Festiwale|FoodTrucking

Foodtruck Undercover Operation

Pierwsza część tego interesującego zjawiska (jakim niewątpliwie jest zjazd foodtrucków wszelkiej maści w nieznanym niemal do końca miejscu) odbyła się w ubiegłą niedzielę czyli 27.10.2013r. o godzienie 13:00 pod trasą Siekierkowską, w pobliżu ulicy Polskiej 33.
Spostrzegawczy jak detektyw Krzysztof Rutkowski, zdążyłem zauważyć, że nieco osób na stronie wydarzenia na Fb zdążyło wrzucić kilka kamyczków do ogródka, mówiąc o niezbyt dogodnej lokalizacji i słabej organizacji całego przedsięwzięcia.
Pierwszy zarzut uważam za dosyć niejasny – miejsce z założenia miało być andergrandowe i w mojej opinii takie też było.
Dojazd autobusem z jedną przesiadką z Ochoty nie zabrał towarzyszce spożywania i mnie więcej niż 30 minut (co jak na Warszawskie standardy uważam za przyzwoity czas).
Wszystkie zaanonsowane trucki miały wystarczająco miejsca by się zmieścić a i dla dojeżdżających autami znalazło(by) się nieco miejsca pod dachem w postaci trasy.
Zadaszenie, dokładnie – ze względu na to iż mamy końcówkę października, za granicą giną ludzie w wyniku perturbacji związanych z huraganami to dach okazałby się zbawienny na wypadek ewentualnych wybryków Matki Natury, która jednak od samego początku do końca tego dnia postanowiła nas oszczędzić i zafundowała świetną pogodę na spacer czy rower.
Rowerzyści i spacerowicze, dokładnie – było ich rzeczywiście sporo, zaryzykowałbym stwierdzenie, że może nawet byli w przewadze nad tymi, którzy poruszali się własnymi autami oraz z pomocą Zarządu Transportu Miejskiego. Niezbicie dowodzi to temu, że jakaś część tych osób, prowadząca zapewne umiarkowanie lub ortodoksyjnie zdrowy tryb życia nie omieszka od czasu do czasu zainteresować się street foodem.
Z której strony by nie patrzeć na lokalizację to spokojnie można było usiąść i spożyć pożywienie w blasku słońca.
Jedyne do czego mógłbym mieć pretensje to nawierzchnia, ale prawdopodobnie po to Stwórca wyposażył mnie w mózg i ścięgna by większe dołki omijać a mniejsze amortyzować. Foodtruck Undercover Operation (4)

Foodtruck Undercover Operation (5)Foodtruck Undercover Operation (6)Foodtruck Undercover Operation (8)Kolejną kwestią jaka została poruszona to organizacja.
W mojej opinii?
Miejsce? Załatwione – mniej lub bardziej dogodne dla niektórych, ale się znalazło.
Czas? Podany, dotrzymany.
Pożywienie? Znalazło się.
Rozpropagowanie informacji o wydarzeniu? Jak najbardziej na plus.

Kwestią sporną pozostaje jedynie to, że w ciągu wydarzenia pojawiła się jedynie połowa z zaanonsowanych samochodów. Tylko jaki wpływ mają na to organizatorzy?
Ktoś kto mówi: będziemy a następnie zmienia to na: a może jednak nie i nie jest zobowiązany umową a jedynie koleżeńskim słowem nie może zostać zmuszony do przyjechania, ale to nawet nie w tym rzecz, bo nikt nikogo tu do niczego nie zmuszał. Ktoś kto zachowuje się w ten sposób przypomina mi swym zachowaniem nastolatki, które przez cały tydzień szykują się na imprezę, dzieląc skórę na niedźwiedziu opowiadają jak to będzie miło i zabawnie, zapisują się na dziesięć weekendowych wydarzeń na Fb, a w piątek wieczorem, chłopakowi, który po nie przyjechał, mówią, że boli je kolano, kostka, włosy czy głowa i nie wychodzą aż do poniedziałkowego poranka gdy czas ruszyć do szkolnej ławki.

Nie mam zamiaru nikogo szkalować ani rozliczać, niektóre trucki nie wyjechały pewnie z tak samo ważnych powodów z jakich połowa z nich na miejscu się pojawiła – chcę jedynie zwrócić uwagę tych, którzy narzekają na organizację na to iż wina nie leży po stronie koordynatorów przedsięwzięcia. VLUU L200  / Samsung L200

VLUU L200  / Samsung L200Innym zarzutem dotyczącym organizacji jest kwestia małej ilości jedzenia (Roots Food Truck zamknął klapę już około 15:00).
Wyobraźmy więc sobie sytuację, że dom weselny dostaje zlecenie na organizację wesela na 160 osób. Wszystko gotowe, stoły ustawione, nakrycia przygotowane, kucharz i kelnerzy już się gotują do pracy.
Korowód weselny przyjeżdża w umówione miejsce, orkiestra zaczyna grać, panna młoda i pan młody wchodzą a za nimi niemal 300 gości.
Chyba łatwo sobie wyobrazić co stanie się dalej, prawda?
Oczywiście, można zacząć odgrzewać mrożone kotlety, pizzę w mikrofalówce i kolejne porcje mrożonych frytek wrzucać co chwilę do pieca konwekcyjnego, ale czy wtedy nadal będzie tak smacznie i miło?
Miejmy nadzieję, że kolejnym razem food trucków a co za tym idzie wyboru w kwestii pożywienia (choć na to co było narzekać nie mogę, ale o tym niżej) będzie więcej.

W mojej opinii miejsce okazało się trafione a organizacja stała na bardzo dobrym poziomie.
Przepraszam, drogi Czytelniku, ale zdegustowany niektórymi komentarzami byłem niemal zmuszony wyłuszczyć swe zdanie na ten temat.
Teraz to co najważniejsze czyli relacja związana niemal wyłącznie z tym co udało mi się spożyć.

Na miejsce dotarliśmy kilka minut przed godziną 13:00, na którą (jak już wyżej wspomniałem, uważny Czytelniku) zaplanowano start wydarzenia. Jeszcze wysiadając z autobusu na ulicę Polską (stereotypowo ta ulica rzeczywiście jest polska), kątem oka zauważyliśmy charakterystyczny, dosyć wysoki, wymalowany w czarno-białe barwy food truck Beef’N’Roll, skręcający pod trasę – wiedzieliśmy, że jesteśmy na dobrej ścieżce. VLUU L200  / Samsung L200

Krótki rekonesans miejsca nie odwrócił naszej uwagi od małego głoda, pałętającego się po naszych przewodach pokarmowych jak w reklamach serka Danio, marki Danone. Towarzyszka spożywania odebrała pierwszy numerek zamówienia w Beef’N’Roll, dzięki któremu mogła spożyć burgera BBQ’N Beef (19.00zł). Ja natomiast, jako pierwszy (już niemal tradycyjnie) wybrałem Roots Food Truck, który oferuje klasyczne dania kuchni amerykańskiej, ze szczyptą Meksyku (nie, nie chodzi mi o bałagan).Foodtruck Undercover Operation (2)

Philly Cheese Steak, którym zachwycili mnie podczas wydarzenia Żarcie Na Kółkach zostawiłem sobie jako danie, którym będę chciał zakończyć ten popołudniowy, przedłużony i powiększony posiłek. Zainteresował mnie za to Hot Nacho Burger (18.00zł) – z porcji przygotowywanych przede mną, wnioskowałem, że znajdę w nim pokrojone w karbowane plasterki pikle, jalapeno, boczek, chrupki nachos, ser, mięsne patty, liść sałaty, pomidora i dwa sosy.
Całość została zamknięta w burgerowej, standardowej bułce, lekko posypanej sezamem przy pomocy wykałaczki szaszłykowej. Foodtruck Undercover Operation (10)Foodtruck Undercover Operation (11)Zrodziło to pewne obawy co do solidności konstrukcji, ale już pierwszy kęs skutecznie je rozwiał. Burger pachnie głównie bekonem, serem i jalapeno. Smakuje zaś miękką, delikatną bułką, świetnie wysmażonym, soczystym boczkiem i co chwilę atakuje nas ostrym, kwaskowatym, ale nie narzucającym się jalapeno. Nachos przyjemnie chrupią i wnoszą nieco słonego, sucho-kukurydzianego smaku.
Świetna, bardzo dobrze zestawiona propozycja.

Tuż po tym jak ja otrzymałem swojego Hot Nacho Burger, towarzyszka spożywania odebrała BBQ’N Beef i mogliśmy oba spokojnie porównać. Propozycja od Beef’N’Roll okazała się zdecydowanie bardziej konkretna, choć już nie tak wymyślna – raczej klasyczna. Sałata, pomidor, ogórek konserwowy pokrojony po długości świeże i chrupiące – dokładnie takie jakie powinny być warzywa w burgerze. Sos gdzieś nam zniknął w całości, ale za to nadrabiał boczek – może nie tak smaczny jak ten od Roots Food Truck, ale również powyżej przeciętnej. To dzięki czemu możecie pokochać ich burgery to właściwie oba najważniejsze składniki bez których żaden burger nie mógłby istnieć (może z wyjątkiem takich wytworów jak Ramen Burger) czyli bułka i mięso. Pierwsza półciemna, chrupiąca na wierzchu i mięciutka jak puch w środku – znakomicie zaznacza swą obecność a nawet może trochę zbyt mocno się narzuca delikatną goryczką. Biorąc jednak pod uwagę charakter burgera i ciężki, soczysty, rzeczowy jak urzędnik w utopijnym państwie kawał mięsa, muszę przyznać, że to wszystko po prostu do siebie pasuje. Polecam jak najbardziej.Foodtruck Undercover Operation (12)

VLUU L200  / Samsung L200Złożyliśmy zamówienie w Bobby Burger, który oferował najtańsze burgery tego popołudnia (za Cheese & Bacon towarzyszka spożywania zapłaciła 14.00zł) a w trakcie oczekiwania przeniosłem się do TamKafe, którego pominąłem podczas imprezy Żarcie Na Kółkach tylko z powodu zbyt dużego nasycenia mojego organizmu latte tamtego dnia. Foodtruck Undercover Operation (13)Miły i rzeczowy pan, przygotowujący kawę w bagażniku samochodu Ford Capri poinformował mnie, że wersji smakowych (MoccaKafe i KaramelKafe) dziś nie dostanę, więc zdecydowałem się na latte na podwójnym espresso (14.00zł) – nie należało ono do najtańszych ale za to okazało się bardzo smaczne, o odpowiednio zbilansowanym smaku, z delikatną przewagą espresso (koniec końców było to latte w wersji mocniejszej). Foodtruck Undercover Operation (14)

VLUU L200  / Samsung L200Tymczasem na miejsce spotkania dojechał Wurst Kiosk, którego wypatrywałem ze względu na osławione frytki i chęć spróbowania jednej z ich kiełbasek.
VLUU L200  / Samsung L200VLUU L200  / Samsung L200Towarzyszka spożywania odebrała Cheese&Bacon Burger od Bobby Burger, który okazał się bardzo smaczną, tańszą alternatywą od innych podawanych tego dnia. Choć bekon w mojej opinii był nieco zbyt mocno wysmażony to zdecydowanie nadrabiała partia mięsna i niespodziewanie ser. Nie jestem w stanie stwierdzić czy był on wytworem biedronkowych dostawców czy serem przez wielkie S, ale smakował znakomicie – świetnie sprawdził się w roli przewodnika dla całości kompozycji. Bobby Burger w kwestii mniejszych burgerów według mnie ma niewielką konkurencję na swojej półce cenowej.Foodtruck Undercover Operation (15)

Foodtruck Undercover Operation (17)Czekając w kolejce do Wurst Kiosku odwiedziłem Pana Kubka i poprosiłem go o przyrządzenie latte z syropem orzechowym – na szczęście przestrzegł mnie przed dosypywaniem cukru przed skosztowaniem. Spróbowałem łyk gorącego napoju i okazało się, że miał rację – w odróżnieniu od latte z syropem czekoladowym, które piłem u niego podczas poprzedniego zlotu, to okazało się wystarczająco słodkie bez cukru.
Sama kawa oczywiście trzymała wysoki poziom, ustanowiony przez Mr. Q.Beck podczas ostatniego spotkania.VLUU L200  / Samsung L200


W Wurst Kiosk zamówiliśmy kiełbaskę Knacker oraz dwie butelki napoju Fritz-Kola, prosto z Hamburga – standardową i pomarańczową. Niestety, ze smutkiem przyjęliśmy informację o spóźniającej się dostawie frytek. Nieco długie oczekiwanie na wydanie nam kiełbaski wynagrodził jej smak – dojrzewająca kiełbasa to to co (wbrew pozorom) żółwie lubią najbardziej – musztarda nie była mi do niczego potrzebna, sam Knacker był tak smaczny, że nie potrzebował żadnego wspomagacza. Żałuję jedynie, że kiełbaska nie była gorąca – ledwo letnia jak mawiał Rycz, bohater Mody na Suknie.Foodtruck Undercover Operation (18)

Foodtruck Undercover Operation (19)Uznawszy, że warto poczekać na frytki a może i innych karmiących (wtedy jeszcze nieświadomi, że nikogo więcej już nie będzie), stanęliśmy w bardzo długiej kolejce do Wheel Meal, jednego z organizatorów, oferującego dania kuchni tex/mex. Z przerażeniem zauważyłem, że obsługująca w Roots Food Truck pani, wymazuje z tablicy, na której przedstawiono menu, Philly Cheese Steak a po chwili także Chilli Dog, pozostawiając jedynie (choć ten tylko na chwilę) Hot Nacho Burger i (na nieco dłużej) Chilli Con Carne. Skoro burgera już spożyłem, to ze względu na brak Philly Cheese Steak wybrałem tę ostatnią pozycję z menu – w trakcie gdy ja podejmowałem tę decyzje ogromnej wagi, cena Chilli Con Carne w Roots spadła z 12.00zł na 6.00zł co niechybnie sygnalizowało koniec karmienia przez ten food truck a mnie zmobilizowało do szybszego zakupu.

Chilli Con Carne w wersji Roots Food Truck to właściwie zupa na bazie pomidorów, z dodatkiem kukurydzy, cebuli, czerwonej fasoli, mielonego mięsa (podejrzewam, że wołowego), przystrojona śmietaną 18% (chyba dobrze kojarzę) i kilkoma chrupkami nachos. Foodtruck Undercover Operation (20)

Jedząc ją pomyślałem sobie: jest moc – konkretnie pomidorowa, lekko ostra zupa sprawdziłaby się doskonale na chłodne dni – zawartość kalorii i kapsaicyny ułatwiłaby przetrwanie niejednemu ginącemu gatunkowi z Arktyki czy Antarktydy – choć standardowe Chilli Con Carne jest nieco gęstsze to wersja Rootsa trafiła w moje gusta doskonale. Foodtruck Undercover Operation (22)

Jedząc ją podczas odstawania swego w bardzo długiej kolejce do Wheel Meal dowiedziałem się od towarzyszki spożywania, że frytki w Wurst Kiosk jeszcze się nie pojawiły – podjęliśmy więc decyzję, że spróbujemy ich przy innej okazji a ostatnim daniem jakie spożyjemy będzie Taco Świnia (15.00zł) od Wheel Meal, którym zajmiemy się już w trakcie drogi powrotnej. VLUU L200  / Samsung L200

Przygotowywane na naszych oczach taco wyróżnia przede wszystkim dużo cieńsza i po prostu inna tortilla od tych, które zazwyczaj spotykamy w kebabach na cienkim i innych tego typu daniach. Foodtruck Undercover Operation (23)Do środka poprosiłem wszystko włącznie z kolendrą, cebulą, papryką, pomidorem, łagodnym sosem i rzeczoną świnią.
Taco po drodze nieco przeciekało, ale zrzucam to na karb dużej ilości warzyw oraz popłochu w kuchni wywołanego ogromną kolejką.
Wieprzowina w skrawkach dosyć twarda, ale przyjemnie przyprawiona, warzywa niesamowicie świeże i soczyste, sos łagodny gdzieś się zapodział niestety – jednym słowem: dobre taco. Foodtruck Undercover Operation (24)

Z oczekiwania na frytki w Wurst Kiosk zrezygnowaliśmy i tak zakończyłem to smaczne, obfitujące w atrakcje popołudnie – niech zaświadczeniem na to, że serwowane tam dania to 100% street food będzie to, że Taco Świnię jadłem idąc i stojąc na dwóch przystankach i w dwóch autobusach (choć wiem, że to zabronione, przepraszam).
Już cieszę się na kolejną taką imprezę i tęsknie za warszawskimi food truckami.

 

 

 

Tomek Mędrek

9 Comments

      • skąd taki pomysł? a z Twojego tekstu:

        “[…] Pierwszy zarzut uważam za dosyć niejasny – miejsce z założenia miało być andergrandowe i w mojej opinii takie też było.[…]”

        a tytuł zjazdu to undercover a nie truck underground

        • No tak, ale “założenie” nie wzięło się z tytułu 😛 Sama nazwa dotyczy z resztą czego innego 🙂
          Może łatwiej byłoby zapytać co miałem na myśli, skoro nie pojmujesz w lot? 😀

          • […] miejsce z założenia miało być ‘underground’ […]. Według czyjego założenia? kto mówił coś że to miało być underground? na evencie FB było tylko “operacja undercover”. Pomieszałeś znaczenie “undercover” z “underground” podobnie jak inni mylą “bynajmniej” z “przynajmniej” 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *