McDonald's|Sieciówki

mini-kanapka – mini-ocena

Obrazek

Dziś skupię się na minimalizmie, bo raczej ten nurt kierował tymi, którzy w McDonald’s zajęli się tworzeniem oferty 2 for U. Większość produktów, które ten amerykański gigant proponuje nam w tej opcji za 5.50zł, jest już dobrze znanych, ale nie Chikker. Jest to całkiem nowa mini-kanapka, która ma za zadanie, wraz z frytkami, spróbować okiełznać nasz głód w prosty sposób, za niewygórowaną cenę (i zapewne stanąć w szranki ze znanymi B-Smartami oferowanymi w sieci KFC).

Chikker składa się z niewielu składników – znajdziemy w nim bułkę pokrytą posypką z kaszy, dwa paluszki mięsa z kurczaka, sałatę i sos miodowo-musztardowy, którym zwieńczony jest na przykład McWrap.

Mini-kanapka została zakupiona i spożyta w wolno stojącej restauracji McDonald’s w Radomiu, przy ul. Grzecznarowskiego, oferującej również dania w McDrive, chwilę po tym jak nie udało mi się zasycić Chicken Hawaii (a może by zmazać plamę jaką pozostawił w mej świadomości?).

Pierwsze wrażenie to smutne gabaryty tego produktu – kanapka jest krótsza niż typowy Longer (a to już wyczyn). Zaglądam do środka i oczom nie wierzę – bułka jest grillowana! Jak na tak budżetową ofertę to śmiałe posunięcie McDonald’s wywołało we mnie zaskoczenie nie mniejsze niż to na twarzy Roberta Korzeniowskiego (aka Pan prezes TVP Sport) po dyswalifikacji Bernardo Segury na IO w Sydney. Samo pieczywo jest moim zdaniem wystarczająco ciepłe, posiada chrupiącą skórkę i mięciutki miękisz. Sałaty jest aż za mało, mimo tego, trzy jej strzępki (około 30% całej objętości sałaty przyp. red.) standardowo wyleciały z mini-kanapki podczas spożywania. Była żółtawa, płaska i niechrupiąca – trafiłem prawdopodobnie na jej gorszą partię, gdyż mogę narzekać na wiele rzeczy w Mcu, ale sałata zawsze stała na wysokim poziomie. Mięso z kurczaka (nie mylić z filetem z piersi czy samym kurczakiem) to dwa paluszki w ciemnobrązowej, lekko tłustej panierce o niebywale zwykłym smaku (a może i bez niego?), co do samego mięsa (bo nie sądzę by były to polędwiczki z filetu, a takie wrażenie miałem zaraz po otwarciu Chikkera) nie mam się jak przyczepić, jest po prostu soczyste, smaczne i kurczakowe – nic dodać, nic ująć. Sos to coś co powinno nadać Chikkerowi wyrazistości i odrobiny polotu – niestety, nijak nie przypomina on sosu znanego mi z McWrapa. Jest rzadki, a jego charakter bardziej określiłbym jako octowo-cukrowy niż miodowo-musztardowy. Smak ten dominuje w mini-kanapce co cieszy mnie jak oglądanie kolejnych meczy polskiej reprezentacji w piłce nożnej. Do mini-kanapki otrzymałem świeże, chrupiące, dosmażone, delikatnie osolone frytki bez grama tłuszczu, który mógł w nie wsiąknąć – tutaj zdecydowanie na plus (ale jestem zmuszony przyznać, że rzadko dostaję niesmaczne frytki w punktach (nie mylić z restauracjami) sieci McDonald’s, chyba, że mówimy o Frytkach Amerykańskich).

Słowem klucz jednak nie jest minimalizm czy prostota, okazuje się nim marketing (cóż za zaskoczenie!) –  realny Chikker wygląda przy materiałach reklamowych tak ubogo jak dziecko ze slumsów w Białym Domu, przyprawia o smutek nad wydanymi pieniędzmi  których na szczęście pani po drugiej stronie lady nie żąda zbyt wiele. Nie polecam nawet jako przekąski przed głównym daniem. Gdyby to chociaż było smaczne… A tak nie robi nawet najmniejszej konkurencji niektórym B-Smartom.

szulff

4 Comments

  1. Może wytłumaczę co miało to znaczyć w domyśle:
    Chikker jest tak marny, że sos miodowo-musztardowy nie przypomina sam siebie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *