McDonald's|Sieciówki

Babcia Janinka byłaby dumna.

Zdarzyło się całkiem niedawno, że amerykańska sieć Burger King, wprowadziła w naszym kraju Swojską Ofertę Sezonową, bazującą na wieprzowinie. Już wtedy pisałem, że to McDonald’s jest zazwyczaj tą siecią, która stawia na lokalne produkty i smaki, przerabiając je niemiłosiernie na swój własny krój.
Kanapka Drwala z panierowanym serem, Kanapka Szefa z grillowanymi pieczarkami, pasujący do mentalności niejednego Polaka, WieśMac, McWrap Tzatziki z przyprawioną wieprzowiną, Kanapka Zbójnicka z plackiem ziemniaczanym czy sieciówkowa wersja kebaba z dworcowej budy, będącego wytworem polsko-bliskowschodniej kooperacji czyli McWrap Orientalny.

Wyliczać można by w nieskończoność, bo każda kolejna oferta sezonowa przynosi coś co można by (z ogromna dozą ostrożności i dystansem jak stąd do Kansas) określić swojskim i lokalnym. Od lutego gościmy w menu McDonald’s Gwiazdy Ameryki – New York Beef Classic, za którym osobiście nie przepadam i kanapka BBQ Bacon, która okazała się całkiem udaną kompozycją. W pewnym sensie, te dwie kanapki mogłyby zostać nazwane amerykańskimi, podobnie jak frytki, którym ten epitet nadali już za nas, marketingowcy sieci kojarzonej bardzo często z postacią klauna.

Pozostałe dwie opcje z gwiazdorskiego menu to Chicken Caesar McWrap chrupiący/grillowany (574kcal/451kcal) (10.90zł) oraz kanapka Classic Beef and Pepperoni – obie pozycje zostały przeze mnie już dokładnie zbadane i w tym co znajdziesz poniżej, drogi Czytelniku powinna znaleźć się odpowiedź na pytanie: czy są one równie amerykańskie jak pozostałe Stars of America?

Ściągę ze składu rzeczonego McWrapa znajdziemy na oficjalnej, polskiej witrynie internetowej sieci, a wygląda ona następująco: W pszennym placku soczysta pierś kurczaka, a do tego wyśmienity ser Cesarski, rucola, krojona sałata, dwa plastry pomidora, chrupiące grzanki i wykwintny sos cesarski.

Przy okazji obalania, ewentualnie popierania tego co zostało tam napisane rozpoczniemy analizę całości i podobnie uczynię z Classic Beef and Pepperoni.Stars of America (1)Pszenny placek w większej wersji to klasyka McDonald’s – klei się do zębów niczym karmelowa krówka. Lekko gumowaty, w smaku pozostawiający wiele do życzenia po poczęstowaniu nas jedynie lekką, gęstą, ciastowatą nutą. Kurczak, jak zazwyczaj, w moim przypadku chrupiący, czyli mięso Chicken Premiere podzielone na dwie części. Panierka nie rzuca na kolana smakiem, ale strukturą wprawia w dobry nastrój i spełnia swe zadanie. Tuż pod nią kryje się filet z piersi kurczaka – tym razem nieco mniej soczysty i mięsny niż zwykle. Sera Cesarskiego wyśmienitym bym nie nazwał, ale płatki mało wyrazistego, nabiałowego produktu o słabym posmaku dojrzałego sera mają w sobie coś co sprawia, że mi smakują, choć w całości są jedynie anemicznymi przebłyskami.
Sekcja warzywna to wiosenna mieszanka sałaty lodowej (typowej dla McDonald’s), dwóch plastrów pomidora i rukoli. Pierwsza nie wnosi nic poza kolorytem i zieloną energią, z którego to opisu śmieję się do dziś. Pomidor watowaty, rozpadający się i praktycznie pozbawiony smaku, bo nazywanie wodnistego roztworu pomidora czymś smacznym zakrawa na kłamstwa pokroju tych podawanych w programie informacyjnym Fakty, stacji TVN.
Rukola miała prawdopodobnie za zadanie odpowiednio skomponować się z Cesarskim Serem, jednak marna siła przebicia obu tych składników sprawia, że w ogóle kompozycji trafiamy na ich nuty bardzo rzadko i nie staną się one nigdy pierwszoplanowymi postaciami.
W wypadku gdy składniki wymienionej wyżej okazały się tak wyraziste i godne zapamiętania jak kreacje aktorskie Jennifer Lopez, wypada mieć tylko nadzieję, że smaku nadadzą ogółowi grzanki i wykwintny sos cesarski.
Grzanki ziołowe już na wstępie atakują nas smakiem natki pietruszki i właściwie niczym poza tym. Dodatkowo solidnie chrupią, choć osobiście wolałbym ich większą wersję, bo w tej chwili ich rozmiary pomagają raczej w ukryciu się niż ekspozycji.Stars of America (3) Co do sosu: oczywiście, jak właściwie wszystko w sieci McDonald’s, nie jest on wykwintny. Jeżeli o fast foodowym pożywieniu piszemy, że jest wykwintne to mamy problem z językiem polskim, ewentualnie używamy metafory w wytwornym stylu Jolanty Pieńkowskiej z ostatnich wydań programu śniadaniowego Dzień Dobry TVN. Sam smak określiłbym jako nienadwyrężający – gęsty, o konsystencji mocno schłodzonego majonezu (raczej Winiary niż Splendido), łagodnie czosnkowy, ze skromną, octową nutą. W całość wkomponował się znakomicie, bo całość to jedna porcja sałatki – tyle, że nie na talerzu a w pszennym placku. Dominuje tu przede wszystkim smak sosu a dodatkami (niekoniecznie wykwintnymi) są nuty chrupiących grzanek oraz sera Cesarskiego. Mięso Chicken Premiere jako mizerny nośnik całości również nie odstaje od reszty i tak oto otrzymujemy smaczną, nieprzytłaczającą, aczkolwiek nieco ciężką, wiosenną kompozycję świeżych warzyw, nabiału i mięsa.

Po tym jak na przystawkę wybierzemy sałatkę, warto zastanowić się nad daniem głównym, którym może stać się anonsowany z mikrą aktywnością Classic Beef and Pepperoni (627kcal) (11.90zł). Czy taki wybór będzie w stanie zaspokoić nasze żądze? Odpowiedź, drogi Czytelniku, może uda Ci się znaleźć poniżej.

Zacznijmy od pewnej otoczki tej kanapki, a właściwie kwestii nomenklatury, którą poruszam niezwykle rzadko gdyż wiem, że różnica między pepperoni a peperoncino raczej nie zmieni smaku potrawy z ich dodatkiem a to, że Piotr Ogiński nie jest w stanie odróżnić wolno wybiegowego kurczaka od indyka nie uszczupli jego inwencji kulinarnej i arsenału irytujących zachowań.
W tej kanapce zaś, mamy pepperoni, czyli kiełbasę wieprzową lub wołową z dodatkiem papryki a po części też peperoncino, bo te wymienione w mailu ze składem, który otrzymałem w odpowiedzi na moje pytanie, enigmatyczne papryczki troszkę pod styl tych drobnych, włoskich, ostrych papryczek się podpisują. Classic Beef to jakże by inaczej(?), ćwierć funta wołowiny z przedniej ćwiartki, która obecnie, na szufladzie w podgrzewaczu może spędzić aż 15 minut(!) i według ekspertów od smaku w sieci McDonald’s nie zmniejszy to drastycznie jej (już i tak) znikomych walorów.

Dywagacjom na te tematy nie byłoby końca, więc sądzę, że bardziej efektywną pracę wykonam zajmując się samą analizą kanapki, której skład w ten sposób opisuje dział marketingu sieci McDonald’s: W kukurydzianej bułce, mięso wołowe, dwa plastry pomidora, wyborna kiełbasa pepperoni, batawia, ostre papryczki, prażona cebula oraz sos kanapkowyStars of America (4)Standardowo zacznę od bułki, który tym razem przynosi nową jakość, w opisie kukurydziana, w dotyku pulchna i odkształcająca się, mocno napowietrzona a w smaku bardziej sucha i mniej słodka. Czyżby komuś zapomniało się dosypać któregoś ze składników do miksera w pod strzegomskiej fabryce czy może ta udekorowana preparowaną pszenicą bułka to rzeczywiście smaczny wyrób, mogący dać nieco więcej satysfakcji ze spożywania go niż mieszanka wody, mąki, cukru, drożdży i emulgatorów?Stars of America (5)Abstrahując od samego pieczywa, które całości dało start na poziomie Usaina Bolta, przyjrzę się sekcji warzywnej, w której znalazły się: dwa plastry pomidora czyli przynajmniej o jeden za dużo – kanapka przez jego dodatek stała się stabilna jak sytuacja finansowa ZUS a smakiem przypominał mi jedynie zgryźliwość i niepopartą niczym butę osób tam pracujących. Kolejnym razem poproszę o wersję bez tego warzywa. Sałata batawia czyli zielony akcent, wnoszący nieco kolorytu i starający się podobnie zdestabilizować sytuację w kanapce jak Rosja na Ukrainie – w smaku? Właściwie żadna, lekko chrzęści pod zębami i na tym jej rola się kończy. Pod tę listę podciągnę prażoną cebulkę, która gdzieś w środku nadal jest przecież warzywem (takie wzruszające) – tym razem zlepiona jak brudne włosy w spore ośrodki bardzo twardego tworzywa, raczy nas słodko-palonym posmakiem. Gdyby nie struktura, byłaby jak najbardziej na plus.Stars of America (7)I na zakończenie to czym Classic Beef and Pepperoni powinno się wyróżniać czyli papryczki. Marketing McDonald’s, próbuje nam wmówić, że są one ostre, ale nie są – szkarłatny kolor mógłby o tym świadczyć, ale ich skromne plasterki, oddzielone od gniazd nasiennych, jedynie lekko pieką w język i nie wdrapałyby się wysoko na skali Scoville’a.
Jeżeli nie papryczki to może chociaż pepperoni? O tym za chwilę – jeżeli chodzi o część mięsną to muszę się wyszumieć, narzekając na wołowinę, która pewnie wieki przeleżała w szufladzie na podgrzewaczu – stała się sucha jak powierzchnia Sahary, mdła jak południowoamerykańskie telenowele i rozwarstwiała się jak źle położony lakier. Tak nędznego kawałka wołowiny nie uświadczyłem w McDonald’s jeszcze nigdy i mam nadzieję, że długo mnie to nie spotka po raz kolejny.
Przejdźmy do rzeczy (choć trochę) przyjemniejszych czyli smaku pepperoni. Przede wszystkim, należy zaznaczyć, że trzy plastry tej wędliny to ilość wystarczająca do pokrycia niemal całej kanapki i właściwie przy każdym kęsie możemy doświadczyć jej smaku, choć czy paprykowy, wędlinowy posmak ze słabą nutą dojrzewania to coś co sprawi nam radość w tych ciągnących plasterkach?
Szczerze mówiąc, mi sprawiła – lubię tego typu wędliny, ale trzeba przyznać, że jakościowo, sieć McDonald’s, zarówno w kwestii papryczek, jak i pepperoni, poszła po najniższej linii oporu.
Na zakończenie coś co powinno sprawić, że w mojej głowie zapali się lampka, która podpowie, że ta kompozycja to jednak nic ostrego i wyrazistego, czyli Sos Kanapkowy. Jeżeli w zestawieniu znajduje się ta mieszanka majonezu i delikatnych jak skóra niemowlaka przypraw, to znak, że nie powinniśmy się spodziewać kulinarnego roller-costera.Stars of America (6)Abstrahując od mięsa wołowego, które tak czy inaczej przełknąłem (jak gdybym miał mieć z tym problemy) w całości kanapki dominuje smak pepperoni i Sosu Kanapkowego, co jakiś czas odzywa się ostrawa i kwaskowa nuta papryczek a już rzadziej prażona cebula czy niemal w ogóle pomidor i sałata. Bułka świetnie spina kompozycję i jakoś nie daje mi powodów bym nazwał ją gniotem pokroju jednego ze spotów wyborczych do europarlamentu ugrupowania Twój (przecież nie mój) Ruch – Europa Plus.
Te momenty gdzie przeplata się smak pepperoni, papryczek i (o dziwo) Sosu Kanapkowego wydają mi się nawet udane, więc całość kompozycji na plus, ale na pewno nie jest to coś co zmieniłoby kanapkę Drwala na prowadzeniu wśród moich ulubionych kanapek w sieci McDonald’s.

Podsumowując: McWrap Caesar to sałatka, z której mogłaby być zadowolona, choć nie dumna Babcia Janinka – udana, ale bez fajerwerków, zawinięcie jej w pszenny placek rzeczona Babcia uznałaby za świętokradztwo, ale po spróbowaniu może by nieco zmiękła i zmieniła front.
Classic Beef and Pepperoni nie jest kanapką na której się zawiodłem, jest kanapką, w której anonsuje się pepperoni a w środku ląduje paprykowe salami rodem z sieci dyskontów Biedronka. Przy ostrych papryczkach przekłamaniem było zapewnienie o ich ostrości – niewiadome pochodzenie kojarzy mi się z czymś co podaje się dyskontowiczom na Ryneczku Lidla – Babcia Janinka z takich zakupów byłaby dumna, ja nie jestem, tym bardziej,  że sam zamysł kanapki był bardzo dobry, ale przede wszystkim papryczki, Sos Kanapkowy i nie pasująca do całości prażona cebulka (nie licząc już mojego przypadku z wołowiną) nie są tym na co liczyłem ja i zapewne jakaś część Was, Drodzy Czytelnicy.
Jednym zdaniem: smaczne, ale rewelacji w obu produktach nie odnajdziecie.

Ocena od Żółwia: zwyczajne trzy – za oba, niewyskokowe produkty (skala 1-5).
3

Tomek Mędrek

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *