Lody|Słodycze

Tom… To znaczy: Ben i Jerry

Ben i Jerry podobno robią najlepsze na Świecie lody od 1978 roku, kiedy to nie mając perspektyw na przyszłość i niezbyt wiele życiowych doświadczeń otworzyli za niewielką sumę pierwszą lodziarnię w Burlington.
Brzmi pięknie, a jak było naprawdę? Tego nikt nam nie powie, więc trzymajmy się wersji oficjalnej.

To tyle tła historycznego, współcześnie, w 2000 roku markę przejął Unilever, sprzedawana jest w niemal 30 krajach (niestety nie w Polsce), prowadzi franczyzowe punkty sprzedaży lodów a w internecie można przeczytać mnóstwo ciekawostek na temat firmy (nie, nie tego pseudo-zespołu od JP).

Kontynuacja tematu wiąże się nierozerwalnie jak posiedzenia sejmowe i nuda z wymienieniem wszystkich smaków jakie producent oferuje. Tu spotyka mnie problem wagi przynajmniej kilku Mariuszów Pudzianowskich przed dietą MMA (Mariusz poleca wszystkim paniom, które nie mogą przyłożyć lewej ręki do lewego ucha), gdyż ilość oferowanych smaków i ich skomplikowanie sięga problemów jakie na każdym kroku dotykają bohaterów telenoweli Klan emitowanej przez Program Pierwszy Telewizji Polskiej. Jedyne co mi pozostaje to odesłać do oferty smaków jaką producent prezentuje na stronie internetowej. W lodach tych możemy znaleźć różne dziwactwa – jak czekoladowe rybki (Phish Food), niedźwiedzie polarne wykonane z białej czekolady (Baked Alaska), kawałki ciast, ciastek, chrupek i tym podobne. W Wielkiej Brytanii najbardziej rozpowszechnioną opcją sprzedaży lodów o których mowa wyżej to 500ml kubeczki (lub jak kto woli 411g) – cena to zależnie od miejsca około 4.50£ (przy ostatniej wizycie w Sainsbury’s przy Farnham Road w Slough była możliwość nabycia dwóch kubeczków za 7.00£). Wybór smaków, porównując z ogólną ofertą jest ograniczony jak ruch w kaftanie bezpieczeństwa. Z tego co sobie przypominam to zazwyczaj jest to około pięciu smaków – niestety, dla osób które nigdy żadnego produktu Ben&Jerry’s nie spożywały (jak przykładowy ja i towarzyszka spożywania) wybór spomiędzy tych kilku opcji rośnie do rangi niemal nierozwiązywalnego problemu. Zagwozdkę zakończył nareszcie wybór smaku Half Baked, którego opis na pudełku brzmi w ten sposób: Chocolate & Vanilla Ice Creams with Fudge Brownies & Chunks of Chocolate Chip Cookie DoughVLUU L200  / Samsung L200Wieczko kubełka jest zafoliowane, zgrzane tak by wytrzymać transport do miejsca docelowego (nie powiem, że przeznaczenia, bo ich przeznaczenie to nasz układ pokarmowy) a folia tak perforowana by bez problemu mogło je otworzyć nawet kilkuletnie dziecko.

Całość opakowania utrzymana w koncepcji łąki i nieba prosto z kreskówki w stylu Baranek Shaun. Mamy tu też krowę, tę samą, która towarzyszy nam na stronie internetowej dodatki z którymi spotkamy się gdzieś między jedną a drugą łyżeczką lodów, skład i kilka ciekawostek (jak na przykład ta, że w 2000 roku ktoś wpadł na pomysł by połączyć kilka klasycznych smaków ze względu na zbyt duży ich wybór i tak powstała wersja Half Baked).

Tuż po otwarciu miła niespodzianka, lody sięgają niemal ponad opakowanie a całe wieczko od środka jest nimi ubrudzone. Wącham i już wiem, że to nie Ben i Jerry a Babcia Janinka maczała w tym palce: dosyć mocna, ciemnawa czekolada na pierwszym planie i świąteczne ciasto Babci Janinki w tle – znakomity, kremowy i delikatnie pieszczący nasze zmysły aromat.
Po chwili dotarło do mnie, ze w dłoni trzymam łyżeczkę a lody nie służą właściwie do wąchania… Zabrałem się za degustację. VLUU L200  / Samsung L200Obie sekcje nie są podzielone a raczej zmieszane, choć to w czekoladowych lodach znajduje się większość braunisów a w waniliowych ciasteczek z czekoladowymi piegami (od razu zaznaczę, że nie maja one nic wspólnego z Pieguskami produkowanymi przez E.Wedel).
Lody czekoladowe są znakomite, choć nieco inne niż na przykład wersja z Magnum lub Grycan – odpowiednio intensywne, dosyć słodkie, smakujące mieszanką mlecznej i ciemnej czekolady – tłuste na tyle by być kremowo-gładkimi – nie ma też mowy o tym by w ich fakturze wyczuć jakiekolwiek ślady zagęstników czy zmrożonej wody. Lody waniliowe mniej wyczuwalne w ogólnej kompozycji, a właściwie przytłumione przez czekoladowe jak Schetyna przez Tuska, są dosyć smaczne, o podobnej konsystencji, ale jednak nie postawiłbym ich wyżej niż chociażby waniliowych lodów marki Manhattan produkowanej przez Nestle. VLUU L200  / Samsung L200To co mnie osobiście zaskoczyło to ilość dodatków, które wymieniłem wyżej – w całych 500ml, które dostarczają około 1100kcal znaleźliśmy ich na tyle, że przy każdej kolejnej łyżeczce mogliśmy schrupać kolejnego braunisa lub ciasteczko – Ben i Jerry widocznie nie są sknerami a pewnie i Babcia Janinka otrzymała swoją dolę.
Pierwsze spotkanie z chocolate brownie i już wiemy czemu nazwa tego specjału to Half Baked – tak jak każde typowe brownie – także i to przypomina nieco zakalcowate ciasto – tym razem czekoladowe. Babcia Janinka nie byłaby zadowolona, ale ja jestem w siódmym niebie – lekko gryzmułowate, przyklejające się do zębów ciasto o przyjemnym, czekoladowym smaku to jedna z rzeczy, które lubię najbardziej. Smak ciastek z piegami wykonanymi z kawałeczków czekolady jest dosyć interesujący – one również smakują jak niedopieczone a wręcz w ogóle nieupieczone – ich struktura bardzo przypomina surowe ciasto (coś pomiędzy kruchym a biszkoptowym) – wyczuwalna jest jakby faktura mąki, gęsta masa i wciśnięte w nią malutkie kawałki czekolady. Po chwili przebywania w jamie ustnej ciasto przyjemnie się rozpuszcza a kawałeczki czekolady, nieco zmrożone nie chcą odpuścić i dzielnie walczą, na początku będąc orzechem nie do zgryzienia a na koniec czekoladowym przypływem.

Cóż dodać? Znakomite tłuściutko-kremowe lody z mnóstwem pysznych dodatków, których nikt mi nie pożałował. Nie są zbyt słodkie a jednak posiadają odpowiedni, intensywny smak doskonale odwzorowujący to co zostało przedstawione na opakowaniu.
Żałuję tylko, że tak szybko się kończą… Z drugiej strony może to dobrze, bo teraz mam chęć na kolejne smaki a tak mogłyby się przejeść?
Nie, chyba by nie mogły.
Czy są najlepsze na Świecie? Nie mam pojęcia – nie próbowałem wszystkich lodów na Świecie a opinia innych, choć ważna nie zawsze bywa trafna lub subiektywnie: bywa inna.
Ze swej strony polecam – jeżeli tylko będziecie mieli możliwość spróbować ich na zagranicznych wojażach (czasem bywają w losowych miejscach w Polsce) to zróbcie to.

szulff

7 Comments

  1. ehh, zazdraszczamdla mnie nie ma lepszych lodow 😉
    a i koniecznie wyprobuj inne smaki- wszystkie uzalezniaja 😀
    ps.a jak job hunt idzie?

  2. A ja ze swojej strony polecam Haagen Dazs, ich lody Strawberry Cheesecake czy Cookie Dough w mojej opinii przebijają wszystkie B&J, które zresztą też uwielbiam 😀

  3. Dobrze, że w końcu są Ben And Jerry dostępne w Polsce na razie w Warszawie w Ch. Panorama Al. witosa 31 . Ja uwielbiam Cookie Dough

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *