McDonald's|Sieciówki

Głód ścięty z nóg?

Obiecanki cacanki a Święta Świętami – ich atmosfera związana z wszelkimi pracami domowymi i gastronomicznymi pochłonęła mnie na tyle, że ten tekst powstaje niemal od tygodnia… Głównie w mojej głowie.
Właściwie nie widzę sensu rozpamiętywania i usprawiedliwiania się w jakikolwiek sposób, gdyż nic nie jest w stanie rozgrzeszyć mnie z pozostawiania Was, drodzy Czytelnicy z uczuciem głodu a już szczególnie na czas Świąt.

Dziś zajmę się niemal z każdej strony kanapką, która przez wielu uważana jest za najsmaczniejszą kanapkę sezonową w sieci McDonald’s.
Kanapka Drwala, bo o niej mowa, została przeze mnie zamówiona już pierwszego dnia jej serwowania w tej sieci, w punkcie McDonald’s przy ulicy Czarnieckiego w Radomiu. Towarzyszyła jej Kanapka Górska, Kartofelki oraz nowość w dziedzinie dodatków amerykańskiego giganta rynku fast food czyli Chrupserki z pudełeczkiem Sosu Żurawinowego.

Sam Drwal (nie pracownik, kanapka) to wydatek 12.90zł, Chrupserki to kolejne 5.90zł a dodatkowy sos to kolejna 1.00zł dopisana do naszego rachunku. Ceny jak na standardy McDonald’s dosyć wysokie, ale i wartość energetyczna odpowiadająca tym produktów niczego sobie, bo Kanapka Drwala to 892kcal wchłonięte przez nasz organizm a Chrupserki dostarczą nam 251kcal.
Czy te coraz więcej znaczące dla przeciętnego, niemal już świadomego konsumenta, cyferki przekładają się na odpowiednio zestawiony i smaczny produkt? Postaram się to przeanalizować.

Na oficjalnej, polskiej witrynie internetowej McDonald’s kanapka ta opisywana jest następująco: Serowo-bekonowa bułka z plackiem serowym w złocistej panierce oraz chrupiący bekon i soczysta wołowina. Smaku dopełnia prażona cebula i wyjątkowy sos z przyprawami.
Niemal całkowitym brakiem warzyw w tym zestawieniu już pewnie zainteresowały się fundacje na rzecz przeciwdziałaniu otyłości oraz niejedno koło gospodyń wiejskich – mnie (jak i pewnie większości z Was) kompletnie to nie zniechęca, a nawet trochę pociąga, bo burger, zestawiony bez wrzucania do niego połowy ogródka Babci Janinki, wydaje mi się wyjątkowo zachęcający.
Pomijając tę zieloną dygresję, zacznę, jak to mam w zwyczaju, od bułki. Epitet serowo-bekonowa mógłby przywodzić na myśl obawy, że jej smak potraktowano czymkolwiek z syntetycznych dodatków znanych nam z chipsów. Na szczęście przypuszczenia te okazują się niesłuszne tuż po otwarciu sporego, dedykowanego pudełka. Pieczywo, jest bowiem pokryte skrawkami boczku i fragmentami startego bloku sera – tak zapieczone sprawia bardzo dobre wrażenie na pierwszy rzut oka i przy pierwszym kontakcie z jamą ustną. Ser i boczek są na tyle dobrze wyczuwalne, że odsuwają na bok miałkość i mizerność pieczywa – składem bułka nie różni się od wypiekanego dla sieci, chleba powszedniego McDonald’s czyli bułek do Cheeseburgerów. Drożdzowo-emulgatorowa bułka ma na szczęście tendencję podobną do działań Polskiego Stronnictwa Ludowego w koalicji z Platformą Obywatelską – nie przeszkadzać i trzymać większość. Pomijając dolną część tego marnego koalicjanta, znajdujemy coś, co do spółki z mięsną wkładką, daje tej kanapce możliwość częstowania nas niemal 900kcal – panierowany ser. Obawiałem się nieco tej części zestawienia a to z powodu zeszłorocznego spotkania z Drwalem, w którym musiałem borykać się z problemem zastygniętego, twardego serowego plastra. W tym roku jednak wszystko poszło zgodnie z planem(może dlatego, że plaster sera wydaje mi się nieco bardziej płaski?) – brązowa panierka, w której zamknięto kawałek sera, choć bez wyraźnego smaku, jest bardzo chrupiąca i nienasiąknięta tłuszczem. W środku znajdziemy niezbyt solidny, ale w mojej opinii wystarczająco duży fragment sera topionego, którego smak kojarzy się bezsprzecznie z wytworami firmy Hochland, obdarowanymi przyjemną, kremową nutą – nie jest ani trochę przesadzony, ani w kwestii rozmiaru, ani w kwestii zawartości soli i z tego powodu będę zmuszony wspomnieć jeszcze o nim w podsumowaniu.Idąc dalej napotykamy boczek, który właściwie jest standardowy dla produktów tej sieci – nieco zbyt mocno wysmażony, ciągnący, o zawartości soli, nieprzekraczającej poziomu Morze Martwe, z lekkim posmakiem wędzenia. Dosyć dobrze dopełnia smak całości, ale nie jest on tutaj gwoździem programu i czasem gdzieś po prostu ginie, po chwili odnajdując się w tle całości.
Kawałek niezbyt mocno zmielonego mięsa wołowego w moim przypadku nie okazał się atutem. Po raz kolejny nie wspomniałem kasjerce o nieodsączaniu mięsa i ktoś zrobił to troszkę zbyt mocno. Przez to burger był suchy i nie pocił się tak solidnie jak Magdalena Walach na prezentacji serialu emitowanego na TVP1, Komisarz Alex. Poza tym nie mam mu nic więcej do zarzucenia – oprószony pieprzem i solą, z charakterystycznym posmakiem sieciowym sprawił, że kanapce przybyło kolejnych kalorii.
Wyżej, tuż pod udekorowaną serem i boczkiem bułką znajdują się trzy składniki, których, szczerze mówiąc, mogłoby tam dla mnie nie być.
Sałata lodowa, od zarania dziejów wypadająca z burgerów tak skutecznie jak samobójca z wieżowca, standardowo zielona bądź blada, lekko chrupiąca, pozbawiona wartości odżywczych i katastrofalnie nudna w odbiorze.
Prażona cebulka w ilości, którą normalną liczbą można określić dopiero za pomocą jednostki ppm nie wnosi do smaku praktycznie nic – od czasu do czasu chrupnie, delikatnie muskając nozdrza słodko-przypalonym aromatem i na tym jej rola się kończy.Na zakończenie analizy, jak to zwykle bywa, pozostawiłem sos. Marchewkowo-pomarańczowa masa konsystencją przypomina sos Big Mac, w teorii jest to wyjątkowy sos z przyprawami, w praktyce widzę w nim tyle nietuzinkowości co w kolejnym odcinku Familady, emitowanej na TVP2. Ciężki majonezowy posmak jest bazą dla kilka nut przypraw, głównie przywodzących mi na myśl paprykę i kurkumę, choć i tak ciężko z tej mizerności wyłapać cokolwiek konkretnego. Znakomicie sprawdza się w roli zwilżacza całości gdyż reszta składników jest niemniej sucha niż większość dowcipów prowadzącego program wspomniany kilka zdań wyżej.

Tak przechodzimy do Chrupserków, czyli trójkątnych kawałków sera, otulonych chrupiącą panierką z dodatkiem preparowanej pszenicy. Powiem na wstępie – pszenica w całości jest wychwytywana jedynie przez zmysł wzroku, więc należy się na nią napatrzyć nim zaczniemy spożywać tę skromną porcję tłuszczu i białka.
Gdy po raz pierwszy spotkałem się z tym produktem miałem dziwne wrażenie, że ser ten nie posiada jakichkolwiek walorów smakowych i gotów bym sądzić, że jest to Mozzarella. Okazuje się jednak, że w lekko brązową, chrupiącą panierkę pozbawioną zbędnego oleju zapakowano Camembert. Może właśnie ta informacja, wyczytana na oficjalnej stronie internetowej sieci sprawiła, że mój mózg przy kolejnej ich porcji doszukał się lekkiej nuty pleśni, z którą kojarzy się, nie ser dobrej jakości, a raczej zagrzybiała łazienka.Sos Żurawinowy po otwarciu dedykowanego pudełeczka (gabaryty podobne do pudełka znanego nam z Sosu Śmietanowego) wita nas zapachem oranżady o smaku wieloowocowym z przewagą truskawki i maliny. W smaku jest podobnie – wyczuwalna nuta gazowanego, słodkiego napoju owocowego i choć żurawina nieco przypomina truskawkę to jednak słodki aromat tej drugiej a nie kwaśna i zdecydowana nuta pierwszej, przeważa w tej kompozycji. Sos jest rzadki jak świeża zaprawa murarska i pełen pestek jak dojrzała marakuja.Trzy Chrupserki to dużo za mało by nawet w połączeniu z Sosem Żurawinowym sprostać moim wymaganiom przy wydatku sięgającym niemal 7.00zł. Są one jak wiele filmów klasy B dla fanów kinematografii – wątpliwa, jednorazowa przyjemność a potem można cieszyć się, że ma się to zaliczone i za sobą.

Podsumowując ogół muszę przyznać, że serowy placek w chrupiącej panierce wykonuje wspaniałą pracę na rzecz polepszenia jakości Kanapki Drwala. Dokładając do niego konkretną porcję wołowiny i bekon stajemy naprzeciw kanapki, która jest w stanie w pojedynkę ściąć z nóg głód nieco większy od spotykanego w reklamach serka Danio. Prawdziwy Drwal, rąbiący na co dzień sekwoje w lasach Północnej Ameryki może potrzebowałby nieco więcej kalorii, ale siedzący za biurkiem pracownik korporacji zaopatrzony w wydatny brzuszek, który w ryzach trzyma jedynie wdech i guziki śnieżnobiałej koszuli, powinien poczuć się usatysfakcjonowany tym co ta kanapka oferuje – zarówno w kwestii doznań smakowych jak i wartości kalorycznych. Krótko mówiąc: jest warta swojej ceny.

Kanapka Drwala Pikantna (12.90zł / 868kcal):
Jakby to powiedzieli w Holiłudzie: McDonald’s kręci remake Kanapki Drwala – miejsce akcji to samo, aktorzy podobni, ale jednak nie wszyscy ci sami, atmosfera nieco zagadkowa, a fabuła właściwie bez zmian. Wszyscy czekali na premierę, bo tam dopiero miało się okazać jak im to wypaliło, trejlery wyglądały więcej niż obiecująco.

Zmiany jakie zaszły w kompozycji, tak by można ją było wpisać w kanon pikanterii, znaczące są właściwie dwie: sos z musztardopodobnego wyjątkowego sosu z przyprawami stał się sosem pikantno-serowo-syntetycznym, pod roboczą nazwą Nacho, do całości dodano też kilka plasterków papryczek jalapenios (pisownia oryginalna zachowana). Nie ma też bekonu, ale w sumie, kto by się tym przejmował?
Ostatnio według McDonald’s burgery bez bekonu są przecież w modzie.Papryczki jak zazwyczaj w kanapkach tej sieci, swoją ostrością nie zachwycają, ale jeżeli odpowiednio wczujemy się w klimat, to możemy wyczuć niezłą kwaskowatość i nikłą ostrość. Nieco więcej mogę napisać na temat sosu, który przypomina mi sos, dodawany w tubce, do gotowych bieda-burgerów, kupowanych i spożywanych przeze mnie podczas pobytu w Anglii. W największym skrócie: lekko pikantny, o smaku bardzo zbliżonym do większości tanich, zwykłych dipów serowych do nachosów. Całość jego odbioru psuje zdecydowanie syntetyczny posmak, który towarzyszy nam od początku do ostatniego kęsa.Brak bekonu wpływa jak najbardziej negatywnie na smak całości, która tak naprawdę, po dodaniu pikantnych składników staje się jakimś karykaturalnym miszmaszem. Osobiście uważam, że klasyczna Kanapka Drwala, w istocie zapychająca i mocno sycąca, jest w swej ociężałości również bardzo delikatna a jedynym akcentem, który wyróżnia się pośród tej subtelności, to nieco kwaśny sos. Dodanie sosu Nacho sprawiło, że nijak nie współgra on z plackiem serowym a na ciętej sałacie lodowej, przemieszany z prażoną cebulą, wygląda (umówmy się) mało apetycznie. Podobnie jest z jalapeno, o ile ich aparycji nie mogę nic zarzucić, o tyle ich kapsaicynowość nie odnajduje się tu ani trochę. Całość niespecjalnie mi podeszła i nie spodziewam się bym nawet jeszcze w tym roku zamówił po raz kolejny tę wersję – na tę chwilę trzymam się klasyki.Remake nie wypalił i po premierze słychać było głosy, że z arcydzieła zrobiono wytwór klasy B, że można by obejrzeć, ale tylko raz i raczej do tego nie wracać, nie dyskutować o tym, że tak to bywa gdy rezygnuje się z gwiazd a wstawia aktorów z Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną 4. Może za rok wstrzelą się z kolejną produkcją?

Tomek Mędrek

8 Comments

  1. U mnie było odwrotnie. W tamtym roku zakochałam się w kanapce drwala, serek ciągnął się niesamowicie, nie mogłam więc doczekać się jej powrotu. Niestety tego roku się zawiodłam. Ser był prawie zastygnięty, co z pewnością odbierało walorów smakowych, dlatego też stwierdziłam, że więcej na to się nie skuszę. Teraz znów zrobiłeś mi na nią smaka i mam ogromny dylemat 😉

  2. Spróbuj jeszcze raz – ja spożyłem w tym roku już cztery Kanapki Drwala i z żadną nie miałem podobnej historii do tej z zeszłego roku, we wszystkich ser był idealnie roztopiony i gorący :))

  3. Kanapka drwala jak zwykle zachwyca, ale wersja pikantna jest tragiczna, zwłaszcza przez ten sos, który psuje cały smak kanapki. Jako, że lubię ostre jedzenie postanowiłem zrobić test i polecam wszystkim spróbować tego, tj. kupić klasycznego drwala i do tego sos chilli lub sos zielone jalapeno i sobie polewać nimi kanapkę, ja osobiście preferuję sos chilli, ale pewnie znajdą się wielbiciele jalapeno. Kupowanie pikantnej kanapki mija się z celem, a jak już to zamówić bez sosu i kupić osobno, któryś z wyżej wymienionych, tylko wtedy nie będzie bekonu bez, którego smak już nie jest ten sam. Ogólnie ten sos chilli był dodawany do podwójnych frytek i uważam, że to jeden z najlepszych sosów jakie jadłem w MC.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *