Lody|McDonald's|Sieciówki|Słodycze

mmm…McFlurry, mmm…Magnum!

Od zawsze uwielbiałem McFlurry, z M&M’sami, z KitKatem, z frytkami, z Lionem, z dziewczyną, czekoladowe, miętowe… Właściwie wszystkie. Jest to jeden z moich ulubionych deserów lodowych.
Gdy tylko dowiedziałem się, że McDonald’s połączył siły z marką Unilever i ich lodami Magnum doznałem szoku połączonego z poszukiwaniem w głowie najbliższej restauracji McDonald’s i natychmiastowym przymusem spożycia tego specjału. Działo się to prawdopodobnie z powodu mojego ogromnego zamiłowania do lodów Magnum, reklamowanych co prawda jako marka dla kobiet, a będących dla mnie synonimem elegancji i szyku na patyku. Co na przykład możecie też spotkać na wybiegach podczas pokazów mody, ale nie to miałem na myśli mówiąc o Magnum – te lody są jak modelki size plus, kuszące, tłuściutkie, niespotykanie inne i wprawiające w zdumienie połączone z satysfakcją.

Dziś zajmę się trzema świeżymi propozycjami Magnum (dwie z tego sezonu) oraz McFlurry w wersji Magnum.

Zacznijmy od goszczącego na naszych półkach sklepowych nie od tego sezonu Magnum Gold?!
Obrazek
Według tego co producent napisał na opakowaniu mamy do czynienia z lodami waniliowymi z nadzieniem karmelowym (7%), w mlecznej czekoladzie (23%) pokrytej złocistą polewą (5%). W mojej opinii cała tajemnica sukcesu Magnum tkwi w polewie i wnętrzu, a głównie w ich intensywności, bo te lody smakują mocno i to bardzo. 110ml Magnum Gold ?! (koniecznie ze znakiem zapytania i wykrzyknikiem), które kosztowało mnie 4.99zł (sugerowana cena detaliczna każdego z opisywanych Magnum) ukryte jest w brązowo-złotym opakowaniu, które w środku jest błyszcząco-złote i opatrzone napisem Magnum. Posiadają bardzo zachęcający, lekko słodki, delikatny zapach mlecznej czekolady z ciężkim do rozszyfrowania jak Enigma dodatkiem. Pierwsze co rzuca się w oczy po wyciągnięciu lodów z opakowania to kolor polewy. W pewnym sensie podchodzi pod złoty, ale w mojej opinii jest bardziej musztardowy. Trochę jak kupa niemowlaka.
Pierwszy gryz i czuję to niewymownie przyjemne uczucie łamania się mleczno-czekoladowej polewy pod naporem moich zębów. Jej smak jest nieco dziwny gdyż złota polewa ciekawie współgra z mleczną czekoladą tworząc po części sztuczną, plastelinową konsystencję a po części zachwycająco słodką kombinację sztucznego aromatu i czekoladowego smaku. Lody waniliowe to znakomite, maślane (czyli to co najbardziej doceniam w Magnum), puszyste i lekkie połączenie głównie odtłuszczonego mleka w proszku i oleju roślinnego. Idealnie rozpuszczają się na języku, dominując bezsprzecznie w całej kompozycji. Nadzienie karmelowe jest jedynie dodatkiem, ale jakże słusznym! To ono jest złotem, którego w tych lodach poszukujemy przedzierając się przez dwa rodzaje polewy oraz waniliowe wnętrze. Jest delikatnie słodkie, mleczne i zahaczone między toffi a karmel.
Prawdziwe złoto dla poszukujących przyjemności.

Drugim analizowanym przeze mnie rarytasem na patyku będzie jeden ze smaków proponowanych na ten sezon i będących siła napędową aktualnej kampanii reklamowej Magnum w naszym kraju czyli Magnum Black.
ObrazekCzarny pasuje do wszystkiego – tak zwykli mawiać modowi znawcy. Jakiś czas temu okazało się, że czarny pasuje nawet do Białego Domu a było blisko by potwierdziło się też, że pasuje do białej piuski. Czy zatem Magnum Black pasuje do definicji przyjemności?
Zacznę od tego co przekazuje nam producent na matowym, szaro-czarnym opakowaniu ze srebrnym napisem Magnum oraz niebieskim espresso (tak odbiegając od tematu: there is no x in espresso!): lody waniliowe z sosem kawowym (6%) i polewą z gorzkiej czekolady (26%). Powiem już na początku: jeżeli nie lubisz mocnej kawy i gorzkiej czekolady to przejdź do akapitu poświęconego Magnum Pink.
W środku standardowo złote wnętrze z logo Magnum, patyczek z logo Magnum i bardzo ciemna polewa z wybitą na niej literką M (jako jedyne Magnum dziś przeze mnie opisywane posiada ten element dekoracyjny). Pachnie bardzo, bardzo, bardzo intensywnie ciemną czekoladą z domieszką lekkiej nuty kawy.
Pierwszy kęs zwiastuje nadchodzącą euforię i ujawnia cudowny kontrast białego puchu oraz niemal czarnej polewy i sosu – jest to jedna z niewielu rzeczy, które spożywając rozpływam się nad każdym kęsem, nie mogąc jednocześnie zdzierżyć tego co odczuwają moje kubki smakowe, a co jest czystą i niewątpliwą przyjemnością. Polewa jest tak ciemna, kakaowa i aromatyczna, że sama byłaby przepyszna a przy spożywaniu aż ciężko ją złamać, ale warto się potrudzić by odkryć to puszyste, rewelacyjne, maślane wnętrze i to co ono kryje tuż pod sobą, a mianowicie kawowe espresso. Tak, tak – nie jest to lekka kawka u babci Janinki sporządzona pół na pół z mlekiem i słodzona łychami cukru czy napój kawowy w stylu Nescafe 3in1 lub Kopiko. Jest to prawdziwe, mocne, intensywne, skoncentrowane tak, że aż kwaśne, espresso.
Do tej pory moim faworytem jeżeli chodzi o Magnum było (niestety kiedyś kończące się) Infinity, od tego sezonu spada jednak na drugie miejsce, zostawiając pierwszy stopień podium dla Black. To Magnum sprawia, że nie wiem co napisać – idealnie trafia w moje gusta i cieszy podniebienie niemal bez końca. Tak, pasuje do definicji przyjemności – bez wątpienia.

Drugą z nowości na naszym rynku, którymi reklamuje się Magnum w tym sezonie jest Magnum Pink.
ObrazekInteresujący pomysł na reklamę: obok szykownej, pasującej do wszystkiego czerni, szalony i ekstrawagancki róż. No tak, ale czym mogą smakować różowe lody? Gumą balonową, watą cukrową, różem do makijażu, lalką Barbie? I tu Unilever zdobył się na kolejną ekstrawagancję: lody te mają smakować winiakiem Marc de Chamagne. Winiak to niemal to samo co wino gorszej jakości produkowany z wytłoczyn winogron, więc nie będę rozwodził się nad jego głębszym opisem. Tył matowego, różowego opakowania ujawnia nam co znajdziemy w środku: lody Marc de Champagne z sosem Marc de Champagne (6%) w mlecznej czekoladzie (24%) pokrytej różowo-złotą polewą (5%). W składzie znalazłem gratkę dla lubiących imprezować (zawartość alkoholu: 0.6%) oraz coś dla fanów upraw: zagęszczony sok z buraka czerwonego. Zapach rzeczywiście podchodzi pod tanie wino, a jak wiadomo takie wina są najlepsze i tanie. Oprócz tego da się wyczuć sztuczną nutę polewy. Wygląd nieco zaskakuje, polewa rzeczywiście jest różowa, ale drugi jej element jest raczej srebrny a nie złoty, co i tak nie zaciera ogólnie dobrego i pozytywnego wrażenia. Smak polewy to podobnie jak w przypadku wersji Gold ?! kombinacja lekko sztucznej nuty i smaku mlecznej czekolady. Niestety w tym przypadku, całość jest nieco za słodka. Wnętrze jest wybitnie lekkie i puszyste. W smaku wybija się winiak a tuż za nim podąża jogurtowa nuta, na pewno nie jest to smak dla wszystkich. Sfermentowane owoce i jogurt nie muszą podejść każdemu, ale mi zasmakowały.
Może nie jest to szczyt smaku, ale śmiało można to nazwać szczytem ekstrawagancji, jeżeli Unilever chciał stworzyć coś unikatowego i rozpoznawalnego to bezsprzecznie – ta sztuka mu się udała.

Kończąc rozważania o samym Magnum, przejdę do McFlurry o smaku Magnum.
Magnum McDonald's
Ogólnie rzecz biorąc McFlurry to najbardziej znany i właściwie flagowy deser sieci McDonald’s, dostępny zazwyczaj w cenie oscylującej wokół 5.00zł (ostatnimi czasy niestety już sporo więcej. McFlurry Magnum można kupić za 6.90zł, ale jest ich całe 173g, według mnie to uczciwa cena. Aktualnie, dzięki kuponom zniżkowym można je nabyć w cenie 5.50zł, ale tylko pod warunkiem zakupu dwóch sztuk jednocześnie – to znakomity sposób by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu czyli spróbować obu smaków za jednym zamachem oraz by zapchać kasę w Mc’u.

McFlurry składają się (oprócz kubeczka, łyżeczki i dziurawej przykrywki) z bazy jaką stanowią lody śmietankowe, posypki oraz polewy. Oczywiście wybór zależnie od kraju i sezonu jest przeogromny, ja sam pamiętam sporo rodzajów polew i posypek, ale na pewno jest to niewielki ułamek tego co od zarania dziejów było oferowane przez tę amerykańską sieć w związku ze sprzedażą tego deseru. W McFlurry’ach w wersji Magnum obie polewy odpowiadają smakom lodów (Classic – ciemna czekolada, Gold ?! – karmel), a posypką stają się śliczne i wykonane z najwyższą precyzją dyski Magnum o smaku ciemnej czekolady i polewy Gold ?! z wytłoczoną literką M.

Zacznijmy od bazy, która w obu przypadkach jest taka sama: kremowe, delikatne, o odpowiedniej i niemożliwej do podrobienia konsystencji lody śmietankowe, wystarczająco słodkie i nie odstraszająco zimne. McFlurry Magnum Classic to, już po raz kolejny dziś, gratka dla osób (jak ja) lubiących smak ciemnej czekolady. Polewa posiada niższą zawartość kakao niż ta z Magnum Black, ale i tak nadal jest to ciemna, gorzka czekolada, która idealnie komponuje się ze słodkimi lodami. Dyski są dosyć twarde, ale tak pyszne i prawdziwie czekoladowe, że w ogóle się tym nie przejmowałem, chrupałem i rozpuszczałem w ustach ile tylko mogłem – to jest znakomite!
McFlurry Magnum Gold ?! można docenić jeżeli lubi się rzeczy dosyć słodkie, same lody, w połączeniu z karmelową polewą są jak kolejne przedmioty z logo Hallo Kitty – urocze i słodkie. Na szczęście producenci wyczuli, że mogliby tu coś przesłodzić i zaoferowali nam mniej twarde, lekko plastelinowe dyski, które już tak słodkie nie są a smakiem przypominają rozmyte toffi. Całość jest według mnie nieco mniej smaczna niż McFlurry Magnum Classic, ale nadal jest to deser lodowy z najwyższej półki i na pewno wielu osobom zasmakuje.

Kolejnym razem postaram się namówić panią po drugiej strony lady na zamianę dysków i wrzucenie Golda do Classica i na odwrót, to mogłoby wypalić, a i wyglądałoby nieźle.
Podczas spożywania Magnum jestem porażony jak po oddaniu do mnie strzału z Magnum. Połączenie McFlurry’ów oraz Magnum uznaje za jedno z ciekawszych i trafnych posunięć sieciówkowych w tym sezonie.
Ahh, już poczułem lato…

szulff

6 Comments

  1. Nie zgodzę się z ostatnią częścią wpisu. Jestem fanką McFlurry, więc gdy tylko pojawiły się nowe – pognałam do najbliższej placówki Maca. Całą szczęśliwa zagłębiam łyżeczkę, biorę lody do ust i… pupa, za przeproszeniem. Sam lód, jak zawsze, pycha. Polewa odstraszająco słodka, zabijająca inne smaki. “Czekoladowe” dyski w ustach nie ruzpuszczają się wcale, można je przeżuwać jak chusteczki higieniczne, smak też podobny. Wyrzuciłam loda, niestety, i długo nie wróciłam do Maca :/

    • Jadłem dosłownie przedwczoraj McFlurry Magnum Classic i polewa nie jest w ogóle słodka, chyba, że chodzi Ci o wersję Gold?! ? Co do rozpuszczania się dysków to jak najbardziej się zgadzam – nie rozpuszczają się ze względu na swoją strukturę a dodatkowo utrudnia im to temperatura w jakiej przebywają 🙂

  2. McFlurry Magnum Classic z migdałami – to dopiero był szał! Niestety od jakichś dwóch tygodni już ich nie sprzedajemy i już zaczynam za nim tęsknić 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *