McDonald's|Sieciówki

Caesar Classic

Dział sprzedaży sieci McDonald’s zaproponował nam jakiś czas temu McWrapa w wersji Caesar, którego spróbowałem, opisałem i poleciłem, choć wiele opinii osób mi znajomych wskazywało na to, że kombinacja pietruszkowo-ziołowych grzanek i majonezowo-octowego sosu nie jest najszczęśliwszym połączeniem smaków.
Ten sam dział sprzedaży postanowił, z nieznanych powodów, przetrzymać jeszcze jakiś czas Sos Cezar na rynku i zapakować go w kanapkę, promowaną jako jedna z dwóch, podwójnych klasyk smaku, o klasycznej nazwie Caesar Classic, którą dział marketingu opisał w ten sposób:
Dwa kotlety wołowe, dwa plastry sera topionego ementaler, dwa plastry pomidora. A do tego rukola, czerwona cebula i chrupiąca prażona cebulka. Pełni smaku dopełnia sos cesarski.

Kości zostały rzucone i w punkcie McDonald’s przy ulicy Grzecznarowskiego w Radomiu zamówiłem kanapkę Caesar Classic (12.60zł)(720kcal) w McZestawie powiększonym (20.00zł), w którym standardowe frytki zamieniłem na smakujące mi Kratofelki(5.90zł)(322kcal) a dodatkowo całość obstawiłem kanapką WieśMac.Caesar Classic (1)

Wiozę Caesar Classic i jego losy, pomyślałem gdy przenosiłem tacę od punktu odebrania zamówienia do stolika – podwojone ilości składników w niej zawartych świetnie wpływają na odbiór kanapki przez spożywającego jeszcze przed ewentualnym spożyciem, w trakcie wygląda to już nieco inaczej, ale o tym za chwilę.
Zaczniemy od mięsa, które w tej chwili może przeleżeć w szufladzie, na podgrzewaczu aż do 15 minut. Przecież w przypadku wołowiny, nawet tej spotykanej w sieci McDonald’s to przemoc(!) i nieraz już doświadczyłem na własnej skórze co znaczy McRoyal Plain z suchym ćwierćfunciakiem – zabrano mi całą radość w postaci tłuszczu, wody i smaku w nich zamkniętego – wyciekających z kanapki. Teraz czuje jak gdybym spożywał brązowe, twarde grudki bez krzty nie do końca ściętego białka i kolagenu.Caesar Classic (2)Tym razem mięso 7:1 czyli niecałe 130g wołowiny z przedniej ćwiartki, zamknięte w dwóch mięsnych krążkach, wrzuconych na kilka minut do dociskowego grilla a następnie w tę nieszczęsną szufladę – smaku tego nie da się w tej chwili opisać – w punktach McDonald’s bywam obecnie bardzo rzadko a i tak za każdym razem trafiam na suchy, rozpadający, pozbawiony wszelkich aromatów wypełniacz, zamiast na pełnoprawny wołowy kotlet.
Nie czas jednak na dysputy o trącającym rzemieniem mięsie, czas omówić pozostałe składniki kanapki i ich wpływ na odbiór całości.Caesar Classic (3)

Duża a wręcz ogromna część całości to krzywdzone przez wegetarian* warzywa, które po ułożeniu jednych na drugich, tworzą pokaźny stosik usadowiony na górnym plastrze sera.
Co znajdziemy w części ogrodowej tegoż burgera?
Zielone liście, ale nie te dla sympatyków Wolnych Konopi a bardziej dla rodowitego Włocha czyli rukolę – jedyną sałatę, serwowaną w sieci McDonald’s, która nie smakuje niczym a jej uroczy charakterek przemówił nie raz w tej kompozycji. Dalej cebula ubrana w ulubiony kolor komunistów i Alfisti czyli czerwień – tym razem dosyć płaska w smaku, ledwie trącająca ostrością na poziomie paleolitycznego krzemienia.
Dwa plastry pomidora – i ty, przeciwko mnie? – można by pomyśleć. Bo, mimo pełnego smaku, soczystości i solidnej dawki miąższu, warzywa o niezaburzonej barwie, jego podwojona, w stosunku do innych kanapek ilość, nadwyręża solidnie całą konstrukcję kanapki, której elementy składowe, niescalone właściwie niczym, zaczynają bez ustanku wysuwać się spomiędzy bułki, przy każdej próbie ich ukąszenia.Caesar Classic (4)Według mnie, całkowicie zbędna jest tutaj prażona cebulka – nic nie wnosi do ogółu kompozycji a gdy już zaczyna przebijać się między innymi aromatami, to dochodzimy do wniosku, że coś nam tu nie gra.
Po drugiej stronie analizy znajduje się Ementaler a właściwie jego topiona wersja. Na mniej gorącym wołowym krążku, rozpuszcza się mniej efektywnie, co sprawia, że po części mamy do czynienia z jego wersją na zimno, ale i tak o niebo lub dwa, jego delikatny smak, pasuje do tej kanapki bardziej niż klasyczny Cheddar.Caesar Classic (5)Zwieńczeniem całości, zamkniętej w tradycyjnej, drożdżowo-pszennej bułce, posypanej makiem oraz sezamem, gdzie ten pierwszy nadaje jej nieco odmiennego, słabego posmaku, jest niewątpliwie Sos Cesarski, który nadal jest opcją niewymagającą i nie zmuszającą kubków smakowych do gimnastyki – majonezowy, z niezbyt ciężką, octową nutą. Nie zmienia to natomiast faktu, że komponuje się on tutaj zdecydowanie efektowniej niż w Chicken Caesar McWrap. Być może dlatego, że nie jest tu kombinowany z ziołowo-pietruszkowymi grzankami?Caesar Classic (6)

Powszechna wada natury powoduje, że nigdy nie widzianemu i nie znanemu ufamy więcej i że budzi ono w nas strach – może to z tego powodu McDonald’s przedłuża byt Sosu Cesarskiego na rynku, strzelając nim, z pistoletu do sosów, wprost na Caesar Classic? A może są ku temu inne powody? Któż wie?
Ja wiem za to, że ten burger jest udaną propozycją i niezłą odskocznią od pseudoazjatyckich, słodko-pikantnych smaków, które Polacy wręcz uwielbiają w sieciówkach.
Powiew aromatów, niesiony przez scirocco (wiatr, nie Volkswagen) jeszcze nikomu nie zaszkodził a już na pewno nie zaszkodzi przeformatowany na modłę sieciówkową, więc do dziewiątego lipca jest czas by go jeszcze skosztować.

*Nie boję się wcale tych grubych i długowłosych ludzi. Boję się raczej tych innych, bladych i wysmukłych. – Juliusz Cezar

Ocena od Żółwia: trzy z plusem – za niezłą kompozycję i ponowne, skuteczne wykorzystanie sosu (skala 1-5).
3

 

Tomek Mędrek

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *