McDonald's|Sieciówki

Krewetki Królewskie

Powiem Wam coś w tajemnicy, ale ciii… Bo ci w McDonald’s raczej tego nie wiedzą.
Prawdziwe krewetki królewskie są dużo większe od tych, które oni mają…
Choć w sumie to określenie funkcjonuje jako nazwa dania, więc im wybaczam.

To co w tym tekście mam zamiar ocenić zbyt trudne do analizy nie jest. Skomplikowanie tych dań można by porównać z problematyką wiązania sznurówek na kokardkę.
Krewetki Królewskie wracają w podwójnej roli jak Wojciech Pokora w Poszukiwany, Poszukiwana. Czy w punkcie szybkiej obsługi McDonald’s można choć po części smacznie przyrządzić nie tak do końca łatwe w przygotowaniu krewetki? Czy McDonald’s, który z kuchnią azjatycką ma tyle wspólnego co arabscy szejkowie ze zrównoważoną polityką finansową dał sobie radę z wyprodukowaniem zdatnego do spożycia sosu Chilli-Lemon? Amerykańska sieć miała tu nieco pola by się popisać i czymś wreszcie nas zaskoczyć.

McWrap Krewetki Królewskie (396kcal) w McDonald’s w Brzesku na ulicy Biznesowej kosztował mnie 11.90zł bez zestawu. Otrzymałem dwa kupony Monopoly i spotkałem kolejna barwną postać przy kasie o imieniu Angelika z dopiskiem “uczę się”. Do McWrapa dołożyłem jasnoniebieskie pudełeczko Krewetek Królewskich (215kcal i kolejne dwa kupony Monopoly) za 10.90zł i sos Chilli-Lemon (48kcal), który wiąże się z dodatkowym kosztem rzędu 1.00zł. Poszedłem do toalety, towarzysze spożywania odebrali moje zamówienie, wróciłem i kuponów nie zastałem, niestety, konieczna była interwencja u kierownika, który szybko i sprawnie podrzucił mi cztery należne naklejki.
Krewetki opisywane na pudełku jako luksus, niewątpliwie nim są i to nie tylko biorąc pod uwagę ich cenę, ale też wartości odżywcze. Dzięki nim w zazwyczaj spotykanym w McDonald’s zestawieniu tłuszczu z cukrem, zamiast cukru występuje białko.

Po pierwszym rzucie oka na pudełeczko z krewetkami od razu zdałem sobie sprawę, że dopiero kilkunastoma porcjami tego dania mógłbym się zasycić. 25ml sosu to aż za nadto do pięciu sztuk tych morskich stworzonek w panierce. Otwieram pudełko i nie czuję zawodu jak podczas obserwowania poczynań Franciszka Smudy z ławki trenerskiej. Krewetki są spore, choć królewskimi bym ich nie nazwał – bardziej przypominają mi różowe, najczęściej spotykane krewetki koktajlowe. Kwestia ceny takiej ilości żyjątek jest dosyć prosta – cena krewetek koktajlowych, zależnie od ich wielkości i jakości może sie wahać od 30.00 do 60.00zł za kilogram, a tu mamy ich około 100-150g.
Bardziej interesująca wydaje się cena McWrapa, bo skoro pięć krewetek czyli dokładnie tyle samo ile w McWrapie kosztuje nas 10.90zł to oznacza, że pszenny placek, grillowane azjatyckie warzywa, sałata i nieco sosu Chilli-Lemon kosztuje 1.00zł.
Ciężkie do zrozumienia i nie mogę znaleźć powodów (lub choćby jednego), które tworzą taką sytuację.
Wracając do samych krewetek – panierka jest niezła, co prawda nie ma smaku, lekko odkleja się od nośnika, ale jest wystarczająco chrupiąca, nie nasiąknięta tłuszczem i nie spalona na tyle by sprawić przyjemność podczas spożywania. To co panierka kryje pod sobą było dla mnie największą zagadką i tym co właściwie popchnęło mnie do skosztowania tego produktu. W mojej opinii krewetki powinny być miękkie, nieprzesolone, wręcz rozpływać się w ustach i mieć delikatnie morsko-rybny smak.
Mięso krewetek jest w porządku, nie powiem, że jest rewelacyjne jak bilety w Intercity, ale McDonald’s stanął na wysokości zadania. Przede wszystkim smakuje krewetkami, nie przyprawiano go  na siłę czymkolwiek, wygląda ładnie – lekko różowy, wręcz krewetkowy kolor sprawia, że wydaję się ono być świeże jak bułeczki prosto z piekarni. Jedyne co mogę mu zarzucić to to, że jest twarde, na szczęście nie gumowate, ale obróbka w wysokiej temperaturze sprawiła, że nieco straciło na swej delikatności.
Dlaczego tak ważne jest by nie przyprawiać samych krewetek i nie przesadzić ze smakiem panierki?
Ponieważ ich delikatny smak najlepiej podkreślić nie przyprawami czy panierką a sosem, który jest tu niezbędny jak pewien Jan w kuchni.
Sos Chilli-Lemon to szklista masa o kolorze często spotykanym dla słodkich sosów chilli. W kisielowatym płynie zawieszone są drobinki i ziarna ostrych papryczek, a smaku cytrynowego nadaje przede wszystkim kwasek cytrynowy i ocet spirytusowy – w składzie nie znalazłem zbyt wielu chemikaliów z czego byłem rad jak Krzysztof Rutkowski odkrywający przed kamerami tajemnicę mamy Madzi. Smak sosu na wstępie jest słodko-kwaśny a na finiszu ostry – nieźle wyważony, choć dla mnie nieco za słodki. Najbardziej wyczuwalny jest aromat chilli i delikatna, słodka nuta cytryny. Nawet gdyby posiadał więcej wad a smakował podobnie to nie byłoby się czym przejmować, gdyż jest znakomitym dodatkiem do krewetek. Wybornie podkreśla ich charakter, dodaje im zadziorności i przełamuje zbyt lekki, mdły smak.
VLUU L200  / Samsung L200VLUU L200  / Samsung L200McWrap Krewetki Królewskie to coś po czym nie spodziewałem się zbyt wiele. Moje oczekiwania nie sięgały dalej niż za granicę z napisem: może być, nie najesz się. Z doświadczenia wiem, że pakowanie smaków orientalno-egzotycznych do ofert sieciówek jest tak efektywne jak pakowanie lodówki do Fiata Seicento Van (pamiętny Hawajski Kurczak).

Tym razem dokładnie te same krewetki, które opisałem wyżej pojawiły z większą obstawą niż tekturowe pudełko. W jej skład wliczyć można: pszenny placek, grillowane azjatyckie warzywa, sałatę, sos Chilli-Lemon (tak, ten sam) i również nieco tekturki, sprawiającej, że spożywanie McWrapa (dużo krótszego niż pozostałe w ofercie) odbywa się bez problemów.
Placek to standardowo klejący się do zębów i zapychający syn mąki i wody. Sałata bardzo dobrej jakości – zielona, chrupiąca i smaczna. Na koniec coś co razem z sosem miało nadać egzotycznego smaku czyli warzywa…
Wyciągnąłem z McWrapa lub spomiędzy swoich zębów cztery fragmenty azjatyckich warzyw. Jeden był czerwony, bardzo wiotki i przypominał grillowane skrzyżowanie marchewki i papryki. Kolejny przywodził na myśl rozgniecioną fasolkę szparagową. Trzeci był bladozielony i może miał coś wspólnego z groszkiem, a jeżeli nie to nie chce nic więcej na jego temat wiedzieć. Na końcu wygrzebałem wewnątrz zdrewniały a na obrzeżach miękki fragment czegoś co mogło być bambusem.
Większość warzyw jest wiotka, rozmoczona, pocięta na małe kawałeczki i ich struktura nie sprawia zbyt wiele przyjemności podczas spożywania.
VLUU L200  / Samsung L200McWrap Krewetki Królewskie jest w mojej opinii bardzo źle zestawiony – pszenny placek nijak nie pasuje do krewetek, krewetki nie komponują się z sałatą, sałata z sosem, sos może i dobrze współgra z grillowanymi warzywami i krewetkami w panierce, ale z kolei same warzywa są niesmaczne – całość jest do przełknięcia, ale nie odkryłem w tym smaku Azji. Dosyć smaczne krewetki z sosem giną w czeluściach placka, który niestety nie jest wyładowany towarem jak rampa za Biedronką i ten z materiałów marketingowych co sprawia, że miejscami częstuje nas pustką.

Krewetkami Królewskimi w pudełeczku nie najemy się podobnie jak McWrapem, ale same krewetki można spożyć dla smaku jaki oferują – nie są to szczyty w przyrządzaniu owoców morza, ale ich smak wraz z sosem stoi na niewątpliwie wyższym poziomie niż inny egzotyczny smakołyk oferowany jeszcze niedawno w sieci McDonald’s – Chicken Hawaii.

Nie spodziewałem się zbyt wiele po tych biednych morskich istotkach, które trafiły pod skrzydła sieci McDonald’s i dzięki temu na McWrapie się aż tak nie zawiodłem a pięć sztuk Krewetek Koktajlowych, zwanych przez marketingowców Królewskimi pozytywnie mnie zaskoczyło, choć polecam je jedynie z sosem – same są zbyt krewetkowe a panierka niewiele wnosi, nie licząc chrupkości.
Życzę smacznych połowów.

szulff

7 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *