McDonald's|Sieciówki

Świeże spojrzenie na Ćwierćfunciaka po raz drugi.

McRoyal to w mojej opinii najsmaczniejsza, choć nie najbardziej sycąca kanapka oferowana stale w sieci McDonald’s. Typowy quarterpounder raczy nas 530kcal i w sumie nieco mu tych kalorii brakuje by dopełnić mój żołądek i wywołać w mózgu reakcję typu: mm, najedzony.

To co wprowadzono 06.11.2013r. do oferty amerykańskiej sieci rozwiązuje mój problem lepiej niż zrobiłby to Wujek Dobra Rada z filmu Stanisława Barei Miś.
Bądźmy jednak systematyczni jak Karol Lineusz – jedyną wariacją na temat burgera McRoyal, jaką do tej pory miałem możliwość skosztować był Royal Plain. Pozostawił po sobie niesamowicie pozytywne wrażenia i od tamtej pory raczej unikałem dodatków do typowego ćwierćfunciaka i zadowalałem się nieodsączonym mięsem, bułką oraz pięknie roztopionym serem. Brakowało jednak dodatkowych kilkuset kalorii by za pomocą samej kanapki zaspokoić nieco większy głód niż ten występujący w reklamach serka Danio, marki Danone.

Tu z odsieczą (niemal wiedeńską) przyszedł McDonald’s, który wypuścił podwójnego McRoyala po kilku latach jego nieobecności na rynku. Dodatkowo mamy też smaczek w postaci urozmaicenia standardowego burgera bekonem i prażoną cebulką.

Obie kanapki nabyłem w punkcie McDonald’s przy ulicy Grzecznarowskiego w Radomiu, w którym można nabyć również produkty w systemie McDrive (czytaj: jedz, jedź i rośnij). Stosunkowo niedawno wprowadzono w nim standard Zamów-Odbierz, który zdecydowanie skraca czas oczekiwania przy mniejszych zamówieniach a dłuższych kolejkach. Standardowy McRoyal to wydatek 9.10zł a zestaw powiększony kosztuje 16.50. W przypadku wersji podwójnej koszt kanapki wzrasta do 11.90zł a w opcji z bekonem i prażoną cebulką do 10.90zł. Jeden z burgerów został doposażony w McZestaw powiększony z nowością w postaci Zakręconych Frytek i znanego sosu śmietanowego, co zmusiło mnie do wyciągnięcia z portfela kolejnych 6.40zł.
Po chwili nie dłuższej niż niewygodna rozmowa z telemarketerem zamówienie numer 94 zostało odebrane przeze mnie i towarzyszkę spożywania. Oto co ukazało się naszym oczom: McRoyal (1)

Pudełko z Podwójnym McRoyalem wcale nie zachowuje się jak otyła nastolatka i nie próbuje ukryć gabarytów wnętrza pod obcisłym odzieniem – już z zewnątrz jestem w stanie stwierdzić, że tuż pod nim kryje się solidna porcja białek, tłuszczu i węglowodanów – co wprawiło mnie w radość i przywołało wzmożoną falę uczucia głodu jak zażycie pewnej dawki tetrahydrokannabinolu.
Opakowanie kryjące w sobie ćwierćfunciaka (oczywiste 113g) z bekonem i prażoną cebulą jest podobne do tego przy standardowym McRoyalu jak bracia Rafał i Marcin Mroczek. Jedyne co właściwie je wyróżnia to zamiast klasycznego hasła Klasyka Smaku otrzymujemy dosyć długie i zbyt ogólne Zasmakuj w Jakości.McRoyal (3)McRoyal (2)

Może nieco nietypowo, uważny Czytelniku, zacznę od zakręconych spiralnie niczym sprężynka cząstek ziemniaka, które trafiły w moje łapki. Ich smak podzieliłbym chętnie na dwie części – tłustą, żółtą i mało przyjemną, ciemną stronę oraz przyjemnie, choć nie zachwycająco przyprawioną, dosyć chrupiącą i puszystą jasną. Oczywiście z tych dwóch odstawiłbym na boczny tor, niczym nieużywaną lokomotywę tę pierwszą i zajął się jedynie drugą – niestety, nie jestem w stanie tego uczynić i tak dylemat osiąga punkt krytyczny co sprawia, że nie jestem w stanie podjąć decyzji dotyczącej tego czy one mi smakowały czy jednak nie. Przechyliłbym szalę bliżej słowa tak, ale nadal będę się wahał niczym Krzysztof Bogdan Bęgrowski – między jedną stroną a drugą. McRoyal (6) Sos śmietanowy, którego użyłem kilkukrotnie by zamoczyć w nim całkiem długie i naprawdę spiralne Zakręcone Frytki albo się zmienił albo to ja zmieniłem do niego nastawienie. Wydawał mi się mniej mdły, lekko kwaśny i bardziej wyrazisty niż ostatnio, choć nie zmienia to faktu, że nadal w moich oczach pozostaje ciężką jak Little Boy bombą kaloryczną o przeciętnych walorach smakowych.

Tak, dosyć żwawym jak na żółwiowe zwyczaje tempem dotarliśmy do oceny pierwszej z kanapek, którą będzie Podwójny McRoyal (741kcal).
Zakładam, że więksi czy mniejsi fani fast foodów smak standardowego burgera McRoyal znają, a jeżeli nie to powinni go czym prędzej poznać. Z tego co się orientuję, wśród moich znajomych panuje przekonanie, że to najsmaczniejsza, choć (jak wspomniałem wyżej, Uważny Czytelniku) nie najbardziej sycąca pozycja w stałym menu McDonald’s.
Tutaj nie dość, że mamy do czynienia z klasyczny, prostym zestawem składników Ćwierćfunciaka to dodatkowo okraszonym kolejną porcją mięsa. Oznacza to, że w rezultacie otrzymujemy około 226g polskiej wołowiny, białą cebulę pokrojoną w piórka, dwa plasterki pikli, dwa zbliżone kształtem do jednej z figur geometrycznych plastry sera i nieco ketchupu. Wszystko zamknięte w standardowej, sieciówkowej bułce na bazie, którą całkiem niedawno opisałem wraz z procesem produkcyjnym.
Zapach bułki to przede wszystkim mocno zachęcająca, solidna i soczysta nuta mięsna, wspomagana delikatnie maślaną bułką.
Jedyne czym martwiłem się przed spożyciem tej wersji kanapki McRoyal to jej konstrukcja, która mogła runąć przez zbyt dużą (w kontekście samej struktury) ilość mięsa, jak ściana pod uderzeniem niszczycielskiej kuli dosiadanej przez Miley Cyrus. Nic takiego jednak się nie zdarzyło co niezmiernie mnie cieszy – burger trzymał się w całości dzielnie do samego końca.McRoyal (5)

Analizę zacznę od partii warzywnej. Cebula dosyć mocna w smaku i chrupiąca. Co prawda jest jej niewiele, ale uznaję to za plus, gdyż jej większa ilość mogłaby sprawić, że zdominuje ona smak całości. Podobnie jest z piklami, których octowy, delikatnie kwaśny smak, połączony z nutą niegdysiejszego ogórka nie narzuca się właśnie dzięki ich niewielkiej ilości.
Dosyć rzadki i słodko-pomidorowy ketchup świetnie uzupełnia całość i przyjemnie poskramia odważnie mocny smak warzyw.McRoyal (7)Bułka o której napisałem w poprzednich tekstach już wiele dzielnie znosi trudy utrzymania całości w ryzach – jej smak to nic innego jak sieciówkowa miękkość i delikatny maślany aromat – raczej nic ponadto.
Sekcja mięsno-serowa to (zakładam) właśnie to na co wszyscy czekają i powiem szczerze: w mojej opinii nie powinni być zawiedzeni. Pół funta solidnie zmielonej, dobrze wysmażonej, przyprawionej jedynie solą i pieprzem wołowiny przede wszystkim zaskakuje soczystością – soki wypływają z niej niemal jak z sokowirówki, pracującej na wysokich obrotach. Co do smaku oczywiście standard – w strukturze średnio zbita, trzymająca formę, odpowiednio chuda i nieprzesadnie przyprawiona. Ser świetnie się na niej rozpuszcza i uzupełnia dosyć słonym, serowym posmakiem.McRoyal (11)

Jako całość staje się moją ulubiona pozycją w menu amerykańskiej sieci i żałuję jedynie, że jest on produktem sezonowym.

Burgera McRoyal z Boczkiem i Prażoną Cebulą (539kcal) uszczuplono o białą cebulę, a wzbogacono (jak w tytule) o jej prażoną wersję i bekon.
Całe zestawienie patrząc od dołu do góry, wygląda następująco: spodnia część bułki, plaster sera, dwa plastry bekonu, mięsne patty, kolejny plaster sera, dwa plastry pikli, ketchup, górna część bułki.
Właściwie jedyne czego się obawiałem to połączenie pikli z prażoną cebulą – w zależności od intensywności smaku obu wspomnianych dodatków mogą przestać się one zgrywać i spowodować mało interesujące spotkanie gryzących się nut smakowych. McRoyal (4)Co do mięsa, sera, pikli oraz bułki nie będę się powtarzał jak zacięta patefonowa płyta – wszelkie informacje znalazłeś już wyżej, uważny Czytelniku.
Pierwszym z dodatków, który rozpatrzę jest bekon. Standardowo oferowany przez McDonald’s boczek jest dosyć dobrze, ale nie mocno wysmażony, właściwie tylko lekko słony, bardzo mięsny i obdarzony przyjemnym aromatem wędzenia. Brakuje tylko nieco objętości i chrupkości, ale w życiu nie można mieć wszystkiego jak pisał choćby Federico Moccia czy rapował Adam Zieliński.McRoyal (10)Prażona cebulka (jak można zauważyć na zdjęciach) leży głównie w centralnym punkcie bułki jak gdyby znajdowało się tam jakieś medium przyciągające warzywa. W sumie może nie tylko, bo ketchup (właściwie pomidorowy) też usadowił się centralnie. Jej smak był dla mnie wystarczająco chrupiący i (jakby nie patrzeć) prażony – niestety, jej ilość zdecydowanie mnie zawiodła. McRoyal (8)McRoyal (9)O ile bekon był dosyć dobrze wyczuwalny w tle, tuż za główną nutą mięsno-serową, tak cebulka jedynie chwilami dawała znaki egzystencji, więc nijak nie miała możliwości by zacząć wchodzić w jakiekolwiek niesnaski z piklami. Z jednej strony nawet mnie to ucieszyło, bo nic nie zepsułoby smaku tej McRoyalowej opcji jak kolizja miękkich i zbyt kwaśnych pikli ze słodko-podpieczoną, chrupiącą cebulką. McRoyal (12)

Odbiegając od tych drobnych dywagacji podsumuję go w ten sposób: bardziej smakuje mi klasyczny McRoyal (już nie wspominając o plainie), ale nie mogę powiedzieć, że ta wariacja jest nieudana – jest jak najbardziej smaczna, choć w me gusta nie trafia idealnie, potykając się gdzieś po drodze jak polska sztafeta męska 4x400m na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney.

Całość zestawu dopełnił syrop glukozowo-fruktozowy z dodatkiem wody, pokryty smakiem kwasy fosforowego czyli duży kubek Coca-Coli z lodem – smak oraz temperatura jak zazwyczaj bez zastrzeżeń Najwyższej Izby Kontroli.

Podwójny McRoyal to ideał fast foodu, opisując go użyję może cytatu z recenzji Żorża ze Street Food PolskaNie ma co się rozpisywać – jeśli smakował Ci McRoyal, to podwójny zasmakuje Ci podwójnie i dodam: a jeżeli go nie próbowałeś to radzę to zrobić – wiele większych i z pozoru solidniejszych burgerów przegrywa walkę z tą Klasyką Smaku.
McRoyal z Bekonem i Prażona Cebulką to propozycja, która z pozoru wydaje się dosyć interesująca, ale w rzeczywistości czegoś jej brakuje – może sosu BBQ czy Steakhouse, który świetnie uzupełniłby i wybił wyżej smak bekonu oraz prażonej cebulki? Bez niego krążą one gdzieś ukryte za pierwszoplanowym smakiem mięsa i sera, od czasu do czas, pokazując się, jednak nie będąc smakiem na miarę choćby drugiego planu.
Ze swojej strony polecam, obie nowości godne uwagi i skosztowania.

Oceny od żółwia: solidna czwórka za Podwójnego McRoyala4

i trzy z małym plusikiem za wersję z bekonem i prażoną cebulką (skala 1-5).3

Tomek Mędrek

9 Comments

    • Żałosnym jest zapewne taki styl komentowania wpisów 🙂
      Każde pożywienie oceniane jest indywidualnie: 3+ dla Kuraka nie może równać się 3+ dla większej kanapki. Skala nie jest znormalizowana i nigdy nie będzie. Oceny nie są obiektywne i nigdy nie będą – są jedynie dla tych, którzy nie lubią czytać 🙂

  1. To chyba najgorsza recenzja jaką widziałem. Nie chodzi o ocenę itp., lecz o te na prównania robione na siłę niczym na siłe pudzianowski podnosił ciężary. Jeśli chcesz być śmieszny, jak Jimm Carrey w komediach czy błyskotliwy niczym Adam Mickiewicz, kiedy pisał dziady, to nie wyszło Ci, tak jak nie wychodzi Krzysztofowi Imbiszowi starzenie się. Wybacz mi to porównywanie, lecz tak właśnie odebrałem Twoją recenzję. Każde zdanie to:
    Kanapka jest (to wstaw przymiotnik) niczym (tu wstaw jakieś “śmieszne porównanie). Proszę zabij się 🙂

    • Niestety zdaje sobie sprawę, że niegdyś mój styl pozostawiał wiele do życzenia. Zapraszam do poczytania świeższych tekstów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *