McDonald's|Sieciówki

Roadhouse Classic

Monopoly, Monopoly… Otrzymuję przy kasie dosyć ładne kupony i tak naprawdę chodzi chyba tylko o to by przyciągnąć klientów, bo wartościowych nagród zbyt wiele nie jest.
Choć Big Maca mógłbym wygrać – byłoby mi miło jak zdrapać dwa złote na kolejną zdrapkę.
Tak czy inaczej nic nie przyciąga mnie do sieciówek skuteczniej niż nowości w ofercie, a tym razem była nią kanapka Roadhouse Classic, nazwą przypominająca niedawne Stars Of America (pol. Gwiazdy Ameryki), które przekonały mnie do siebie jak Donald Tusk swoim expose.VLUU L200  / Samsung L200Kanapka dziś około pory transmitowania Hejnału z Wieży Mariackiej w radiowej Jedynce została zaprezentowana na fanpage’u firmy McDonald’s na Fb. Wyglądem bardzo przypomina burgera New York Beef Classic. Występuje ona w ofercie sezonowej, więc niektórzy już jakiś czas temu mogli mieć okazję by raczyć się jej smakiem.

Roadhouse Classic(813kcal), który został zamówiony w położonym ściana-w-ścianę ze stacją benzynową punkcie sieci McDonald’s na ulicy Wernera w Radomiu, pod stale dziś płaczącym niebem, składa się z: sezamowej bułki, dwóch soczystych kotletów wołowych, chrupiących plasterków bekonu i sera Cheddar, a do tego prażonej cebulki, sałaty i czerwonej cebuli. Nie mam pojęcia czemu nie wspomniano o sosie…
To znaczy miałem na myśli to, że przed zamówieniem tego nie wiedziałem, ale po kilku pierwszych kęsach zorientowałem się w sytuacji – o tym za chwilę.
Sama kanapka to koszt 11.90zł a McZestawu Powiększonego 19.30zł, więc jak na standardy w tej sieci, jeżeli chodzi o ceny to dosyć dużo. Do samego burgera otrzymuje się dwa kupony Monopoly a do zestawu sześć.

Kanapka na pierwszy rzut oka wygląda bardzo schludnie i smacznie. Wyżłobienia na górnej części bułki dodają jej uroku jak te chociażby na Steahousie. Wszystko jest tak szczelnie zamknięte i wysokie jak Jarosław Kaczyński, że ciężko dostrzec na pierwszy rzut oka to co znajduje się w środku. Roadhouse Classic wyróżnia się zapachem spośród innych kanapek jak kolejna sztacheta w płocie – lekko słodki aromat ciepłej, tostowanej bułki z nutą tego co w środku, głównie odpowiednio spreparowanej wołowiny – czyli to czym pachnie większość burgerów w sieciówkach.
Bułka to ten sam produkt, który znamy/nie znamy z New York Beef Classic i Steahouse’a. Dosyć miękkie, ale suche sezamowe pieczywo, które mi osobiście smakuje. Tym razem trafiłem na jej niespłaszczoną, pulchną jak Magda Gessler wersję. Boczek (ups, bekon) jak zwykle określany mianem chrupiącego przez marketingowców po raz kolejny taki nie jest. Tym razem lekko gumowaty, ale wystarczająco miękki, nie dominujący w smaku kanapki, choć wyczuwalny. Posiada dosyć wyraźny aromat dymu wędzarniczego i smak wieprzowiny uwypuklony przez podsmażenie połączone z uprzednim soleniem. Oba, zaopatrzone od spodu w ser cheddar, burgery są soczyste jak orzechy kokosowe z zewnątrz. Standardowo łykowate, lekko doprawione i jedyne co wnoszą do kanapki to konkretną dawkę białka i kalorii niestety nie idące w parze ze smakiem. Do sera jak zazwyczaj nie mam zastrzeżeń – odpowiednio roztopiony, smaczny, o wyrazistym aromacie, niestety gdzieś zagubiony w całym Roadhousie z powodu innych składników. Czerwona cebula tym razem mnie zawiodła – zawsze mówiłem o niej jako o cudownym dodatku, który dodaje uroku, kolorytu, ale nie zagłusza tego co najważniejsze – w tym przypadku czerwona cebulka nie była delikatna, była jak z piekła rodem i bardziej przypominała jej białą krewniaczkę niż samą siebie. A propos krewniaczek cebuli – tej prażonej zabrakło przebicia. Zalana sosem nie potrafiła rozwinąć skrzydeł swego aromatu oraz chrupkości a szkoda. Jednym co najgorsze w tej kanapce to sałata – miękka, wątła, o mocno zielonym kolorze, przygaszona atakiem wysokiej temperatury zafundowanym przez burgery. Zielone placki tej oklapniętej roślinki sprawiały, że musiałem wyglądać jak postać z obrazu Krzyk Edwarda Muncha, gdy tylko ujrzałem jaką zbrodnię na niej popełniono. I tak przeszliśmy do sedna, ale nie w tym pozytywnym kontekście – sos.
Czy ktoś w McDonald’s zdaje sobie w ogóle sprawę jak wszystko można spartolić kładąc na spód takiej kanapki z konkretną ilością mięsa tak dużą ilość śmietany zmieszanej z majonezem i tonami pieprzu?
Bo w mojej opinii nie dało się tego zepsuć bardziej a z perspektywy spożywającego ten sos nadaje się najlepiej do smarowania jajek ugotowanych na twardo a nie serwowania w burgerach za kilkanaście złotych.
VLUU L200  / Samsung L200Ogółem w smaku wybija się ostra czerwona cebula oraz niezbyt wyraziste burgery i boczek z lekkim dodatkiem aromatu cheddara. Tak jak atmosferę na wycieczce szkolnej psuje zwracające dziecko tak tu wszystko psuje smak sosu na finiszu.
VLUU L200  / Samsung L200Jak wspomniałem wyżej prażonej cebulki nie wyczuwam niemal w ogóle ani w strukturze ani w smaku burgera a o sałacie wolę nie wspominać.

Podsumowując kanapka Roadhouse Classic, oferowana od kilku dni sezonowo w McDonald’s, jest jednym z najbardziej sycących produktów tej sieci jaki kiedykolwiek jadłem. Brakuje jej jednak polotu, który mógłby zapewnić smaczniejszy, bardziej wyrazisty sos czy lepszej jakości burgery (tak, wiem – wołowina z przedniej ćwiartki)… Mimo tych wszystkich minusów kanapkę uznaje za prawidłowo zestawioną i zjadliwą. Nie odniosłem wrażenia, że jem ją jedynie na zasadzie zapchania żołądka i gdyby nie sos, byłbym dużo bardziej zadowolony po jej spożyciu.
Jeżeli ktoś jeszcze nie próbował, ma zamiar zasycić się jakimś produktem w McDonald’s czy po prostu chce zdobyć dwa kolejne kupony Monopoly to polecam właśnie tę kanapkę.

szulff

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *