McDonald's|Sieciówki

Do Maka Na Kurczaka?

Mogliście nie wiedzieć, że w McDonald’s jest pyszny kurczak zamknięty w chrupiącej panierce…
Ja wiedziałem, choć zamawiałem go z częstotliwością pojawiania się komety Halleya, a to z powodu składu kanapki w której się pojawiał – bogactwem dorównującemu odzieniu kloszarda.

Stwórzmy jednak pewien zarys sytuacji: w drobiowym menu McDonald’s mamy okropne McNuggets, które bez sosu smakują jak pomydlony miks czegoś zwięrzęcopochodnego, mamy bardzo smaczne Chicken Wings i Chicken Strips, które wydają się być pełnoprawnym kurczakiem i mnie osobiście zadowalają jakością oraz smakiem. Te trzy produkty możemy zamknąć w Chicken Box (duży bądź mały) na 7080 sposobów z dwoma sosami do wyboru.
Kolejno (ręka drży gdy pisze się takie słowa) mięso Value, które znajdujemy w KurczakBurgerze a jego połowiczną wersję w SnackWrapie. Niedawno obiła mi się o uszy opinia, że smakuje ono jak mortadela w panierce – ja mortadel (nawet tę naszą wersję) wspominam nieco lepiej – niemniej, muszę przyznać, że coś w tym jest.
Do tego McWrapy, w których znajdziemy kurczaka grillowanego lub chrupiącego i skomercjalizowaną, na potrzeby amerykańskiego giganta wersję kebaba z budki czyli opcję orientalną.
Na koniec zaś król drobiowych smaczków w McDonald’s i bohater dzisiejszej poczwórnej analizy, jak też główna siła aktualnej oferty sezonowej w McDonald’s (chyba już dosyć tych tytułów) – McChicken.McChicken (1)

W standardowej wersji tej kanapki (420kcal) znajdziemy: bułkę, sos kanapkowy, sałatę lodową, mięso Chicken Premiere i… i to wszystko.
Rzeczywiście niewiele – nie posiada też w sobie zbyt wielu kalorii co nie napawa optymizmem, biorąc pod uwagę cenę (8.50zł). Zostawiając jednak te kwestie poboczne zajmijmy się oceną samych składników kanapki.

Klasycznie zacznę od bułki quarter – używane do przygotowywania burgera McRoyal czy WieśMac pieczywo to standardowy twór, pochodzący ze związku drożdży i mąki, wychowany przez emulgatory. Naciskany, rzadko wraca do swej poprzedniej postaci. W smaku oferuje lekką słodycz, połączoną z zapychającą suchością. Posypanie go sezamem to zabieg kosmetyczny podobny do farbowania włosów na kruczą czerń – ani jedno, ani drugie nie jest w stanie ukryć tej pustki pod sobą.McChicken (2)
McChicken (3)McChicken (5)Główną postacią i właściwie jedynym konkretem w całości tej kompozycji jest mięso Premiere czyli stuprocentowy kawałek niemielonego fileta z piersi kurczaka w panierce.
Szczerze mówiąc, smakuje mi on dużo bardziej niż trybowane udko z tegoż drobiu, serwowane w sieci Kentucky Fried Chicken. Premiere jest dosyć soczysty i po prostu drobiowy, przy spożywaniu możemy odczuć przyjemny efekt wgryzania się w, może nie najgrubszy, ale przynajmniej niemielony kawałek mięsa. Panierka chrupiąca, choć dużo bardziej inna niż serwowana na częściach kurczaka u wymienionej wyżej konkurencyjnej sieci. Przyprawy? Cóż… Sądzę, że zbyt dużym eufemizmem będzie powiedzenie, że jest przyprawiony klasycznie.
Całości tej szalenie skomplikowanej kompozycji dopełniają dwa składniki: sałata lodowa i sos kanapkowy. Pierwsza jak zwykle różnokolorowa – zielona jak trawka na wiosnę i żółtawa jak blada siarka. Dostatecznie chrupiąca i świeża. Sos kanapkowy czyli majonez przyprawiony (podobnie jak panierka) klasycznie, jak zazwyczaj gęsty, tłusty i kremowy, zdecydowanie bardziej wolę go do frytek niż w kanapkach.
Całość smaku, mimo miałkości, pospolitości, banalności, bezbarwności i przeciętności zestawienia jest zaskakująco przyjemna. Ciężko powiedzieć o nim cokolwiek więcej. Filet z piersi w panierce z majonezem, zamknięty w bułkę, przygotowany w domu smakowałby zapewne bardzo podobnie – żaden Kolumb na pewno nie uczestniczył w tym projekcie, nie ma tu bowiem nic odkrywczego.

Zapewne aby zapewnić kanapce McChicken większą rozpoznawalność, wraz ze zbliżającą się wiosną wprowadzono nową ofertę sezonową w McDonald’s, która zawiera trzy nowe rodzaje kanapki McChicken, Kanapkę Szefa oraz panierowane brokuły.
To co wydawało mi się po prostu nieciekawe a co opisałem nieco wyżej zostało zakupione we wszystkich czterech wariantach w punkcie sieci McDonald’s przy ulicy Grzecznarowskiego w Radomiu, oferującej również dania w formule McDrive (nie mylić z Formułą 1).
Rozważania na temat drobiowych kanapek tejże oferty rozpocznę od najmniej urozmaiconego względem swojego protoplasty McChickena Podwójnego (657kcal).McChicken (19)

Bardzo prosty mechanizm marketingowy – daj klientowi dwa razy więcej za podobną cenę. Tu jednak nie do końca zadziałał, gdyż wersja podwójna kosztuje nas całe 3.40zł więcej, co w rezultacie daje kwotę 11.90zł, która pasuje bardziej do sztandarowych kanapek ofert sezonowych niż do niezbyt stabilnie wyglądającej piramidki ułożonej z fileta z piersi kurczaka w panierce. Choć w niemal wszystkich przypadkach obok ceny przechodzę obojętnie, bo nie jest to dla mnie najważniejsze kryterium, tak tutaj zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób taka kwota za dwa sznycelki Babci Janinki, przedzielone plasterkiem sera Hochland to wiele za dużo.McChicken (12)

Nie mają jednak sensu te dywagacje gdy po prostu chcemy go mieć tu i teraz, w tej chwili, w tym miejscu (to znaczy w naszym przewodzie pokarmowym).
Urozmaicenie dokładniej polega na dołożeniu do całości kanapki McChicken kolejnego kawałka mięsa, plasterka topionego sera oraz pikantnego sosu.
Tak jak przy przecinaniu wstęgi na otwarcie nowego, mikroskopijnego odcinka drogi publicznej, wybudowanego za unijne pieniądze, gdzie zaproszony został ksiądz proboszcz, minister infrastruktury i znana celebrytka, tak po obejrzeniu folderów reklamowych Podwójnego McChickena, w mojej głowie pojawiła się wątpliwość co do solidności konstrukcji tegoż wytworu. Nim jednak ciężar aut i ząb czasu nadgryzie nasz odcinek drogi, my porzucimy obawy co do trzymania pionu przez tę kanapkę.
Wyciągnięta ze standardowego pudełka dla ofert sezonowych (znanego na przykład z burgera Podwójny McRoyal), trzyma się dzielnie, właściwie do końca spożywania. Samą bułkę i filet z piersi w panierce opisywałem wyżej, uważny Czytelniku, więc tu zajmę się jedynie odstępstwami od normy, które posiadają zapewne pewien wpływ na kształt smaku, prezentowany przez tę kanapkę.McChicken (15)

McChicken (13)Sos to pomidorowa baza z paprykowo-pikantnymi akcentami, znośny, choć posiada niezbyt interesującą, syntetyczną nutę. Ser to topiony plaster tego produktu, mający smakować jak Cheddar. W rzeczywistości smakuje on po prostu jak słonawy produkt topienia różnego rodzaju serów z użyciem odpowiednich topników. Trzeba go natomiast pochwalić za to jak w odpowiednim stopniu rozkleił się między dwoma, ciepłymi kawałkami mięsa Chicken Premiere. Dodatkowo mamy sałatę odmiany batawia, która wnosi niewielki powiew świeżości w porównaniu z jej lodową kuzynką.McChicken (18)To co króluje w tej kanapce to filet z piersi kurczaka – dobrze wyczuwalny dzięki podwojeniu jego ilości – jakościowo bez zmian w stosunku do tego co opisałem wyżej, czujny Czytelniku.
Jako całość, kompozycja ta wydaje się być udana – sos kanapkowy nareszcie okazuje się przydatny i wraz z sosem pikantnym tworzy dosyć przyjemną mieszankę, która dobrze współgra z mięsem Premiere a ser dodaje dodatkowego, dobrze komponującego się posmaku. Ta kanapka może i nie należy do najtańszych, ale jest to fast food pełną gębą, warto spróbować a można nawet zasycić mniejszy głód.

Kolejną sezonową wariacją na temat McChickena, niewiele odbiegającą składem od standardowej propozycji z tej grupy jest McChicken Curry (432kcal) (10.90zł). Marketingowcy sieci McDonald’s zapewniają nas, że sos Curry przeniesie wszystkich smakoszy w świat Orientu. Interesujące, rzekłbym – zbadajmy więc tę kwestię dokładniej.McChicken (7)
McChicken (11)Dodatkami, mającymi wyróżnić tę propozycję są pikle i sos Curry. Typowe dla McDonald’s krojone w plastry, marynowane ogórki trafiły do kanapki zamkniętej w kolejne typowe dla ofert sezonowych pudełko. Jeżeli nie zawodzi mnie pamięć to w mojej kanapce znalazło się ich całe trzy. Przyjemnie octowe, dosyć miękkie, choć niepozbawione resztek niegdysiejszej chrupkości. To co jednak naprawdę różni tę wersję od pozostałych, na pochwały zasłużyło sobie równie dobrze co obecny Minister Finansów, Mateusz Szczurek swoimi dotychczasowymi wypowiedziami (bo przecież nie działaniami). Sos Curry w wersji McDonald’s to żółtawo-brudna masa o dosyć rzadkiej jak na sosy do kanapek konsystencji. Nos podpowiada nam, że w smaku znajdziemy właśnie tę, jedną z najpopularniejszych, mieszankę przypraw, ale zmysł smaku przekazuje nam informację, która mrozi krew w żyłach – sos Curry, wita nas bowiem, raczy a następnie żegna głównie smakiem lekko słonej, potraktowanej delikatnie przyprawami zupki błyskawicznej. Szczyt moich marzeń w kwestii Orientu raczej to nie jest.
Poza tym należy przyznać, że o ile sos komponuje się z kurczakiem przyzwoicie to pikle pasują do jednego i drugiego jak wyżej wspomniany człowiek do piastowanego przezeń stanowiska. Z jednej strony przyprawy i posmak chińskiej zupki (może i z Radomia), z drugiej delikatny kurczak a z trzeciej kwaśny, marynowany posmak pikli – zdecydowanie coś tu nie gra i nie mówię o wczorajszym meczu reprezentacji Polski. Powiew Orientu rodem z hurtowni tureckich dywanów.

Na zakończenie pozostawiłem to co posmakowało mi najbardziej, McChicken Śródziemnomorski (490 kcal) (10.90zł). Tak oto opisują go osoby odpowiedzialne za marketingowe zagrywki amerykańskiej sieci: Smaki wprost z Południa rozpływają się w ustach wszystkich, którzy kosztują pysznego kurczaka z sosem balsamico, serem cheddar, pomidorem i świeżą rukolą. Zwieńczeniem całości jest niepowtarzalny sos śródziemnomorski.McChicken (16)Bez zbędnych przerywników zajmę się jedynie tym co najważniejsze czyli smakiem tejże kanapki. Ser topiony, o którym pisałem już wyżej, komponuje się tu (jak i w większości kanapek w McDonald’s) dosyć dobrze, mniej interesujący wydał mi się pomidor lecz zaskakująco obronił swą pozycję smacznym miąższem i tym, że w spółce z rukolą (smutną i nieco oklapłą) dodał nieco (nie powiem, że południowego) kolorytu. Filet z piersi kurczaka w panierce, pomidor, rukola i ser to jednak aktorzy drugiego planu, bo w tym przypadku całemu zestawieniu smaku nadają sosy. Nazywany przez sieć McDonald’s śródziemnomorskim sos Tomato-Pesto oraz sos Balsamico. W górnej części kanapki mamy bardzo udaną, lekko ostrą i nieco słoną, intensywną w smaku kompozycję pomidorów i bazylii a na dole czarną jak mazut, lecz dużo mniej gęstą masę o zdecydowanym smaku octu balsamicznego z delikatnym, winnym posmakiem.McChicken (17)Nie dziwię się, że Żorż ze Street Food Polska, pisząc tę ocenę żałował, że sosu Balsamico trafiło mu się zbyt dużo. Takiej gafy nie będą w stanie przykryć informacje o wydarzeniach na Krymie i nie wybieli ich Krzysztof Ibisz – będziemy to długo wspominali a wieść o tym rozniesie się daleko, kanapka zwyczajnie stanie się niesmaczna, chyba, że ktoś jest tu fanem drożdżowej bułki skropionej octem…

Na szczęście mnie ta nieprzyjemność ominęła i zbliżając się, a nawet już zaczynając podsumowanie, ujmę to tak: na pewno marketingowcy McDonald’s wykonali bardzo dobry ruch, którego celem miała być promocja kanapki McChicken, bo rzeczywiście, mogło się zdarzyć, że wiele osób myślało, że ta sieć to wyłącznie wołowina a KFC to raczej kurczaki. Cztery kanapki do wyboru to sporo i sądzę, że każdy znajdzie coś dla siebie: od delikatnego i pospolitego McChickena przez doładowaną i nieco urozmaiconą wersję Podwójną czy będącą nieco na rozdrożu smaków opcję Curry do według mnie, najsmaczniejszej, najbardziej wyszukanej i gwarantującej najbardziej zdecydowany smak wśród nich Śródziemnomorskiej.
W tym przypadku nie jestem jednak w stanie pominąć kwestii cen – kawałek piersi kurczaka w panierce, z kilkoma dodatkami, ważący niecałe 500kcal za niemal 11.00zł? To nieco (kolejno) za mało i za dużo dla przeciętnego pochłaniacza fast foodów, ale by spróbować i przekonać się, że McChicken zawsze tam był?

Czemu nie?

Tomek Mędrek

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *