Festiwale|FoodTrucking

Food Truck Undercover Operation 4

Dnia 26.01.2013r. odbyła się czwarta edycja nieoficjalnego, po części cyklicznego zjazdu lokalnych foodtrucków. Wszystko odbyło się po raz kolejny w miejscu zwanym przez miejscowych Służew Nad Dolinką, tuż pod wiaduktem, który chronił spożywających przed kapryśna aurą.
A było przed czym: ponad 10°C poniżej zera, nieco wiatru i padający, drobny śnieg.

Na umówione miejsce wraz z Towarzyszką i Towarzyszem Spożywania dotarliśmy tuż po 13:00. Po przejściu kilkuset metrów od stacji metra Służew, naszym oczom ukazało się kilka samochodów, buchające z nich opary zachęcających zapachów, mały koksownik, dwa wiadra, mające w założeniu działać jak miejsce pod kontrolowane ogniska i kilkadziesiąt osób. Dosyć pokaźna grupa spożywających świadczyła tylko o tym, że warto urządzać takie spotkania, nawet przy tak ekstremalnych, dla street foodu, warunkach.Food Truck Undercover 4 (8)


W relacji postaram się (jak zazwyczaj) opisać to co spożywałem w trakcie imprezy oraz podać informacje ogólne na jej temat.

Już kilka dni wcześniej założyłem sobie, że pierwszy na liście będzie Roots Food Truck, ale tym razem nie (prawie tradycyjne) Philly Cheese Steak a Chilli Con Carne by rozgrzać się i doładować jak solidny silnik diesle’a. Niestety, zupa, którą miałem okazję spożywać na Foodtruck Undercover Operation 1, była dostępna w Roots tylko przez godzinę (impreza rozpoczęła się o 12:00) i tym razem nie będę mógł jej spożyć. Kanapka Reuben, którą dostrzegłem na ich fanpage’u również nie była dostępna tego popołudnia. Ciasto czy muffinki podawane z grzańcem nie były czymś od czego chciałbym rozpocząć spożywanie a i burgery tym razem nie znalazły się w mojej łasce, więc dostępne Cheeseburger czy Hot Nacho Burger (również już spożywany podczas pierwszej edycji) też nie zostały przeze mnie zamówione.Food Truck Undercover 4 (12)

Po tak niespodziewanie zbijającym mnie z tropu początku zdecydowałem, że zdam się na (niemal) ślepy los i ruszyłem do dwóch nowych trucków, właściwie debiutantów.
Chyży Wół to pierwszy z nich. Sama nazwa wskazuje, że mamy do czynienia z firmą specjalizującą się w podawaniu wołowiny – tym razem nie były to jednak burgery. Jak sami o sobie mówią: u nas nie uświadczysz mielonej wołowiny. Samochód wygląda profesjonalnie – widać, że włożono w niego sporo pracy. I choć menu okazało się dosyć krótkie to jakże bogate w interesujące części rzeczonego woła (jeśli wierzyć menu – są to rasy Red Angus i Limousine).Food Truck Undercover 4 (2)Tu znalazła się kanapka Reuben (20.00zł) z pastrami, serem, kapustą kiszoną, okraszona sosem rosyjskim, ale na nią się nie zdecydowałem. Poprosiłem o kanapkę Klasyczną (20.00zł) czyli pastrami, rukolę, ogórka kiszonego z dodatkiem sosów (estragonowy i bbq?) zapakowane w ciemną bułkę (dodatkowo w biały papier). Warstwa warzywna na standardowym poziomie, bułka tostowana mocno, przez co chrupiąca, dosyć solidna w odbiorze (w końcu to ciemne pieczywo), ale nie zabrakło jej też miękkości w środku. Sosów raczej nie wyczułem i szczerze nie wiem czy to dobrze czy gorzej, bo zostawiło to sporo miejsca na popis dla mięsa. Najważniejszy składnik nie zawiódł – marynowany, wędzony, parzony i pocięty w cienkie plastry mostek wołowy było dosyć zbity, ale nie na tyle by stracić na kruchości i delikatności. Lekko soczysty i podobnie przyprawiony – nieprzesadnie, bez zbędnych kombinacji. Warto spróbować, choć cena nie jest najniższa, ale ilość mięsa powinna Wam to wynagrodzić.
Chyży Wół nie stoi jeszcze w żadnym stałym miejscu, ale wypatrujcie ich od wiosny i na kolejnych spotkaniach.Food Truck Undercover 4 (7)Gdy czekałem na odbiór kanapki KIasycznej podszedłem do Burning Handes & Plates by sprawdzić ich prowizoryczne menu. Chwila rozmowy z obsługującymi zaowocowała zamówieniem napoju Hot Ginger Lemon (6.00zł) na rozgrzewkę i zdobyciem kilku informacji: Panowie działają właściwie od tego dnia, inspiracje czerpią z programu Guya Fieriego, który można obejrzeć na przykład na kanale Food Network (w Polsce: Polsat Food). To co skłoniło ich do otwarcia takiej działalności to: to co dzieje się teraz w Polsce w związku z takim jedzeniem – można zjeść smacznie, zdrowo i na miejscu.

Widać, że zajawka na konkretny street food aż w nich kipi i mimo mrozu byli bardzo energiczni.
Hot Ginger Lemon podany w plastikowym kubeczku, udekorowany plastrem cytryny to według nich syrop, a właściwie herbata z cytryną i imbirem – pijąc ten niemal przezroczysty napój ciężko się z tym nie zgodzić – choć nuta herbaty jest słabo wyczuwalna i krąży gdzieś w tle to smak cytryny i lekką ostrość imbiru można rozpoznać bez problemu – podane niemal parzące, działało tak jak zakładano – świetnie nas rozgrzało i pobudziło układ pokarmowy do pracy.Food Truck Undercover 4 (1)Choć miałem chęć na Warsaw Cheese Ham to skusiłem się na niewiadomą pod postacią arepy z kurczakiem pieczonym i avocado (15.00zł). Arepa to rodzaj kukurydzianego placka, który popularny jest gdzieś w okolicach Ameryki Łacińskiej (w Wenezueli arepa serwowana jest choćby w sieci McDonald’s). Gdy mamy takie oto dwa, dosyć suche placki o lekko kukurydzianym posmaku możemy włożyć między nie co zechcemy. Tutaj była to pasta z avocado o delikatnym, nieprzebijającym smaku i maślanej konsystencji oraz pieczony, soczysty kurczak, którego również nie potraktowano zbyt ostro. Znakomitym dodatkiem do tej subtelnej kompozycji okazał się własnoręcznie przyrządzony sos o barwie jadowitej pomarańczy i smaku paprykowo-pikantnym. Kilka plastrów marynowanej papryczki jalapeno sprawiło, że całość smakowała bardzo dobrze. Może nie były to szczyty kulinarnych doznań, ale na pewno coś innego i coś czego warto spróbować.Food Truck Undercover 4 (4)Food Truck Undercover 4 (6)Panowie menu i nazwę trucka mieli nadrukowane na kartkach i przyklejone do samochodu za pomocą brązowej taśmy, a samo auto jeszcze nie przeobrażone w prawdziwie modny i zajawkowy food truck, ale wszystko to bije od wewnątrz – w sezonie letnim usłyszmy o nich na pewno jeszcze nie raz (chyba, że szybko zamkną działalność – nad tym bardzo bym ubolewał).

Żorż ze Street Food Polska w swojej relacji z Łódź Street Food Festival tak mocno pochwalił chimichangę z wołowiną (15.00zł) od Wheel Meal, że nie byłbym sobą gdybym jej nie spróbował.Food Truck Undercover 4 (10)Pierwsze spotkanie z chimichangą w wersji drobiowej miało miejsce na festiwalu Żarcie Na Kółkach i nie należało do najbardziej udanych. Całość po prostu mi nie smakowała i nawet kurczak gotowany metodą sous-vide, przyprawy czy sos jej nie uratowały. Tutaj mamy do czynienia z podobnie gotowaną wołowiną, serem, ryżem, czerwoną fasolą a to wszystko zawinięte w tortillę na kształt pasztecika/krokieta i na chwilę włożone do rozgrzanej frytury. Efekt?
Mimo, że ser niedokładnie się rozpuścił a całe wnętrze było bardzo podobne do tego z wersji z kurczakiem to wołowina gotowana bardzo długo (ta akurat 24h – standardowo 12h) w niskich temperaturach robi tu naprawdę dużą różnicę na plus. Posmak sycącej, dosyć twardej wołowiny tylnej, zrazowej to to czego w wersji drobiowej brakuje – solidnego mięsnego smaku. Całość raptownie zmienia się o pół obrotu – z nieodpowiadającego moim gustom zapychacza w konkretny, smaczny, sycący posiłek. Dodatek średniego sosu, który sami możemy sobie dozować przy każdym kęsie, maczając w nim chimichangę czyni naprawdę wiele dobrego – jak najbardziej polecam.Food Truck Undercover 4 (13)

Food Truck Undercover 4 (14)Towarzyszka Spożywania w tym czasie zamówiła Double Bacon Cheese (21.00zł) od Bobby Burger – kęs tego burgera nie zmienił mojego nastawienia do tej (już właściwie) sieci. Dosyć małe, mało sycące burgery w przystępnej cenie, posiadające charakterystyczny posmak, ale jednak nie wprawiające w zachwyt czy osłupienie – zdecydowanie średnia półka.Food Truck Undercover 4 (9)

Food Truck Undercover 4 (11)Towarzysz Spożywania skusił się na Hot Nacho Burger, który po prostu mu smakował, Taco oraz Chimichangę od Wheel Meal, które bardzo pochwalił.
Na wynos postanowiłem zamówić najbardziej interesującą (w mojej opinii) kanapkę z ozorkiem wołowym (15.00zł) od Chyży Wół a Towarzysz za pazuchę schował BekoBurgera od trucka Dobra Buła – gdy od czasu do czasu w metrze sprawdzał jego jakość, strukturę i temperaturę wyglądało to tak komicznie jak Barack Obama odbierający Pokojową Nagrodę Nobla.
Nieco później otrzymałem wiadomość, że BekoBurger bardzo mu smakował.Food Truck Undercover 4 (3)

Wracając do ozorka – spożyłem go w domu, więc jego temperatura nie była najwyższa, ale też nie schłodził się on tak jak mógłbym się tego spodziewać. Podobna bułka, lekko tostowana – z jednej strony posmarowana sosem chrzanowym, z drugiej rosyjskim. Po stronie sosu chrzanowego wystąpił pokrojony dosyć cienko ogórek kiszony.
Smak? Nie ma się tu nad czym rozwodzić – mięciutki, zbity, mięsisty i delikatny ozorek okraszony gryzącym w nosie sosem chrzanowym, kwaskowym ogórkiem i nieco zbyt delikatnym sosem rosyjskim jest wart każdych pieniędzy. Chyży Wół idealnie trafił też z bułką: ciemne (prawdopodobnie pełnoziarniste) pieczywo dobrze znosi tostowanie, staje się chrupiące, ale nie na tyle by kruszyć przy tym szkliwo. Jest poza tym znaczącym, ale nie narzucającym smaku całości, składnikiem – odpowiednio mocną klamrą spina całość, pozostawiając miejsce na popisy dla mięs.Food Truck Undercover 4 (15)

Food Truck Undercover 4 (16)Niska temperatura sprawiła, że nie dałem znów rady spróbować MangoBurgera od Dobrej Buły (a tak bardzo tego pragnąłem) – uroczyście obiecuję, że uczynię to przy najbliższej okazji..
Cała impreza bardzo udana, mimo, że Wurst Kiosk nie dojechał a miałem chęć na ich kiełbaski to reszta trucków spisała się na medal (może nie licząc Rootsa, który posiadał bardzo zawężone, nawet jak na nich, menu – aczkolwiek w tej chwili ich ekipa jest zajęta urządzaniem sobie stałego lokalu, więc można im to wybaczyć).
Koksowniki i rozgrzewające dania/napoje pozwalały zapomnieć o mrozie by choć na chwilę rozkoszować się świetnymi daniami prosto z samochodów. Jak wspominałem wyżej, Uważny Czytelniku – ilość osób niech świadczy o tym, że to cykliczne spotkanie przyjęło się a niedzielną porę obiadu można zagospodarować raz na miesiąc właśnie w taki sposób. Warto również odnotować, że dzięki aplikacji Justtag można było (po zjedzeniu czterech dań i odebraniu za każdy zakup pieczątki) kupić Pieszczonego Batona w Wheel Meal za 1.00zł.
Polecam spotkania z serii Food Truck Undercover i czekam z niecierpliwością na kolejne!

Tomek Mędrek

3 Comments

  1. Żebym wcześniej poczytał o Bobbym… a tak stałem jak kretyn na mrozie ponad 40min czekając na to ”beleco” podczas Łódzkiego SFF 🙁

    • Niestety, wielkością dorównują one najwyżej McRoyalowi, ceny nie są wysokie, ale w mojej opinii to już po prostu sieciowa średnia półka. Wybiorę się do nich niedługo może na coś sezonowego – zobaczymy jak ta kwestia u nich wygląda 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *