Burger|Lokale

CzisBurger w SztrassBurger.

Wrocławski Tryptyk z początków lutego, wraz z Towarzyszką Spożywania zakończyliśmy w lokalu SztrassBurger, który od lipca 2013 roku serwuje Wrocławianom burgery.
Lokal znajduje się przy ulicy Psie Budy i dosyć ciężko go przeoczyć gdyż jego witryna wyróżnia się bielą oraz, kojarzącymi mi się z wiosną oknami, wypełnionymi firanami. Stylizowany napis na czarnym tle sprawia, że mam wrażenie obcowania z ułożoną i obytą marką. W środku odnajdziemy sporo stolików i niemniej wolnego miejsca, na pierwszy rzut oka załapała się narożna lada i lekkie przewężenie w połowie lokalu. Kolory przyjemne – biel, trawiasta zieleń i czerń upstrzona kredowymi malunkami oraz informacjami – w mojej opinii udane połączenie barw i prostych stolików. Nie jestem estetą a w miejsca z burgerami przychodzę ze względu na burgery i tak naprawdę nie będę płakał nad rozlanym mlekiem czy fekaliami na moim stoliku jeżeli ktoś mnie solidnie nakarmi.
SztrasBurger (2)SztrasBurger (1)

SztrasBurger (5)SztrasBurger (19)Przejdę więc do konkretów, by w tych porównaniach nie zapędzić się jeszcze bardziej.
Menu podane na barowym stojaczku informuje nas o niekoniecznie wygórowanych cenach burgerów, interesujących opcjach napojów do wyboru i tym, że każdy burger występuje właściwie w zestawie z 70g porcją frytek lub 100g sałatki Kolesław.SztrasBurger (3)

SztrasBurger (4)Jak już wiesz, systematyczny Czytelniku, nie pierwszy raz w czasie tego wyjazdu miałem problem z wyborem burgera, który miałby mnie usatysfakcjonować smakiem – tym razem, pomny nietuzinkowych a jednocześnie nieudanych szaleństw w BurgerLove wybrałem klasyka nad klasykami czyli CzisBurgera (17.00zł) a Towarzyszka Spożywania po raz kolejny poszła między rechoczące żaby z FrenczBurgerem (21.00zł) w dłoni. Z ciekawszych pozycji mamy do wyboru burgery z salsami i chutneyem cebulowym przygotowywanymi na miejscu przez obsługę czy też, uznanego przeze mnie za opcję firmową KarolBurgera, który połączeniem sera pleśniowego, anchois i ananasa może zaskoczyć i zasmakować (chyba, że jest się wybrednym płaczkiem to żaden z tych składników nigdy nie gości w naszym menu). Burger ten jest zapewne dużo bardziej soczysty niż żarty osoby, z którą ma kojarzyć się jego nazwa…
Przejdźmy jednak do naszego zamówienia – po wywołaniu odpowiedniej literki z trójkąta, otrzymywanego po uiszczeniu opłaty, burgery lądują na plastikowych tacach a następnie stoliku. Do jednego dobraliśmy frytki a do drugiego sałatkę. Te pierwsze znajdują się luźno wyłożone na papierze obok burgera a ta druga zostaje nam podana w plastikowym pudełeczku z logo lokalu. Do obu burgerów zamówiliśmy kubek soku jabłkowego, który samoobsługowo nalewa się z dzbana (w tej chwili jest to już chłodzący dystrybutor) umiejscowionego na ladzie – sok ten nie jest świeżo wyciskany, ale według zapewnień obsługi jest to czysty sok jabłkowy, nie z soku zagęszczonego i nie zagęszczany.SztrasBurger (7) SztrasBurger (8)SztrasBurger (9)Odwijamy lekko przesiąknięty tłuszczem papier śniadaniowy pod którym znajdują się takie oto obiekty spożywania:SztrasBurger (10)

Klasycznie zacznę od bułki, którą obsługa lokalu określa jako naturalną i bez chemii – coś w tym rzeczywiście jest, bułka dosyć płaska w smaku, ale za to miękka, nieprzypalona i odpowiednio trzyma całość, tylko lekko pozwalając dobrać się do niej sosom. W środku układające się w kształt ostrosłupa warzywa – ogórek kiszony, który również nie zabiera nikomu palmy pierwszeństwa, mięsisty i świeży plaster pomidora a dodatkowo czerwona cebula, która ma coś wspólnego z oskubanym kurczakiem gdyż niewiele jej piórek zostało – w smaku podobnie jak wyżej opisane składniki – nie dominująca, pozostawiająca pole dla…SztrasBurger (11)Właśnie, 180g, codziennie dowożonego do lokalu i mielonego na miejscu mięsa z pobliskiej ubojni?
Które jest delikatnie przyprawione, dosyć mocno zmielone, trzymające całość, wydające się być dobrej jakości, odpowiednio (średnio) wysmażone, ale jednak sprawiające wrażenie, że czegoś mu brakuje?
Przypominało mi ono koło u wozu (ale raczej nie piąte), które wysłano na wizytę u wulkanizatora a on potraktował je serem – na grillu musiało to wyglądać świetnie, ale w moim burgerze już nie.
Ser po dwóch kęsach właściwie zastygł i pozostał jedynie gumowatą skorupą niezbyt wyrazistego smaku na nie bardziej wyrazistym w odbiorze mięsie. Dosyć smaczny ketchup i przeciętny majonez nie były w stanie już niczego uratować.SztrasBurger (15)

Podobnie jak w przypadku BurgerLove tak i tutaj burger, który spożyłem okazał się bardzo przeciętnym połączeniem niezbyt konkretnego mięsa oraz pozostałych składników i po raz kolejny to Towarzyszka Spożywania wybrała opcję smaczniejszą – mimo bezbarwności wołowiny bardzo udane połączenie sera koziego, pleśniowego i musztardy Dijon z dodatkiem świetnych: salsy mango i chutney cebulowego, sprawiło, że mój CzisBurger, w porównaniu z jej FrenczBurgerem wypadł jak czekolada marki Magnetic w porównaniu z produktami Wawel.SztrasBurger (12)

SztrasBurger (13)Frytki smakowały jak prawdziwe, przygotowywane na miejscu ziemniaki o dosyć wyraźnym udziale skrobi i może mniejszym glukozy w składzie – mimo bladego koloru okazały się dosyć smacznym dodatkiem, ale nie tak smacznym jak Kolesław. Drobno posiekana, soczysta sałatka o świeżym, ziołowo-warzywnym smaku z delikatnym octowym akcentem to chyba najlepszy warzywny dodatek do burgerów w tym stylu jaki do tej pory spożywałem.SztrasBurger (17)

SztrasBurger (16)Kończąc te wrocławskie, burgerowe dywagacje muszę przyznać, że spodziewałem się więcej kapsaicyny w relishu chilli czy więcej smaku sera w CzisBurgerze, który właściwie powinien być wizytówką całości kompozycji a na obu burgerach nieco się zawiodłem. Pozycje z menu, wybrane przez Towarzyszkę Spożywania były nieco bardziej udane, ale nadal nie zmienia to faktu, że te dwa wrocławskie lokale, posiadają w swej ofercie burgery co najwyżej przeciętne i nie mają czegoś co wyróżniłoby je na burgerowej mapie Polski jak choćby smak świetnie doprawionego mięsa z Boca Burgers, wielkich, hipsterskich bułek z Moa Burger, szyku i stylu z Dobrej Buły czy też finezji i dymnego posmaku tych z Burgeromanii.

Nawiązując jeszcze do recenzji, ocen i relacji z tych dwóch miejsc – czytając je spodziewałem się więcej po BurgerLove a nieco na plus zapracował sobie SztrassBurger – jak zazwyczaj, wolałem to jednak sprawdzić osobiście.

Ocena od Żółwia: słabe trzy – po raz kolejny bezbarwność zwyciężyła (skala 1-5).3

Tomek Mędrek

3 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *