Festiwale|FoodTrucking

Food Truck Undercover 9

Ponad rok temu odbył się pierwszy zjazd samochodów z jedzeniem, według mody zza Wielkiej Wody dumnie nazywanych foodtruckami z serii Food Truck Undercover. Był to czas tracenia mojego foodtruckowego dziewictwa i czas powstawania foodtruckowego dziedzictwa, bo niektórych już z nami nie ma, inni odrodzili się niczym feniks z popiołów a jeszcze inni twardo stąpają po tym kruchym lodzie jakim jest polski rynek mobilnej gastronomii – oczywiście nie mówię tu o budach z hot-dogami pod dworcem gdzie Pani ostrzega by nie bawić się kółkiem, bo jej budka odjedzie.
Czasem zastanawiam się gdzie te panie sikają…

Gdy podepną cewnik przyjdzie czas i na takie rozważania, a tymczasem muszę Wam wyznać, drodzy Czytelnicy, że ten pierwszy FTU sprawił, że bardzo polubiłem tego typu imprezy, bo na tym i kolejnych spotkaniach było i kameralnie i tłoczno, i ciepło i zimno, i długo i krótko, ale zawsze było syto i smacznie.

Minął rok, przez okropny tryb pracy jakiej się podjąłem, przestałem miewać wolne weekendy – rzadko bywałem na spotach foodtrucków, ale wróciłem do etatu, znów mogę sprzątać w sobotę i oglądać F1 w niedzielę, mogę również odbyć 100km podróż w piątek by zaliczyć drogę powrotną w niedzielę a w międzyczasie wybrać się właśnie na Food Truck Undercover.
Tym razem impreza nie odbyła się na osiedlu Służew nad Dolinką a karawana wróciła w miejsce pierwszego spotkania jakim jest ulica Polska 33. W szerokim niczym łapy Roberta Burneiki składzie (stejków nie było) zaczęto karmić o 11:00 dnia pańskiego 23(Walter Sparrow byłby dumny).11.2014. Osobiście przybyliśmy z moją partnerką na miejsce przed godziną 12:00, gdyż seria niefortunnych i fortunnych zdarzeń zmusiła nas do spędzenia na ucztowaniu maksymalnie 2h.

Zacząłem szybko od podwójnego espresso w Tornado Cafe (8.00zł), czy smakowało i nieco mnie pobudziło?
Tak.
Czy mieszanka jest dobra?
Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, bo nie stałem nigdy w koszulce z napisem barista w lokalu Costa, więc kompletnie się na tym nie znam.

Zrobiliśmy powolny rekonesans, co chwilę zatrzymując się przy truckach, z których jeszcze nic nie próbowaliśmy lub próbowaliśmy niewiele – niewiele takich pozostało. W końcu, nie powtarzając się, trafiliśmy pod pomarańczowy, kojarzący mi się z pomidorową Babci Janinki, Pot Spot. Tam zdarzyło się coś co najtrafniej obrazuje scena ze Strażników Galaktyki gdzie Korath nazywa Star Lorda, Star Lordem – rozpoznano mnie. To miłe, ale zwyciężyć musi moja skromność, więc nadal pozostaje w ukryciu by nie nakładano mi jedynie z garnka dla blogerów.
Dosyć przypadkowo mieli oni w ofercie żurek z białą kiełbasą i jajem na twardo, ale o nim niewiele, bo nie jest to rzecz z jaką chcieliby wiązać swoją markę – zupa smaczna, według zapewnień na kiełbasie i zakwasie, dosyć wodnista i nieco zbyt kwaśna jak na mój gust – ideał żurku to nie był, ale gdyby jeszcze kiedyś go mieli (w co wątpię, bo to było coś w deseń niezaplanowanego Limited Edition) to zalecam spróbować – polski żurek, amerykańska moda – kuchnia fjużyn, jak mawiają w modnych knajpach.Food Truck Undercover 9 (8)Food Truck Undercover 9 (6)

Food Truck Undercover 9 (12)Kolejnym przystankiem do pętli Pełny Brzuch stał się truck Burning Handes&Plates i ich MangoBurger (19.00zł), którego spróbować chciałem już jakiś czas temu. Kilka pierwszych kęsów przypadło Paulinie, więc ja zacząłem właściwie od połowy burgera, co w niemal 100% przypadków powinno zakończyć się eksplozją smaków a środek kanapki powinien okazać się epicentrum zdarzeń wyjątkowych.Food Truck Undercover 9 (14) Eksplozja smaków jak spod dworca PKP w Radomiu, epicentrum zdarzeń wyjątkowych w sumie też na podobnym poziomie. Okazało się, że Paulina zdążyła spożyć praktycznie całość sera Blue i grillowanego mango – także mnie pozostał kotlet, nieco warzyw i sosy. Niestety, ale pierwszy raz nic dobrego nie mogę powiedzieć o burgerze z foodtrucka – bułka przeciętna, o podobnym smaku do zwykłych bułek, sprzedawanych po 40gr u mnie w sklepie, sosy smakowały jak ketchup i majonez, w najgorszym wypadku po prostu nimi były a 165g kotlet wołowy był uformowany i wydawał się po prostu wytworem firmy Janex – to jeszcze byłoby pół biedy gdyby okrasić go rewią interesujących dodatków i tak było, dopóki ser i owoc nie zniknęły z powierzchni wołowiny a wtedy była to już cała bieda – bieda dworcowa.Food Truck Undercover 9 (15) Jadłem do tej pory kilkukrotnie w Burning Handes&Plates i wszystko było w jak najlepszym porządku, ale po tej przygodzie zdecyduję się może na nich dopiero za jakiś czas i może to nie będzie burger.

Moją ucieczką od burgerów zazwyczaj okazuje się najelegantsza warsiaska gablota z charakternym cymesem czyli Szerdelek – kilka razy spożywałem już u panów w czarnych kitlach z szerdelkowymi naszywkami i zawsze przez myśl przemykała mi ona – blondynka, nie za chuda i nie za sztywna – a właściwie jej kolanko, co w wolnym tłumaczeniu na dialekt słoikowy brzmi: golonka(21.00zł/180g).Food Truck Undercover 9 (18) Ciemna, miękka bułka, a w niej nieco warzyw – jak zwykle maksymalnie świeżych i soczystych, mogłem zrezygnować z pomidora, ale tym razem mu się upiekło. Sos zażyczyłem sobie charakterny – wytworzony z wędzonych, ostrych papryczek, ale tym razem go nie mieli, więc tradycyjnie, jak Babcia Janinka przykazała – dobrałem sos chrzanowy, którego zdążyłem już skosztować podczas Żarcia na Kółkach jako dodatek do Praskiego Kawioru (czytaj kaszanka, Słoiku), więc co do jego jakości i mocy nie miałem żadnych wątpliwości. Dalej to już tylko słuszna porcja rozdrobionej golonki wieprzowej – delikatnej, nieprzesadnie przyprawionej, gorącej i… niestety zbyt suchej. Jestem wielkim fanem tych części golonki gdzie wszystko się klei i maże, dodatkowo uwielbiam ciągnącą się i przypieczoną skórkę (z włosiem tak sobie, ale też ujdzie) i jestem w stanie zrozumieć, że tę część może i ciężko byłoby przenieść do kanapki, która ma trafić w gusta większości odbiorców, ale, naprawdę, choć trochę kleju, żeby można było poczuć, że to kolanko Marii Carey a nie Kate Moss.
W Szerdelku chrupnęliśmy też niezłą porcję domowych frytek (4.00zł w zestawie/6.00zł osobno), które z pewną dozą ostrożności mogę polecić – przebywały wśród nich sztuki chrupiące z zewnątrz, ale za to bardzo rzadkie i wręcz lejące w środku. Wprowadzenie frytek jak najbardziej na plus, bo trochę mi ich w Szerdelku brakowało, mimo całkiem odmiennego charakteru samych potraw.Food Truck Undercover 9 (19)Food Truck Undercover 9 (17)

Czas uciekał a my z niecierpliwością oczekiwaliśmy na otwarcie klapy w debiutującym trucku Dzika Carma, ale skoro nadal to nie następowało, ruszyliśmy do innego pierwszaka – skromnego, białego busika opatrzonego rycinami potworka i napisem Lubish Langosh. Jeżeli jesteście zainteresowani tym jak przygotowuje się te węgierskie placki, odsyłam do Wikipedii lub Faceta na Talerzu. Tymczasem zdradzę Wam, drodzy Czytelnicy, że mimo awersji Pauliny do ananasa, przeciążeni daniami słonymi, wybraliśmy proponowaną(obok kilku innych wersji wytrawnych) wersję słodką, z bitą śmietaną, tym (wcale nie) egzotycznym owocem i sosem – w naszym przypadku czekoladowym. Ciasto przygotowane wcześniej, formowane i smażone na głębokim oleju na miejscu – zapowiadało się świetnie. Bita śmietana z Makro (marka Aro) nieco popsuła nastrój, ananas w kosteczkę klasyczny, puszkowy a sos niestety również gotowy. Czas przygotowania wcale nie tak długi jak można by się spodziewać i po chwili otrzymujemy langosza w nasze ręce. Po kolejnej chwili śmietana daje znać, że jest jej za gorąco i rozpływa się, tworząc klejące, tłuste potoki na naszych dłoniach, ananas niczym się nie wyróżnia, a sos ginie gdzieś w rwących odmętach, śmietanowej rzeki.Food Truck Undercover 9 (24)Najważniejsze jednak jest ciasto a ono zdało egzamin bez problemu – było to moje pierwsze zetknięcie z langoshem i na pewno nie ostatnie, bo Lubish Langosh zachęcił mnie do poszukiwania tego specjału gdziekolwiek się znajdę.
Niewątpliwie skosztuję u nich jeszcze wersji wytrawnej, a jeżeli mógłbym podać jakąś radę, dotyczącą wersji słodkiej: osobiście bita śmietana ubijana własnoręcznie, banan i Nutella lub własnej roboty krem czekoladowy/orzechowy – z tak smacznym ciastem to byłoby blisko do deserowego orgazmu.

Food Truck Undercover 9 (11)Widać niezbyt skutecznie uciekałem prze burgerami, bo dopadł mnie Italian od Fresh Burgers. Pamiętałem go z Burgerowych Mistrzostw pod PKiN tego lata i wersja mini całkiem nieźle sobie poradziła wśród rzeszy konkurentów (osobiście usadowiłem ją w pierwszej piątce). Tym razem pełna wersja jakoś mnie nie zachwyciła – spalona bułka, zbyt dużo rukoli, sos czosnkowy dosyć rzadki i niezbyt smaczny a mięso wydawało mi się zdecydowanie inne (in minus), niż to, które podanego tamtego ciepłego popołudnia. Mówiąc o cenie (22.00zł) możemy mówić o niezłym przeszacowaniu tej kanapki – spożyłem, ale wspomnienie lata do mnie nie wróciło.Food Truck Undercover 9 (22)

Food Truck Undercover 9 (20)Świeżo zaparzona, smaczna herbata Earl Grey od Tornado Cafe nieco nas rozgrzała, a klapa Dzikiej Carmy nareszcie się uniosła a tam… Łosie? Jelenie? Sarny? Dziki? Lisy? Borsuki? Kuny? Jenoty? Wilki? a może rysie?
Nie! W menu znalazła się jedna pozycja a był to Schaboszczak, czyli kanapka ze schabowym…Food Truck Undercover 9 (26)Zaskoczenie? Niemałe, tym bardziej, że panowie wcale nie zamierzają powiększać oferty, bo lubią we trzech smażyć schabowe na tyłach samochodu. Według mnie to trochę marnowanie potencjału firmy, ale strategia, strategią – miałem przecież coś zamówić.
Wybór taki, że wybieram Schaboszczaka (15.00zł), do tego sos chrzanowy i czekam, i czekam, i czekam, poszedłem zamówić Porterówkę w Chyżym Wole i czekam. Długo, bo kawał schabu jest naprawdę gruby i panierowany na bieżąco, a przecież wieprzowina to nie kurczak – nie ma możliwości przyrządzić jej dobrze w kilka minut i nie tylko dlatego Muzułmanie jej nie lubią.Food Truck Undercover 9 (27)Nareszcie otrzymuję kanapkę zawiniętą w solidny, streetfoodowy kawałek papieru – przydaje się, bo schab zamknięty jest między kromkami pieczywa typu panini, co nastręcza dużych problemów przy spożywaniu, gdyż mięso i warzywa co chwilę wysuwają się spomiędzy kromek. W smaku wygląda to następująco: dosyć twardy, soczysty schab w neutralnej panierce, napotyka świeże, chrupiące warzywa i nijaki sos chrzanowy (ewentualnie wcale nie taki nijaki, ale w ilości nijakiej), a wszystko niechętnie spina twarde do bólu, cienkie, spieczone pieczywko – w mojej opinii daleka droga do perfekcji, ale kanapka ze schabowym to już jakiś pomysł na początek (…tygodnia, dojadając z niedzieli).

Na zakończenie znów trafiliśmy do Pot Spot by spróbować coś z ich regularnej linii produktów, powstających w jednym garnku – po skosztowaniu Tajskiego Curry z Dynią, które mi nie przypadło do gustu, sławnego już w całej Warszawie, Vege Chilli (które jak na wege jest nawet więcej niż całkiem w porządku), wybór padł na Wieprzowinę Rogan Josh. Określenie to odnosi się do techniki gotowania/smażenia stosowanej w krajach okolic Indii, gdzie przyprawy i mięso smaży się w maśle Ghee czyli maśle klarowanym, wzbogaconym o szczyptę soli i liść laurowy. Dokładnie tak była przygotowywana, uwielbiana przeze mnie baranina, w Sky Fries, znajdującym się w skolonizowanym przez Polaków i Hindusów (a teraz także Somalijczyków) angielskim mieście Slough (pol. beznadzieja).Food Truck Undercover 9 (25)Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia, czy któryś Hindus byłby zadowolony z przygotowanej w ten sposób wieprzowiny, ale ja ucieszyłem się niezmiernie, gdyż przypomniała ten niebywale odpowiadający mi smak. Co prawda nieco łagodniejszy, aczkolwiek feeria przypraw podobnie niesamowita: mocna, ostra lecz kompletnie nieprzytłaczająca – dodatek kuskusu jak najbardziej wskazany, choć niekonieczny, danie w tym wydaniu staje się za to bardzo sycące – jak najbardziej polecam.

Na zakończenie odebrałem jak zwykle perfekcyjną Porterówkę (20.00zł), okraszoną kilkoma plastrami jalapeno od Chyży Wół – z uśmiechem na twarzy i zimnymi stopami, spożyłem ją w drodze powrotnej. Food Truck Undercover 9 (13)Podsumowując, frekwencja jak na drugiej turze wyborów samorządowych, dosyć chłodno, ale jak zawsze było co wybrać i zjeść. Nie mam pojęcia jak sprawy miały się później, bo kwestie prywatne zmusiły mnie do opuszczenia stanowiska po 2-3h od przybycia, ale z tego co słyszałem Lubish Langosh wyprzedał się bardzo szybko a oprócz wymienionych wyżej karmili też:
Soul Food Bus
Parowóz
Momo Smak
Buła i Spóła
Bobby Burger
Co Ja Ciacham?
Wheel Meal
Gold Digger
Beef’n’Roll

Osobiście polecam każde spotkanie z tej serii, można poznać bliżej ludzi, którzy zajmują się foodtruckowym biznesem, porozmawiać z nimi i oczywiście dobrze zjeść.

P.S. Zdjęcia doliczone do rachunku.Food Truck Undercover 9 (1) Food Truck Undercover 9 (2) Food Truck Undercover 9 (3) Food Truck Undercover 9 (4) Food Truck Undercover 9 (5)Food Truck Undercover 9 (7)Food Truck Undercover 9 (9)Food Truck Undercover 9 (16)Food Truck Undercover 9 (21)Food Truck Undercover 9 (23)

 

Tomek Mędrek

2 Comments

  1. Cześć 🙂
    Przeczytałam co napisałeś o nas, czyli Lubish Langosh. Więcej słodkich wersji będzie bliżej lata 🙂 bita śmietana – fakt, nawet rozmawialiśmy o tym, ale od czegoś trzeba zacząć 🙂 Szczególnie zapraszamy Was na inne wersje Langoshy, które są naszym atutem! W końcu nasza pierwsza impreza, ciasta zrobiłam jak dla wojska, a zabrakło i musiałam odrabiać 😀 Myślę, że rozkocham Was w vendetcie, wege czy classicu 😀
    Trochę nas zjechałeś, ale fajnie, że finalnie i tak się podobało 😉
    PS. To jest słowacki Langosh, nie węgierski (to jest różnica 😉 )

    Pozdrawiamy i zapraszamy na ocenę innych wersji langosha 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *