KFC|Sieciówki

Maxi Twist w KFC

Z taką rezerwą jak ta niespodziewanie powiększona gazu ciekłego w naszym kraju, podchodzę do nowości w Kentucky Fried Chicken. Po takich wybrykach jak kanapka The B.O.S.S. czy Rocker mam do tego pełne prawo. Powrót Qurrito był jedynie tymczasowy a smaczne, w mojej opinii, ITwisty nie zdobyły tak dużego uznania szerszego gremium.
Tym razem przyszła pora na produkt anonsowany nam ze zdecydowanie mniejszym rozmachem – tortillowy wytwór Maxi Twist w dwóch odsłonach – Toskania oraz BBQ.

Polski oddział sieci KFC, na swej oficjalnej, przebudowanej niedawno, stronie internetowej produkt ten opisuje w taki sposób. Kwestia ceny do rozstrzygnięcia indywidualnego – nieco więcej niż McWrap oferowany w sieci McDonald’s a w mojej opinii produkt jest zdecydowanie większy i solidniej zbudowany, ale o tym dokładniej za chwilę.

Zarys historyczny spotkania wyglądał tak: pewnego wieczoru wybrałem się z Towarzyszką Spożywania do Galerii Słonecznej w Radomiu, właściwie jedynie po to by spróbować tej nowości. Na tacy wylądował Maxi Twist Toskania, Maxi Twist BBQ a jeden z nich znalazł się w zestawie z (wcale nie) dużą porcją frytek oraz napojem z dolewką (18.95zł).Maxi Twist (9)Maxi Twist (4)

Pudełko, w które zapakowany jest produkt sprawia tak dobre wrażenie jak część modelek size-plus – spore a przede wszystkim dające nadzieję na mniej puste wnętrze. Po odwinięciu paska i otwarciu w stylu McWrapa dobre wrażenie zaciera się tylko delikatnie a nasze nozdrza muska powiew kombinacji zapachów pikantnego, klasycznego mięsa Grander i pszennej tortilli – reszta dodatków schodzi na dalszy plan w tym wypadku i by dowiedzieć się co interesującego się tam znalazło, musimy zajrzeć do środka a to również dobry moment by zacząć analizę…Maxi Twist (1)

Maxi Twist (3)…najpewniej od części wspólnej każdego z Maxi Twistów czyli pszennego placka, zwanego w wielu kręgach tortillą oraz mięsa, warzyw i sosu majonezowego. Pierwsza z tych składowych to podstawa, która trzyma w ryzach całą kompozycję – zbytnio nie narzuca się smakiem, mówiąc eufemistycznie. Za to jej struktura – z jednej strony miękka, nie klejąca się do zębów, z drugiej podpieczona jak skórka z najlepszego bochenka Babci Janinki i miejscami aż chrupiąca, sprawia, że w tym przypadku wolę ją od klasycznych, słodkawych bułek AmRestu. Pomidor pokrojony w kostkę bywał chwilami zielony co zdecydowanie rzutowało na jego odbiór – wydawał się rzadki jak dobre pomysły Donalda Tuska i ubogi jak poziom, który zaprezentował, wspomniany wyżej polityk w ostatnim spotkaniu z rodzicami niepełnosprawnych dzieci.
Gdzieś w tle obu wersji, na zasadzie półnagiej hostessy, promującej auto Alfa Romeo 4C (czytaj: niekoniecznego dodatku) lokuje się sałata lodowa – lekko chrupiąca i dosyć świeża.
Kontynuując temat wspólnych części dla dwóch opcji Maxi Twista zatrzymamy się jeszcze przy Sosie Majonezowym – podobnie jak w przypadku sieci McDonald’s nieco mdły, o nikłym, niczym przejawy inteligencji Kamili Smoguleckiej, posmaku przypraw a zdecydowanie większym udziale śmietany. Zwany w kręgach drobiowych Sosem Buttermilk po części go przypomina, w większości jednak jest jego wersją, przerobioną na modłę sieciówkową.
To co najbardziej interesowało mnie w całości zestawienia to mięso Grander – jeden jego kawałek, podzielony na dwie części, podobnie jak grillowany / chrupiący kurczak w McWrapie. Pikantne, gorące, bardzo chrupiące a w środku soczyste i solidne, wytrybowane udko, otoczone sekretną panierką Pułkownika Sandersa, smażone na oleju roślinnym – czego chcieć więcej?
W mojej opinii strzał w dziesiątkę w wykonaniu zarządzających ofertą sieci KFC.
Na zakończenie akapitu o częściach wspólnych, wspomnę jedynie (to o czym wspominałem wyżej, uważny Czytelniku), że doliczyć do nich także można zapach obu wersji, który jest efektem połączenia aromatycznego mięsa i lekko ciastowego aromatu tortilli ze słabą nutą dodatków w tle.

Przyszedł czas na rozdzielenie dwóch opcji Maxi Twista i zajęcie się może tą, która bardzo przypomina mi kanapkę Grander Texas – w mojej opinii najsmaczniejszego produktu, oferowanego przez Kentucky Fried Chicken w Polsce, czyli Maxi Twist BBQ (804kcal) (12.95zł).
Maxi Twist (5)W środku wszystko to o czym wspomniałem wyżej, uważny Czytelniku, a dodatkowo ser Monterey Jack, który pod wpływem ciepła wydzielanego przez mięso i pszenny placek rozpuszcza się znakomicie gdzieś pomiędzy nimi – w smaku dosyć delikatny, ale wyczuwalny dzięki aksamitnej, serowej strukturze i lekkiemu, nabiałowemu posmakowi. Marketing KFC na stronie internetowej pisze o chrupiącym boczku i wygląda na to, że ci ludzie Maxi Twista spróbować jeszcze nie zdążyli, bo boczek jest, ale… ciągnący i miękki – zdecydowanie inny niż ten spieczony jak zakalec Babci Janinki, oferowany przez sieć McDonald’s. W tym przypadku to właśnie opcja KFC posmakowała mi dużo bardziej – delikatny posmak wędzenia nie przebija bowiem mięsistości plastra bekonu.
Maxi Twist (7)Niekwestionowanym przewodnikiem całej tej, typowo amerykańskiej, fast foodowej watahy jest Sos Texas BBQ, zaopatrzony w aromat dymu wędzarniczego, lekko słodką a zarazem pikantną nutę, podany w odpowiednio dużych ilościach nadaje tonu całemu produktowi.Maxi Twist (10)

Toskania, z której pochodzi, a bardziej, do której ma nawiązywać, Maxi Twist Toskania (726kcal) (12.95zł), to kraina świetną, śródziemnomorską kuchnią płynąca – postaram się niżej odpowiedzieć na pytanie czy choć ułamek jej smaku, udało się zamknąć w produkcie KFC.Maxi Twist (6)Smak ten, miały przenieść jedynie dwa dodatkowe składniki w porównaniu do części wspólnej – rukola i płatki sera Parmezan. Pierwsza z dwojga okazała się niewiarygodnie wyrazista w smaku. Tak dosadnej, a przede wszystkim smakującej rukoli nie spożywałem już dawno. Parmezan nieco mnie zawiódł, gdyż choćby w zapachu nie jesteśmy w stanie go wyczuć – w smaku nie jest co prawda bezbarwny, ale lekka kwaskowatość i delikatna dojrzałość to za mało by był wyczuwalny przez cały proces spożywania.Maxi Twist (2)Niemniej jednak jestem zmuszony przyznać, że sieciówkowa wersja Toskanii, w głównej mierze dzięki połączeniu tych dwóch składników z sosem majonezowym udała się sieci KFC bardzo dobrze (abstrahując oczywiście od ortodoksyjnych wierzeń krytyków kulinarnych na temat tego regionu – oliwa z oliwek tłoczona wyłącznie w kamiennych tłoczniach i temu podobne).Maxi Twist (8)

Podsumowując, polski oddział Kentucky Fried Chicken nareszcie pokazał na co go stać. Po kilku nieudanych nowościach, przyszedł nareszcie czas na coś co powinno znaleźć zwolenników w wielu kręgach i choć może nie jest to do końca sycące to cena, w stosunku do ilości składników, a przede wszystkim ich jakości jest jak najbardziej adekwatna.
Zawijana wersja kanapki Grander Texas czyli Maxi Twist BBQ to (po raz kolejny w wykonaniu KFC) znakomite połączenie chrupiącej, pikantnej panierki, soczystego mięsa, sosu Texas BBQ, sera i boczku – mało który produkt z fast foodowych sieciówek jest tak dobrze skomponowany. Co najsmaczniejsze: Monterey Jack nie może być porównywany z żadnym topiony Cheddarem, w którejkolwiek z sieciówkowych kanapek, to dużo wyższa kultura bakterii a w rezultacie sera.
Zdaje sobie sprawę, że wersja BBQ zawładnie podniebieniami większości spożywających, ale w moim przypadku uczyniła to Toskania – zestawienie gęstego, lekko mdłego Sosu Majonezowego, niezbyt przytłaczającego Parmezanu z pikantną, aromatyczną partią drobiową oraz wyrazistą rukolą to jak na sieciówki ruch, nie dość, że nietypowy, to tutaj bardzo udany – niemal jak ostatnie posunięcia Rosji na Ukrainie.

Nie przedłużam już więc, byście mogli oderwać się od komputera i skoczyć do najbliższego punktu KFC by spożyć jednego z dwóch Maxi Twistów – szczerze polecam.

Ocena od Żółwia: mocne cztery – za obie, smaczne i konkretne wersje (skala 1-5).4

Tomek Mędrek

5 Comments

  1. Jadłem dzisiaj wersję BBQ – z czystej ciekawości.
    Trochę nie spodobało mi się to, że pokrojony w kostkę pomidor znajdował się na samym spodzie wrapa.
    Doszło więc do tego, że pod sam koniec jedzenia “kanapki” – do skonsumowania został mi tylko pomidor i sam placek jako taki, bo nawet sosu tam nie było. Wolę gdy smaki są połączone na całej “długości” konsumowanego produktu. Ba, wydaje mi się wręcz – że o to właśnie chodzi. A może to kwestia tej konkretnej sztuki?

    Ogólnie jednak – bardzo smaczny wrap.

    Nie zmienia to jednak faktu, że grander texas (wg mnie też najbardziej udany produkt KFC) – jest od maxi twista o niebo lepszy.

    W kwestii wrapów – wg mnie jednak króluje McDonalds. Ich wrapy są znacznie smaczniejsze – i co istotne – regularnie mają jakieś nowe, ciekawe pomysły na te “zawijańce”.

    Reasumując – jeśli mam ochotę na wrapa, to raczej McDonalds. A jeśli mam ochotę na kanapkę typu grander texas? Sprawa jest oczywista – ta kanapka konkurencji wg mnie po prostu nie ma 😉

    • Jadłem cztery Maxi Twisty i w każdym składniki były równomiernie ułożone – tony ciasta zawinięte na dole jak najbardziej, ale pomidor był dosłownie wszędzie, więc może to problem Twojej sztuki jedynie 🙂
      Maxi Twist w mojej opinii tylko przypomina kanapkę Grander Texas – przebić jej oczywiście nie zdołał 🙂 Osobiście wolę zdecydowanie Maxi Twista niż McWrapa (no chyba, że Tzatziki 😛 ).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *