Burger King|Sieciówki

Burger King combo część trzecia…

… i ostatnia.
Tym razem przyszedł czas na deser, którym w zestawie zaprezentowanym poniżej stał się Angry Wrap.
W UK miałem okazję kosztować Whoppera w wersji Angry – standardowa kanapka nabrała nowej siły ognia dzięki dodatkowi ostrego sosu, sera pieprzny Jacek (oryginalnie: Pepper Jack), złych cebulek (oryginalnie: Angry Onions) i papryczek Jalapeno.

W naszym kraju jednak obawy o zbyt silne wypalanie gardeł klientów sprawiły, że ostry sos zastąpił zwykły ketchup a kremowy ser obdarzony dodatkiem ostrych papryczek z oryginału zastąpił zwykły, żółtawy, topiony ser udający Cheddar. Na szczęście pozostało kilka papryczek jalapeno i Angry Onions, które właściwie bardzo przypominają Onion Rings ze standardowej oferty, co przynajmniej z jednej strony napawało optymizmem.

Angry Wrap (628kcal) zakupiony w Galerii Słonecznej w Radomiu kosztował mnie 10.95zł. Gdybyście zechcieli dokupić do niego zestaw z mała porcją frytek oraz napojem z dolewką to koszt wzrósłby do 16.95zł.
Całość oferty sezonowej Serowe Trio, dostępna będzie do 03.03.2014r.Angry Wrap (1)

Zacznijmy od tego co scala i utrzymuje Wrapa w całości czyli ciasta. Ciężko tu uniknąć porównania z McWrapem, którego można nabyć w sieci McDonald’s, gdyż, stworzony w Polskim oddziale sieci z żółtym M w logo, McWrap to oprócz kebabów w cienkim cieście zapewne najczęściej sprzedający się produkt w tej formie w naszym kraju.
Z moich obserwacji wynika, że w sieci Burger King klienci dużo częściej wybierają kanapki niż Wrapy a przyczyną może być ich dosyć słaby smak (niejednokrotnie potwierdzone przez Towarzyszkę Spożywania) i różnorodność na poziomie klubów nocnych w Swarzędzu.
Ciasto zdecydowanie mniej przyrumienione niż to prezentowane w materiałach marketingowych, a właściwie blade jak pewien Ork z filmowej adaptacji książki Hobbit, czyli tam i z powrotem, Johna Ronalda Reuela Tolkiena. Do zębów i podniebienia kleji się mniej niż karmelki Babci Janinki i wspomniane ciasto z McWrapa. Poza tym jest dosyć miałkie, mało sycące i charakterem przypomina niepotraktowaną ani krztą wyższej temperatury tortillę pszenną. Niestety to właśnie z ciastem spotykamy się przy pierwszym, drugim i każdym kolejny aż do ostatniego kęsie a jest ono bardzo słabym punktem Wrapa zamiast być jego ostoją.
Kwestia warzyw została rozwiązana po najmniejszej linii oporu – marnej jakości, losowo chrupiąca, biało-zielona sałata lodowa pocięta w paski jest tu konieczna jak debata na temat zakłamywania rzeczywistości przez kresówkę Świnka Peppa. Zdecydowanie jaśniejszym punktem od dwóch poprzednich okazuje się papryczka jalapeno – standardowo już w sieci Burger King bardzo dobrej jakości. Kwaskowa, lekko ostra, sprawia, że choć po części zaczynamy rozumieć epitet Angry nadany produktowi, który właśnie spożywamy.
Gdyby ktoś powiedział mi, że dalsza część spożywania może być tylko gorsza to i tak bym mu nie uwierzył, mimo, że w pewnym sensie ta osoba chciałaby mnie przed czymś uchronić. Tylko przed czym?
Na pewno przed rozmoczonymi, pod typową dla tej sieci panierką, paskami cebuli pozbawionymi jakiegokolwiek wyrazu i struktury, chyba, że ktoś za fakturę uzna coś co przypomina zdechłą meduzę.
Ta osoba chciałaby mnie też przestrzec przed odkryciem zbrodni jaką popełniono na dosyć suchym kawałku mielonej wołowiny o znanym posmaku odpowiednim dla sieci Burger King. Po pierwsze okrągłą porcję przecięto na pół a następnie zalano mdłym, nudnym i ledwie co pomidorowym ketchupem a dodatkowo pokryto solidną porcją sera – nie wyszukanego (niczym ciuchy w lumpeksie) Pepper Jacka, ale zwykłego, topionego, mającego udawać Cheddar. W burgerach sprawdza się on bardzo dobrze, ale tutaj? Jest w stanie jedynie sprawić, że ciasto jeszcze łatwiej przylega do naszej jamy ustnej a do spółki z ketchupem tak skutecznie ukrywa smak wołowiny i jalapeno, że to co właściwie miało dominować i sprawiać, że ten Wrap stanie się naprawdę Angry, zostało stłumione, stłamszone, wręcz zbesztane i bardzo trudno w całości je wyczuć.Angry Wrap (2)

Angry Wrap (3)Podsumowując, jako całość Angry Wrap to interesujący pomysł na dosyć ostrą i smaczną kompozycję, niestety obecność Onion Rings czy też Angry Onion (sam szczerze mówiąc nie mam pojęcia, które z nich znalazły się w moim Wrapie), ketchupu i sałaty sprawia, że wnętrze wydaje nam się płynne i niestabilne. Typowa, smaczna wołowina do spółki z jalapeno nie jest w stanie zatrzeć tego złego wrażenia. Co prawda miejscami te składniki znacząco się wybijają, ale szybko zapominamy o ich przyjemnym smaku gdy na scenę wracają ketchup, sałata i cebula. Dodatkowo ser w ogóle im w tym nie pomaga – spodziewałem się czegoś bardziej wyrazistego, ale przede wszystkim dosadnego w smaku. Ser topiony udający smak Cheddara nie jest tym co pasuje do charakteru jaki powinien posiadać ten produkt.

Angry Wrap okazuje się tak nieokiełznany jak młode jagnię a zły możesz być jedynie Ty, drogi Czytelniku, że nie wybrałeś czegoś innego z oferty sieci Burger King.

Ocena od żółwia: dwa – niestety, nie tak sobie wyobrażałem wrapa na ostro (w skali 1-5).2

Tomek Mędrek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *