Festiwale|FoodTrucking

Żarcie na Kółkach nr 3

17.05.2014r. obudził mnie rzęsisty deszcz, spojrzałem na zegarek – 04:05. Pogoda – ta jedna, jedyna kwestia w życiu spędzała mi sen ze zmęczonych powiek. Czy tej kapryśnej, majowej aurze mało było tego, że zebrała już kilka skalpów w postaci samochodów, które z jej powodu po prostu się nie pojawią? Czy wypadek Dobrej Buły nie wyczerpał limitu nieszczęść przed tym wspaniałym spotkaniem?
Czy aura postawiła sobie za cel zbombardowanie akurat tego dnia w trakcie akurat tego weekendu?
Cóż? Może to i nieco egocentryczne, że foodtrucki, że pożywienie, że to nasza część zabawy była tego dnia najważniejsza i że pogoda uparła się właśnie na nas, ale z drugiej strony tak to właściwie wyglądało…

Obudzony kilka godzin później, powitany przez ponury poranek, wyruszyłem niespiesznie na ulicę Wioślarską a dokładniej (choć nie jestem do końca pewien czy to bardziej precyzyjne określenie) na Bulwar Flotylli Wiślanej.
Rozstawiono tam bowiem kilkadziesiąt samochodów z jedzeniem i nie mogłem pozwolić sobie by w tym walnym zgromadzeniu nie uczestniczyć – żadne kaprysy aury nie mogły mnie w tym powstrzymać (nie wyłączając huraganowych wiatrów i śnieżycy).

Żarcie na Kółkach (42)

Jak w przypadku ostatniej edycji Żarcia na Kółkach, postaram się, na oficjalne otwarcie tego sezonu, o opisanie tego co zdążyłem spożyć (choć czasu nie było tego dnia zbyt wiele) i dorzucę kilka zdjęć do rachunku.

Założyłem, że skoro pojawi się kilka trucków spoza Warszawy, to od nich właśnie rozpocznę spożywanie. Niestety, wspomniane dwa trójmiejskie skalpy to Carmnik i Surf Burger, z których szczególnie miałem chęć na burgera z dodatkiem karmelowego, koziego sera podpuszczkowego sprowadzanego z Norwegii przez ekipę z drugiego, wymienionego trucka.
Tak też, podążając tropem cudzoziemców zaszedłem do bardzo dobrze prezentującego się trucka Burger Park z (jakby to rzekł Jan Vincent Rostowski) Bydgoszczu i ich wcale niemałego menu. Po długich namysłach, zamówiłem mniejszą wersję opcji Swiss(14.00zł), która po niekrótkim czasie oczekiwania wylądowała na stoliku tak oto podana:Żarcie na Kółkach (6)Jeżeli mam cokolwiek do zarzucenia temu burgerowi to to, że bułka jest dziwna – nie jest niesmaczna, nie jest nieodpowiedniej struktury – jest bardzo przyjemna w smaku i odbiorze, ale jest dziwna.
Poza tym z burgera lało się jak o wspomnianej wyżej, czwartej rano z nieba, ale to już problem dla bardziej pedantycznych odbiorców – mnie to ucieszyło, bo zwiastowało dokładnie to co znalazłem w środku:
nieprzesadnie doprawione i niezbyt grubo zmielone mięso, znakomicie rozpuszczony ser, kolorem przypominający Mimolette a smakiem ponadprzeciętnej jakości nabiałowy wytwór znajdowany przez nas w burgerach oraz mieszankę trzech elementów: słodkawej, karmelizowanej cebulki, grillowanych, aromatycznych pieczarek a przede wszystkim, nadającego niemoralnie kremowego posmaku serka – świetne połączenie i tak naprawdę do niczego nie można się przyczepić. Już powoli zaczynałem żałować, że w Warszawie są tylko na chwilę, gdy przemiła Pani inkasentka poinformowała mnie, że w Bydgoszczy mają już niemal gotowy lokal a truck przenosi się do Stolicy. Warszawiacy i przyjezdni powinni się z tego powodu ucieszyć.Żarcie na Kółkach (7)

Kolejno Towarzyszka Spożywania zażyczyła sobie Wrapa Indie z Fitmealtruck, bo tak zasmakował jej na ostatnim spotkaniu z foodtruckami, że nie mogła sie powstrzymać.
W drodze powrotnej spotkaliśmy Żorża wraz z jego współtowarzyszami, który zajadał się cymesem z Szerdelka – na wskroś warsiaskiej gabloty.Żarcie na Kółkach (8)W środku dwóch przemiłych Panów i takie szpecyjały jak: Kolanko Blondynki, Kawior Praski czy Biała Gięta. Ja zamówiłem to co spożywał Żorż czyli Półgęsek Wędzony z Sosem Porzeczkowym (16.00zł) – czy to już nie brzmi rewelacyjnie?Żarcie na Kółkach (9)Brzmi, a gdy dowiadujemy się, że Panowie sos wytwarzają własnoręcznie i bez żadnej pomocy przygotowują gęsinę, to już staje się czymś co trzeba spróbować, a co dopiero sam smak?
Nie będę się rozpisywał, jak to mam zwyczaju – krótko i zwięźle powiem, że: mięso jest rewelacyjne – kruche, soczyste, delikatne, o wspaniałym aromacie wędzenia a w kombinacji z Sosem Porzeczkowym staje się rarytasem, przebijającym każdą dziczyznę z żurawiną jaką znacie. Bułka raczej klasyczna – mączno-drożdzowa z posypką z preparowanej pszenicy a warzywa, choć niekonieczne to oczywiście świeże i chrupiące.
Jeżeli macie zamiar odwiedzić Szerdelek to przygotujcie się na nowy wymiar street foodu, bo nieuniknione, że Was to spotka.Żarcie na Kółkach (12)

Nasze przewody pokarmowe przyjęły co nieco pożywienia z działu słone i przyszedł czas na słodkie. Tym razem był to truck, który już od dwóch lat krąży po Warszawie, ale tak naprawdę mało kto o nim coś wiedział.Żarcie na Kółkach (14) Mowa o Waffiez czyli holenderskich słodyczach w międzynarodowym towarzystwie. Osobiście miałem chęć na Stroopwafel, ale zdecydowaliśmy się na małą porcję Poffertjes (9.00zł), które tak naprawdę są małymi pancakesami, wypiekanymi na naszych oczach, na zabawnie wyglądającym urządzeniu. Spomiędzy ogromnej ilości posypek, polew i smaków, wybraliśmy pięć sztuk z masłem orzechowym a kolejne pięć z syropem cukrowym – nie dość, że pulchne i tłuściutkie (niczym Grycanki) naleśniczki były pierwszej jakości to jeszcze połączenie ekstremalnie ciężkiego i słonawego masła orzechowego z kawałkami orzeszków arachidowych oraz melasowego posmaku, bardzo słodkiego syropu okazało się czymś co odpowiada mi jak pogoda w ciepły, wiosenny dzień – ze swojej strony jak najbardziej polecam.Żarcie na Kółkach (13)

Spożywających, mimo nadal nieprzychylnej aury niemrawo przybywało, ja natomiast udałem się w sam narożnik by tam przygotować się do dalszej walki  z pogodą poprzez spożycie czegoś smacznego. Food Lovers Truck nas zaskoczył – zaskoczył miłą, pozytywnie rozgadaną obsługą, ale przede wszystkim ofertą – przechadzając się obok nich sądziłem, że w ofercie posiadają burgery a oni znienacka wyciągają sprowadzaną z Włoch piadę i opowiadają tak długo, że mógłbym zacząć sądzić, że wiedzą o niej wszystko a w ich słowach przebija ton prawdziwych miłośników pożywienia – takich ludzi bardzo lubimy.Żarcie na Kółkach (17)Piada, jak sami ją określili to pszenny placek, który znakomicie podkreśla smak tego co do niego włożymy. A umieścić w jej wnętrzu możemy praktycznie wszystko, co Miłośnicy Jedzenia wykorzystują bardzo skrzętnie i tak w menu mamy piady klasyczne, z typowo śródziemnomorskimi nadzieniami, ale też wersję na słodko. Burgerowy bum sprawił, że powstała też piada pod uroczą nazwą: Burgello (nomen omen) Bum! Bum!, na którą składa się wypiekane na miejscu pieczywo, wołowina, prażona cebula, sos BBQ, ser topiony, sałata i kiszony ogórek. Całość świetnie się prezentuje a smakuje dosyć dobrze, choć w mojej opinii i sama piada i wołowina były nieco zbyt suche – fragmenty gdzie mięso łączyło się z ogórkiem, sosem czy serem wypadały bardzo dobrze, gorzej gdy mieliśmy do dyspozycji jedynie pieczywo i mięso. Mimo tego mankamentu polecam – przyjemna i smaczna odskocznia od wszędobylskich bułek z wołowiną, których ja osobiście nie mam dosyć, ale zdaję sobie sprawę, że część osób kochających szybkie jedzenie ma wręcz odwrotne zdanie.Żarcie na Kółkach (15)

Kolejny truck, który odwiedziliśmy to Burning Hands&Plates. Pamiętam doskonale, że byliśmy jednymi z ich pierwszych klientów w pewne mroźne popołudnie, wtedy Wenezuelska Arepa w wykonaniu pracowników tegoż trucka była ewenementem na polskiej scenie streetfoodowej i interesującym, choć nie wyjątkowym zjawiskiem kulinarnym. Tym razem świeżonką jaka przygotowali dla spożywających były Policzki Wołowe po Belgijsku, które zamówiłem z dwoma rodzajami sosu – najostrzejszym, sporządzonym z duszonych, świeżych papryczek Chili i łagodnym, jogurtowym z czosnkiem i ziołami (do wyboru jest też trzeci z własnoręcznie przygotowywanych sosów – chutney pomidorowy), co z tego wyszło?
Przede wszystkim udane połączenie wołowych policzków i przypraw (w szczególności imbiru) z kiszonką – całość miejscami pikantna i nieco zbyt sucha przez spory udział bułki. Danie smaczne, jednak jakoś nie zapadło mi głęboko w pamięć, kolejnym razem zamówię coś innego.Żarcie na Kółkach (24)

Japadogi po drodze polecił również Żorż – pomysł interesujący, zaczerpnięty, jak wiele streetfoodowych pomysłów zza Wielkiej Wody (czytaj: Stany Zjednoczone Ameryki Północnej). Weź hot-doga i wrzuć do niego dodatki z Kraju Kwitnącej Wiśni (czytaj: Japonii) – łatwe? Wydaje się, że tak, ale już troszkę za późno, bo Japadogi zostały podobno opatentowane – nie mam pojęcia czy sama nazwa została zastrzeżona czy może sposób ich przygotowywania… Wiem za to, że zamówiłem wersje określoną przez ekspedienta jako słodką – był to japadog Shitake, wypełniony grzybami o tej właśnie nazwie, czymś co nazywa się kanpyo (ugotowana tykwa?) i oshinko (marynowana rzodkiew?) oraz wieprzową kiełbaskę, przygotowywaną na zamówienie – więcej informacji na temat składu raczej ode mnie nie uzyskasz, drogi Czytelniku, gdyż z kuchnią japońską jestem zdecydowanie na bakier.Żarcie na Kółkach (43)Zajmę się może tym co zwykle czyli samym smakiem – ilość dodatków jak najbardziej na plus – marynowane warzywa (?) i grzyby aż słodkie od sosu teriyaki okazały sie bardzo smacznym wypełniaczem – niestety, tego samego nie mogę powiedzieć o kiełbasce, która smakiem i fakturą przypominała mi jedne z tańszych wyrobów wędliniarskich i mimo zapewnień, że jest to pełnoprawna kiełbasa nie potrafiłem się do niej przekonać. Tym bardziej, że w pewnym momencie uderza w nas świadomość, że spożywamy raczej samą bułkę z dodatkami a kiełbaska tonie wśród nich jak Grecja w długach – sos słodko-kwaśny wsiąkł gdzieś na dnie bułki i tyle go widziałem.
Pomysł rzeczywiście świeży i może dlatego wymaga pewnych poprawek, bo moim zdaniem ta konkretna kiełbaska bardzo słabo współgra z tymi konkretnym dodatkami i tą konkretną bułką.Żarcie na Kółkach (44)

Żarcie na Kółkach (46)Na zakończenie udaliśmy się na różowe leżaki, do znanego nam już z poprzedniej edycji Żarcia na Kółkach trucka Co Ja Ciacham? i wybraliśmy smak miesiąca czyli cieplutkie, drożdżowe ciastko z Nutellą i wiórkami kokosowymi – niebo właśnie się rozjaśniło, a ja ze smutkiem musiałem opuścić to miejsce kulinarnego hedonizmu i niekończącej się gastronomicznej rozpusty. Żarcie na Kółkach (54)Duży żal, że inne sprawy sprowadziły mnie z powrotem do miejsca zamieszkania, bo nie dość, że pogoda się poprawiała to jeszcze planowane było całonocne karmienie spożywających przez pewną część samochodów – mam nadzieję, że Wy, drodzy Czytelnicy, mieliście więcej szczęścia i mogliście zostać tam dłużej lub przybyć później.
Z niecierpliwością wypatruję food trucków na ulicach i kolejnej okazji do porozmawiania z ich właścicielami i pracownikami, z których aż promienieje chęć dzielenia się smacznym pożywieniem, ale przede wszystkim nie mogę się doczekać spożycia ponownie czegoś ponadprzeciętnie smacznego, podanego mi do żółwich łapek, prosto z serca… to jest: z samochodu.

P.S. Szacunek dla Dobrej Buły za tak szybką rekonwalescencję, mam nadzieję, że nikomu nic się nie stało i dalej będziecie serwować dobre buły w dobre ręce.Żarcie na Kółkach (2) Żarcie na Kółkach (3) Żarcie na Kółkach (4) Żarcie na Kółkach (5)          Żarcie na Kółkach (18) Żarcie na Kółkach (19) Żarcie na Kółkach (20) Żarcie na Kółkach (21)  Żarcie na Kółkach (25)
Żarcie na Kółkach (47) Żarcie na Kółkach (48) Żarcie na Kółkach (49) Żarcie na Kółkach (50) Żarcie na Kółkach (52) Żarcie na Kółkach (53)

 

Tomek Mędrek

4 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *