McDonald's|Sieciówki

Anatomia Cheeseburgera

Cheeseburger(304kcal / 2.50-3.50zł) to burger popularny niczym muzyka pop. Jeżeli anorektyczna nastolatka wejdzie do przybytku pod złotymi łukami, to możesz być pewny, drogi Czytelniku, że nie zamówi sałatki – zamówi Cheeseburgera, a jeżeli wejdzie z koleżanką to zamówi dwa Cheeseburgery – wykres przedstawiałby się zatem liniowo a statystyka skłaniałaby się ku podwójnym zamówieniom, bo przecież dwa cziziki za piątaka i zdjęcie na fejsbunia z Ajfoniunia od tatunia to zazwyczaj jedna z bardziej wygórowanych ambicji przedstawicielek tego niemal straconego pokolenia.Cheeseburger (5)Dlaczego nadal będzie anorektyczna?
Bo od jednej takiej kanapeczki, która ją niemoralnie zaspokoi, nie przybędzie tłuszczyku w okolicach bioder, nawet gdyby nic nie robiła przez kolejne stulecia, a ona naiwnie sądzi, że to pójdzie w push up.
Dość jednak pastwienia się nad ekstremalnie szczupłymi (mówiąc poprawnie społeczno-politycznie) dziewczynami, bo dziś mam zamiar nieco poznęcać się nad sednem fenomenu Cheeseburgera, zaczynając od niechybnie zapadającej w pamięć reklamy (oglądacie na własną odpowiedzialność – nie przyjmuję reklamacji i nikomu potem nie wykorzenię tej melodyjki z głowy pod żadnym pozorem – będziesz ją nucił, zaciekawiony Czytelniku, przez kolejne kilka dni):
Reklama Cheeseburgera
Skład niebanalny jak żarty 50-letniego wujka na imieninach Babci Janinki. Swoim zwyczajem przeanalizuję co nieco:
bułka to produkt powstały z połączenia wody, mąki pszennej, drożdży, cukru i kilku rodzajów emulgatorów – jakie to ma przełożenie na rzeczywistość? Dokładnie takie, że na końcu reklamy aktor jest zmuszony trzymać kanapkę z delikatnością i gracją primabaleriny, bo każdy nacisk pieczywo znosi niemiłosiernie źle – odkształcone raczej nie wraca do swej poprzedniej formy – próba statycznego rozciągania czy badanie twardości metodą Brinnela a tym bardziej Vickersa zdecydowanie nie są dla niej. W smaku klasycznie czyli nieco słodko, płasko i zwiędle.Cheeseburger (7)Soczysta wołowina, aż tłuszczyk strzela – szczególnie w szufladzie, gdzie przeleżeć może kilkanaście minut. Po tym czasie porównanie jej ze zmielonym rzemieniem niewiele minie się z prawdą, bo przecież mięso a już na pewno wołowina, pozostawione w kilkudziesięciu-stopniowej temperaturze otoczenia nadal pracuje a 40-kilka gram przedniej ćwiartki krowy to nie wino – im dłużej leżakuje tym bardziej traci na swej wartości – wołowina z McDonald’s na bieżąco?
W porządku, ale z szuflady? No way!
Wyśmienity ser Cheddar
– przede wszystkim topiony, udający Cheddar, ale tu nie mam mu wiele do zarzucenia, czasem smuci mnie, że do burgera ktoś wybiera ser naturalny a on potem się nie rozpuszcza nawet na gorącym kotlecie wołowym – w takich przypadkach stanowczo stawiam na wersje topioną (co innego gdy ser naturalny świetnie się rozpuszcza, ale to już nie czas na takie dywagacje), więc Cheddarze Topiony, serce Cheeseburgera, przybywaj!Cheeseburger (2)
Chrupiące pikle – (teatralne westchnienie) dokładniej rzecz ujmując, według kodeksu McDonald’s: jeden, jeżeli jest większy lub dwa, jeżeli są mniejsze.
Czy chrupiące? Zazwyczaj takie bywają po wypakowaniu z foliowego worka i przetrzymywaniu w plastikowym pojemniku – bardziej kwaśne niż octowe, więc to trochę zmyłka z tymi piklami, a do kiszonych Babci Janinki też sporo im brakuje, choć to bardziej pod tę kategorię bym je podciągnął.Cheeseburger (1)Przed zwieńczeniem Cheeseburgera klasyczną, domową nutą (współczuję, jeżeli czyjaś domowa kuchnia tak smakowała) ketchupu i musztardy, mamy cebulkę, która w reklamie nie otrzymała żadnego epitetu a jedynie arię na dwa głosy: Cebul(cebulka)kaaaa! Czy coś w ten dizajn…
To ona, a właściwie jej tajemnica, pociągnęła mnie do napisania tego tekstu. Ogólnie w menu McDonald’s, jeżeli chodzi o BigMaca czy omawianego Cheeseburgera mowa jest o cebulce moczonej. Mnie przywodzi to na myśl skojarzenia z cebulą moczoną (na przykład do śledzi), gdzie zabieg ten ma za zadanie złagodzić jej moc. W punktach McDonald’s mamy sytuację co najmniej inną, jeżeli nie diametralnie, całkowicie, dramatycznie(!) odmienną. Cebula moczona, swoją nazwę zawdzięcza procesowi moczenia suchych(!) płatków cebuli, przyjeżdżających do McDonald’s w małych, foliowych opakowaniach. Operację wykonuje się w stalowym wiadrze, wypełnionym wodą. Dokładnych proporcji niestety nie znam, ale wiem co powstaje po operacji moczenia – delikatna cebulka, jakby dopiero co pokrojona w drobną kostkę – yummy.Cheeseburger (3)
Cheeseburger (4)Wisienką na torcie mdłości, mrożoności i przechowywalności, są dwa sosy: ketchup i musztarda, na których temat już nieraz i niedwa i nietrzy się wypowiadałem. Ketchup w mojej opinii jest dosyć pomidorowy, ale bardzo rzadki. Jeżeli jakąś musztardę można z sukcesem porównać kolorem do kupy niemowlaka (w sumie konsystencją również – zależnie od tego co tam bobas spożywał), to właśnie tę z dozownika z dziurkami i rączką w McDonald’s. W smaku okazuje się jedną z najmniej smacznych musztard ever – kwaśna, octowa, z nikłym posmakiem gorczycy.

Podsumowując, Cheeseburger, na widok którego gdzieniegdzie pojawia się kisiel, a gdzieś tam cieknie ślina, jest pozycją nieśmiertelną, core’ową do bólu, nie do wyrzucenia. Z resztą, osobiście nie widziałbym logiki w takich posunięciach, przy food coście wynoszącym około 1.30zł i niewymagającym nakładzie pracy, zobrazowanym poniżej (zdjęcie ukradłem ze strony zgarapara.pl)  – czysty zysk, a przecież o to w biznesie chodzi. I jeżeli ludzie tego chcą i nie wymagają więcej?
To już w ogóle nie widzę przeszkód do kontynuowania takiej passy.     Cheeseburger (6)

 

Tomek Mędrek

One Comment

  1. Cheeseburger jest jaki jest, wiadomo, że to nie żadne szaleństwo, ale czasem kilka można zjeść. Tylko mógłby być ciut tańszy, myślę, że 3zł czy 2,5zł było by w porządku. No ale są kupony, więc chociaż z tego można skorzystać. Efekt idiotycznego przeliczania zachodnich cen po naszych kursach widać niestety i tam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *