego pola do popisu tu nie ma – mocno skoncentrowany smak pomidorowy z dodatkiem odpowiedniej wariacji ziół w deseń prowansalskich (no może bez majeranku), chłopaków można tu pochwalić za to, że sos nie przejmuje smaku pizzy, co na przykład, bardzo często ma miejsce w sieci pizzerii Pizza Hut.
Ser to klasyczna Mozarella, jak zapewniają właściciele, z nieco wyższej półki niż spotykane zazwyczaj na pizzy wióry z kilkukilogramowych worów. Ilość nabiałowego produktu sugeruje, że nikt nam tu niczego nie żałuje i za te kilka złotych mamy mnóstwo frajdy z pękającą, podpieczoną skorupką i ciągnącymi się, gorącymi nitkami.ĆwierćPizza (2)Czas na opisanie wrażeń z kolejnych ćwiartek, które wpadły w nasze łapki. Wszystko zaczęło się od Pepperoni – cztery plastry wyrazistej w smaku, lekko słonej kiełbaski, w kombinacji z Mozarellą sprawdzają się bardzo solidnie, w smaku dominuje kiełbaska, co wydaje się być logiczne i odpowiednie. Capri to niezłej jakości szynka i pierwszej świeżości pieczarki, pokrojone w drobne kawałeczki. Biorąc pod uwagę, że fanem wędlin na pizzy nie jestem (mowa raczej o kiepskiej jakości szynkach czy para-kabanosach o składzie zbliżonym do parówek), to tutaj ekipa Ćwierć Pizzy wywiązuje się ze swych obowiązków bardzo dobrze. Kompozycja to nic zaskakującego, ale dodatkowe postawienie na gatunkowo niezłą wędlinę sprawia, że o żadnym potknięciu nie może tu być mowy – Fani Capriciosy z niby-włoskich lokali będą ukontentowani.ĆwierćPizza (3) Jako trzecia, prosto z pieca, przywędrowała do nas wersja Wegetariańska – tu swoje miejsce znalazł pomidor, okrojony uprzednio ze skórki, dodatkowa porcja Mozarelli, która sprawia, że całość ciągnie się niemiłosiernie długo i przyjemnie, kompozycja upstrzona jest piegami z pesto, które nieźle łamie smak, ale w mojej opinii niedostatecznie. Coś na kształt dominującego smaku sera pleśniowego wpasowałoby się tu idealnie. Całość, nie dość, że się ciągnie, to niestety nieco też leje przez dodatek pomidora – w każdym razie opcja dosyć interesująca, dla wegetarian w sam raz, dla wegetarian z doskoku – jak ja, zbyt mało wyrazista.ĆwierćPizza (4)Jeżeli po tym kawałku narzekałem na emocje, to przy kolejnym powinno być ich pod dostatkiem – przede mną wylądowała bowiem ćwiartka pizzy o wiele mówiącej nazwie Chilli. Salami, ostra papryczka pokrojona w plastry, z niezbyt duża dbałością o usunięcie nasion i czerwona cebulka. Ciężko by takie połączenie się nie udało i tak jest też w tym przypadku – papryczki nie są piekielnie ostre, ale w mojej opinii wystarczająco by anorektyczne nastolatki nie chciały ich tknąć, czerwona cebulka jak zwykle dodaje koloru i mnóstwa smaku a salami lekką słonością i mięsnością dopełnia całości – ta ćwiartka przypadła mi do gustu najbardziej.ĆwierćPizza (5)Niestety, o ile pizzy nie mogę zarzucić zbyt wiele, tak sosy wydają się być pięta achillesową trucka. Pomidorowy na pizzy sprawuje się odpowiednio – o czym pisałem już wyżej, uważny Czytelniku, ale już ten dodany za darmo do ćwiartki ukazuje swe niezbyt przyjemne pomidorowo-puszkowo-suszono-ziołowe oblicze. Podobnie sos biały, rzadki, pełen łodygowatych ziół. Tu widzę na pewno pole do poprawy, choć osobiście sosów próbuję w pizzeriach raczej z przymusu, by mieć o nich wyrobione zdanie, a wolę pizzę samą w sobie. Zdaję jednak sobie sprawę, że osób, które sosy do pizzy traktują jak polewę do ciasta, nie brakuje i że tutaj można zaoferować im coś znacznie lepszego.

Podsumowując, Ćwierć Pizza to truck z zajawką i misją – misją by nakarmić głodnych Warszawiaków i inne słoiki. Pizza na slice’y to znakomicie sprawdzająca się idea – można ją złapać nawet w biegu i zjeść, lekko zaspokajając drobny głód, płacąc przy tym kilka złotych za gorący, pełen smaku kawałek przyjemności.
Panowie uruchomili niedawno dostawę i choć tu konkurencje z lokalami mają już dużo większą, niż na rynku mobilnej gastronomii, gdzie tak naprawdę w ich segmencie nie ma w Stolicy nikogo, to sądzę, że powinni sobie poradzić.
Może ich historia wygląda jakby postawili wszystko na jedną kartę, ale warto sprawdzić czy wiedzą co robią.
Bo według mnie wiedzą i mogę polecić ich ćwiartki bez cienia wahania.

Tomek Mędrek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *