Burger|Lokale

Miss Listopada w Warburger.

Zacząć należy od zwierzenia się Wam, drodzy Czytelnicy, że nie przepadam za czasopismami w których wybierane są zazwyczaj miss miesiąca, sezonu czy roku a na samą informację, że Anna Mucha, Kasia Cichopek czy Marit Bjoergen zgodziła się wziąć udział w sesji dla takiego magazynu mój mózg przełącza się w tryb obojętność i stara się wypuścić tę informację jak najszybciej przeciwległym uchem do tego, którym ta informacja wpadła.
Kupowanie tego typu magazynów dla kilku zdjęć wątpliwej jakości celebrytek (słownik w przeglądarce Chrome na szczęście nadal podkreśla to słowo na czerwono) w puchowych czapkach na Mikołaja czy udających wielkanocne pisanki w mojej opinii jest tak skuteczną stratą pieniędzy jak obligatoryjne opłacanie składek na ubezpieczenie społeczne – zdecydowanie wolę te środki finansowe spożytkować w inny sposób.

Biorąc pod uwagę aspekt opisany wyżej, moje zainteresowanie Miss Listopada wydaje się być szalenie niekonsekwentne, ale wystarczy wspomnieć, że jest to nieco inna Miss niż te z okładek magazynów popularnie zwanych świerszczykami by spojrzeć na tę kwestię inaczej. Informacja, że ta panienka pochodzi ze znanego w Warszawie punktu slowfoodowego Warburger powinna zaś sprawić, że już nie spojrzycie na mnie jak na zakłamanego hipokrytę (ależ piękny pleonazm).

Pewnego dnia na facebookowym fanpage’u Warburger mignęło mi zdjęcie opisywanej piękności. Wiedziałem już wtedy, że chce jej całym swoim sercem i duszą – wyglądała bowiem tak:Warburger - Miss Listopada (1)Musiałem jednak swe odczekać – tęskniąc do jej realnej wersji, rozmyślając o jej kształtach i wyobrażając sobie jak świetnie będziemy się razem bawili postanowiłem, że slowfoodowy weekend w Warszawie zacznę od spędzenia wieczoru właśnie z nią.

Warburger w dni powszednie otwarty jest do godziny 20:00, w Centrum pojawiłem się około godziny 18:40, więc nie zostało mi wiele czasu na dotarcie na miejsce. Dzięki niebiosom, bezbłędna nawigacja Towarzyszki Spożywania sprawiła, że dotarliśmy tam niedługo przed zamknięciem.
Na pierwszy rzut oka lokal robi bardzo dobre wrażenie – solidna wentylacja sprawia, że mimo zamkniętych drzwi w środku jest ciepło i nie mamy poczucia, że znaleźliśmy się w tipi, którego dawno nie odwiedził kominiarz. Warburger - Miss Listopada (2)W środku kilka zbitych z drewna na modłę barową stołków, ściany pomalowane grubo na kolor młotkowy, reszta z nich przeszklona tak by można spokojnie obserwować niemały ruch na ulicy Puławskiej, okalająca część wnętrza lada przeznaczona do spożywania, dwóch klientów, dwie osoby z obsługi i kilka urządzeń pozwalających na przygotowanie burgerów.Warburger - Miss Listopada (3)

Warburger - Miss Listopada (4)Warburger - Miss Listopada (5)Towarzyszka spożywania zażyczyła sobie BBQ Burger (19.00zł), w składzie którego znalazła się: wołowina, bekon, autorski sos BBQ i kilka warzyw a ja z ulgą przyjąłem informację, że znajdzie się dla mnie jeszcze trochę gorgonzoli po tym jak wybrałem Miss Listopada czyli burgera, składającego się z bułki, grillowanej wołowiny, sera gorgonzola, ziarenek zielonego pieprzu, karmelizowanej cebulki i rukoli (26.00zł).
Warburger działa od ponad roku i wspomniany burger to pierwszy z ich cyklicznie pojawiających się Miss Miesiąca – w tym roku zalicza więc już swój powrót. Po kilku minutach Pan wyszedł zza lady i podał nam oba burgery owinięte solidnie wyglądającym papierem i zapakowane w firmowe pudełka.Warburger - Miss Listopada (6)

Warburger - Miss Listopada (7)Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne – ciepła woń przywodzi na myśl smak maślanych bułek i zdradza kryjącą się w środku konkretną porcję białek i tłuszczy pod postacią wołowiny od sprawdzonego dostawcy.
Zacznę od bułki, która jest pszenno-maślaną kompozycją, wypiekaną w przedwojennym piecu. Znakomicie znosi trudy noszenia brzemienia pod postacią dosyć pokaźnego wnętrza, ale podobnie jak hobbit Frodo Baggins z trylogii Władca Pierścieni Johna Ronalda Reulea Tolkien tak tutaj, z biegiem czasu, coraz dobitniej daje o sobie znać zmęczenie materiału i właściwie im bliżej końca wędrówki, tym częściej musiałem zachowywać się jak Samwise Gumgee by wspólnie z Miss Listopada dotrzeć do szczytu.Warburger - Miss Listopada (8)Bułka nie jest wybitna, ale czuć, że nie jest to masowy wytwór mąki, drożdzy i emulgatorów – ma w sobie coś przyjemnego, co sprawia, że mimo ciężkiego zadania, jakie stawia pod koniec przed spożywającym, mam do niej zaufanie i sympatię.
Rukola, jak już niegdyś wspominałem to sałata, która do burgerów pasuje znakomicie. Jej struktura sprawia, że świetnie usadawia się wśród innych składników i nawet przy jej dużej ilości (jaką spotkałem właśnie w Warburgerze) nie przeszkadza a raczej urozmaica spożywanie.
Dojrzewający, podpuszczkowy, krowi ser gorgonzola jest dosyć delikatny jak na swoje pochodzenie, choć nie oznacza to, że nie był wyczuwalny w smaku. Dodatek zielonego pieprzu sprawia, że przy każdym przegryzieniu zielonej kuleczki odczuwamy na języku przyjemne pieczenie a kubki smakowe krzyczą: jeszcze, jeszcze!Warburger - Miss Listopada (10)Znakomitą przeciwwagą dla tych dwóch dosyć mocnych składników okazuje się być subtelna karmelizowana cebulka, która nie dość, że lekko słodka to ma w sobie coś z miękkiej aksamitności papieru Velvet.
Partia mięsna to soczysta, średnio wysmażona, zbita i nietłusta wołowina. Lekko przyprawiona nie gra tu pierwszych skrzypiec, ale za rolę drugoplanową powinna otrzymać przynajmniej nominację do Oscara.

Jedyny minus jaki znalazłem w całości ma związek ze wspomnianym wyżej nietrzymaniem ogółu przez bułkę – z burgera cieknie jak z uszkodzonej uszczelki w urządzeniu sanitarnym – tym razem, przy użyciu papierowych i nawilżanych chusteczek, rozstawionych w lokalu, poradziłem sobie bez wzywania Cześka Hydraulika znanego z para-kreskówki 4Fun TV i wtrąconych przez niego kilkunastu groszy do mojego spotkania z Miss.

W międzyczasie podgryzłem nieco burgera Towarzyszki Spożywania, który niestety miał podobne problemy z wieczornym moczeniem. W środku znalazłem świetny boczek a bardzo pozytywnie zaskoczył mnie sos BBQ – nienachalny, wręcz naturalny, pozbawiony syntetycznych posmaków a niepozbawiony mocy i odpowiednich nut smakowych odpowiadających temu gatunkowi sosów. Jeżeli tworzą go tam od podstaw to chylę skorupę przed kunsztem i gratuluję.Warburger - Miss Listopada (9)

Warburger - Miss Listopada (11)Podsumowując: partia mięsna mogłaby być nieco bardziej ciepła, ale zdaje sobie sprawę, że te kilka stopni w skali Celsjusza więcej, nie zrobiłoby dużej różnicy (i że po prostu się czepiam). Kompilacja gorgonzoli, zielonego pieprzu i karmelizowanej cebulki zakrawa na majstersztyk w swej prostocie, ale i pewnym wyszukaniu (wszak rzadko w burgerach na terenie Polski odnajdujemy tego typu składniki). Niewiele osób byłoby w stanie stworzyć lepsze połączenie, nawet mając w dłoni tubkę Poxipolu.
Polecam burgery w lokalu Warburger z całego żółwiego serca. Miło patrzeć jak teoretyczna godzina zamknięcia mija a obsługa z uśmiechem na twarzy przyjmuje spóźnialskich klientów.
Mimo drobnych mankamentów muszę przyznać, że Miss Listopada odtąd będzie moim spełnionym marzeniem.
Na pewno tam wrócę na RybiBurgera, DzikiBurgera czy kolejną Miss Miesiąca.

Wziąłem Miss Listopada na rozchybotanym krześle – jestem spełniony!

Ocena od żółwia: solidne pięć (skala 1-5) – za świetną kompozycję i ogół miejsca.5

Tomek Mędrek

One Comment

  1. Ja rozumiem wszystko, ale 26zł??? U ludzi, którzy ze stałych kosztów mają trochę wody, prąd i 300zł za grunt? Przesada, bo marża przeogromna!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *