Burger King|Sieciówki

Burger King Combo część pierwsza.

Nowy Rok powitał nas ciepłą zimą, zapowiedziami Donalda Tuska bez pokrycia, trzynastkami kościelnymi (czytaj kolędą) i wreszcie nowościami w sieciach KFC, Burger King i powrotem Kanapki Zbójnickiej w McDonald’s.

Tym razem, mimo, że tego samego dnia otwarto nowe miejsce, w którym serwowane są burgery w Radomiu, wybrałem się do punktu sieci Burger King, znajdującego się na poziomie 1 Galerii Słonecznej. Jest jeden główny powód dla którego wybrałem się właśnie tam a nie gdzie indziej – W królestwie burgerów pojawiło się aż pięć nowości. Oczywiście spróbowałem wszystkich a na tacy prezentowało się to w uroczy sposób: Kurak (4)Na ile zdążyłem się zorientować Serowe Trio to temat sezonowy a kanapeczka Kurak w dwóch nowych odsłonach pobędzie z nami prawdopodobnie nieco dłużej.

Ta analiza tyczyć się będzie przystawek jakimi stały się dwa Kuraki.
Poprzednie spotkanie z tą kanapeczką nie było czymś co chciałbym zapamiętać, co będę miło wspominał czy czymś co stanie się powodem do namawiania znajomych na dietę kurakową. Mimo tego iż kanapeczka była bardzo tania (2.95zł) to jej smak nie był nawet po części zadowalający. Z jednej strony czego oczekiwać?
Aczkolwiek z drugiej po co to wprowadzać?
To jak oferta dla dzieci, chłopców przed mutacją lub anorektycznych nastolatek (a nie, cebula je wyklucza z tego zbioru) – tyle, że reklamowana jako standardowe danie. Prace na wyliczeniem ilości Kuraków potrzebnych do zapełnienia żołądka nadal trwają i nikt nie wieszczy im szybkiego zakończenia. Nie nadaje się on na przystawkę czy dokładkę, bo jest mało smaczny, ciężko byłoby mu być daniem głównym nawet w ilości kilku… Także ja nie widzę powodów dla trzymania tego wytworu w ofercie, choć pakowanie tam odpadów produkcyjnych czy tworzenie tysięcy wariacji na jego temat mogłoby takim powodem być.
W tej chwili Kurak standardowy, który zachwycił mnie mniej równie skutecznie co ostatni odcinek serialu Barwy Szczęścia emitowanego na TVP2, kosztuje 2.95zł a jego dwie nowe odmiany Curry oraz ChilliCheese 3.20zł. Ceny nadal zachęcają, ale po pierwszym spożywaniu Kuraka byłem ostrożny.

Zacząłem od Kuraka Curry (282kcal), który nie grzeszy ilością składników jak i Małgorzata Kidawa-Błońska rozumem. Bułka, sałata lodowa, sos curry, kurczak w panierce to wszystko co można w nim znaleźć.
Może zacznę od kawałka kurczaka. Przy poprzedniej konsumpcji kanapki Kurak w wersji klasycznej, wydawało mi się, że pod panierką znajduje się coś na kształt spłaszczonego, białego, porowatego nuggetsa z drobinkami przypraw. Tym razem, wyraźnie zauważalne włókna, każą mi sądzić, że jest to płaski, okrągły kawałek mięsa z kurczaka, zamknięty w znośnie chrupiącej i nietłustej panierce. Może nie tak soczysty jak anonsowano to na oficjalnej, polskiej stronie internetowej sieci Burger King, ale wystarczająco smaczny przy takim poziomie cen. Sałata lodowa to kilka dosyć mocno chrupiących skrawków – wolałbym coś bardziej wyrazistego w tym zestawieniu (czerwoną lub białą cebulę), ale lepsza sałat… To znaczy rydz niż nic.Kurak (1)Bułka to standardowy dla kanapki Kurak wytwór drożdży oraz emulgatorów – lekko tostowana, nieco słodka i na tym skończyłbym wymienianie jej atrybutów by przypadkiem nie przejść do listy wad, a byłaby ona dosyć długa.
Na witrynie internetowej sieci znajdziemy informację, że jest to Kurak w egzotycznym wydaniu – niestety, jestem zmuszony stwierdzić, że w tym momencie curry w naszym jadłospisie to mniej egzotyki niż spożywanie ananasów czy kabanosów. Tak czy inaczej skosztowałem, tego, nadającego całości niezwykłego smaku, (…) wspaniałego sosu curry. Nie wątpię, że okaże się on wspaniały dla wielbicieli zupek (by nie obrażać Chińczyków) błyskawicznych. Taki bowiem smak sobą reprezentuje – sporo soli, nieco pikanterii, ale w większości ociężałość – curry wędruje gdzieś w tle i czasem udaje się nam je wychwycić. To na pewno nie sos na bazie curry – ta mieszanka przypraw nie jest jego główną nutą, ale jej dodatek na pewno w środku znajdziemy. Nie zmienia to faktu, że sos ten kulinarnym a nawet fast foodowym arcydziełem nie jest.
Może to, że sos curry nie zatopił mojego egzemplarza kanapki Kurak sprawiło, że odebrałem ją po prostu jako kanapkę z kawałkiem kurczaka w panierce oraz czymś co miało nadać smaku, ale gdzieś uleciało.

Kontynuując pierwszą część analizy poświęconą przystawkom, przyszedł czas na skopiowanie pewnej partii tekstu z powyżej. Znów bowiem spotykamy się z Kurakiem, tym razem w wersji ChilliCheese (306kcal).
Mimo tego, że kanapka kosztuje 3.20zł to spodziewałem się po niej więcej – sos ChilliCheese jest wszak moim ulubionym dodatkiem ze stajni Burger King.Kurak (2)Wszystkie opisy składników, które można znaleźć wyżej (nie licząc sosu Curry) bez skrępowania mógłbym tu skopiować, gdyż zamówione niemal w tym samym momencie i pochodzące z tej samej dostawy: bułka, mięso i sałata niczym szczególnym się nie wyróżniają i trzymają niezbyt wysoki, odpowiedni dla kanapeczki Kurak poziom.
Jest jednak on. Ten, który robi różnicę – sos ChilliCheese. Dosyć gęsta konsystencja, jasnożółtego sosu i drobinki ostrych papryczek zwiastują coś bardzo przyjemnego. Niestety, w tym przypadku nie jest on połączony z grillowaną na ogniu, mieloną wołowiną, ale jak już wspominałem wyżej, za tę cenę lepszy rydz… i tak dalej.
Tutaj połączenie go z niewyraźną bułką, bladą sałatą i cienkim kawałkiem kurczaka w panierce zwiastuje katastrofę, ale już po pierwszym z niewielu kęsów okazuje się, że sos z mięsem są w stanie obronić tę niskobudżetową kompozycję. Chrupiąca panierka, w zestawieniu z aromatem sera topionego i pikantną nutą składającymi się na zarys smaku sosu, to coś czego w tym przedziale cenowym bym się nie spodziewał – w najprostszych słowach: mimo prognoz, które nie były zbyt optymistyczne zwyczajnie mi to zasmakowało.
Kurak (3)

Może to sprawka fast foodowej perełki jaką jest sos ChilliCheese a może to po prostu moje uwielbienie dla jego smaku, ale jestem zmuszony przyznać, że kanapeczkę Kurak w wersji ChilliCheese zamówię jeszcze niejednokrotnie, choćby dla skosztowania samego sosu.
Zazwyczaj w przypadku tak tanich produktów, dostępnych w menu gigantów rynku dań szybkich w naszym kraju, nie jestem zachwycony (jak w przypadku Kuraka Curry). Mimo, że biorę pod uwagę ich cenę i to, że są one skierowane do grupy odbiorców niewymagających zbyt wiele, to stawiam sobie pytanie: jak mało trzeba wymagać by się tym zadowolić?
Równie dobrze te cztery, pięć czy sześć złotych mógłbym wydać na coś innego, bardziej domowego (na przykład mrożone pierogi czy pętko kiełbasy) i może odchodząc od stołu byłbym podobnie zadowolony.
W mojej opinii, wynikającej z obserwacji stolików w galeriach i centrach handlowych, osobami, które zadowalają się B-Smartami, Rockerami, Kurakami czy Cheeseburgerami są osoby w wieku gimnazjalnym, które wyskubią z portfela kilka złotych na B-Smarta, zakupią Dolewkę na spółkę a potem oblegają kanapę przez kilka godzin. O tym, że zazwyczaj są na wagarach chyba nie muszę wspominać?
Z tych obserwacji wynika jeszcze jedno: jest popyt na takie kanapki, więc i sieciówki tworzą podaż by zaspokoić niewielkie żołądki tej grupy. Bywa też często, że osoby te nie są głodne – jedzą w takim miejscu dla zabicia czasu. Co zabawne, takie młode osoby zazwyczaj nie tkną salcesonu, golonki czy kaszanki, ale żylaste mięso z poprzedniej edycji Rockera czy ultra jałowe Nuggetsy smakują im bardzo.

Kończąc tę dygresję polecę oba Kuraki. Wersję Curry dla osób, które są z Vifonem za pan brat a ChilliCheese, bo mi po prostu zasmakowała.

Ocena od żółwia (Kurak Curry): dwa? jeżeli masz zamiar przepuścić 3.20zł to dobry sposób (w skali 1-5).2

Ocena od żółwia (Kurak ChilliCheese): niespodziewane trzy z plusem co oczywiste, za sos (w skali 1-5).3

 

Tomek Mędrek

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *