Energetyzujące|Napoje

Rockstar inny niż w Polsce.

Rockstar Juiced IIJedyne napoje energetyzujące marki Rockstar jakie spożywałem to wersje dostępne w Polsce czyli słodki jak woda z cukrem X-Durance o nieźle wyczuwalnym smaku borówek amerykańskich, oferujący prawdziwy i oryginalny smak napoju energetyzującego Original, mój ulubiony, smakujący oranżadą marki DAN (Dobre Aromatyczne Napoje) z Szydłowca, pomarańczowy Recovery i zdecydowanie dla mnie za słodki i lecący landrynami babci Janinki Punched o smaku niby guawy.
Ogólnie wywodzący się z Nevady napój produkowany jest w ponad dwudziestu wariantach i sprzedawany w więcej niż trzydziestu krajach. W Kanadzie na przykład można kupić Rockstara z wódką a w USA dostępne są napoje kawowe marki Rockstar.
W Polsce jego dystrybucją zajmuje się PepsiCo a marketing marki opiera się głównie (podobnie jak niemal wszędzie) na wspieraniu imprez muzycznych oraz wydarzeń i zawodników w sportach ekstremalnych i para-ekstremalnych.

Kilka dni temu na półce w sklepie spożywczym przy ulicy Farnham Road w Slough ujrzałem dwa rodzaje Rockstara – głodny jak Muzułmanin w Ramadan świeżych doświadczeń w spożywaniu, ze smutkiem stwierdziłem, że jeden to zwykły Original. Drugi, po bliższym kontakcie okazał się być smakiem innym niż te sprzedawane w naszym kraju. Była to wersja Juiced o smaku mango, pomarańczy oraz marakui.
Puszka napoju, która kosztowała mnie 0.99£ posiada podobną kombinację kolorów do wersji pomarańczowej znanej z naszych półek sklepowych. Odmianę stanowi złota gwiazda, zastępująca literkę A oraz nieco bardziej jaskrawy odcień pomarańczu.

Rockstar to napój energetyzujący, który działa na mnie równie pobudzająco co zarzucenie na siebie kołdry. Jedyny powód dla którego go piję to smak i tak naprawdę częściej traktuję go jako zamiennik dla innych słodkich napojów niż jako coś co mnie nawodni czy pobudzi do życia.
W składzie z resztą nigdy nie znalazłem zbyt wielu argumentów za tym by tak się stało. Co prawda mamy tu 76g cukrów, które momentalnie podniosą nam poziom glukozy we krwi i może komuś da to złudzenie pobudzenia, ale całe 330kcal ukryte w tej puszce nie przemawia niczym innym co mogłoby pomóc w nabraniu sił, które przed chwilą straciliśmy. Wartość energetyczna bierze się właśnie z cukru i innego obrzydlistwa, które tam wrzucono. Teoretycznie mamy tu kilka witamin (B3, B6, B12, niemal B5), które występują w takich ilościach by zaspokoić nasze dzienne na nie zapotrzebowanie. Kofeina, całe 0.03% czyli 0.15g – to tyle co w standardowym kubku kawy (ale mocniejszej niż u babci Janinki). Ekstrakt z korzenia żeń-szenia, ekstrakt z guarany, tauryna… I soki, które przecież nadają smaku całej kompozycji.
W całych 500ml jest ich 10%, ale nie to jest zaskoczeniem. Nie spodziewałem się bowiem, że podobnie do marki Tymbarki Rockstar opiera wszystko na soku jabłkowym, którego jest 9.3%, dalej po 0.3% mango i pomarańczy a na koniec 0.1% marakuja. Wcale nie dziwię się marketingowcom, którzy sumiennie pomijają jabłko na opakowaniu produktu – jego użycie byłoby jak kolejny ślub Ridge’a z Mody na Sukces – nikogo to nie zainteresuje ani nie przyciągnie.VLUU L200  / Samsung L200

Pojemnik z zawleczką otwiera się z dosyć głośnym sykiem, ale bez większych problemów. Pije się z niej wygodnie aż do ostatniej kropli.
Intensywny zapach z delikatnie dymiącej puszki przywodzi na myśl soczyste, dojrzałe mango z delikatna nutą pomarańczy – marakuja albo gdzieś się zagubiła jak okulary Pana Hilarego albo nigdy jej tam nie było. Typowego i charakterystycznego aromatu napoju energetyzującego wyczułem tyle co kiwi w zielonym Kubusiu (czyli niewiele lub nawet w ogóle).
Rockstar nie jest zbyt mocno gazowany – bąbelków posiada tyle by jak najbardziej mi odpowiadać. Smak to przede wszystkim kwaśna, nawet delikatnie gorzka baza pomarańczowa nad którą góruje lekko mdłe i landrynkowe, ale nadal bardzo dojrzałe, soczyste, intensywne mango. Wyczuwalna jest też charakterystyczna słodko-kwaśna nuta marakui, ale… Gdzie jabłko?
Sam nie wiem… Zostało czymś skutecznie zagłuszone jak również smak napoju energetyzującego, którego nuta może i gdzieś się błąkała, ale całkowicie pozbawiona siły przebicia miała takie szanse by wyjść na pierwszy plan jak każdy perkusista w zespole rockowym.

Ogólnie rzecz biorąc to wersja Rockstara, w której smak owoców pokrywa ilości cukru co sprawia, że nie wydaje się on dla spożywającego zbyt słodkim. Interesująca propozycja dla tych, którzy lubią słodkie, owocowe, gazowane napoje. Mnie posmakował, ale nie zachwycił – jednak póki jestem w Anglii sięgnę pewnie po niego jeszcze niejeden raz.

szulff

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *