Burger King|Sieciówki

Długi(?) Kurczak

Obrazek

Zgodnie z obietnicą na moim fanpage’u postaram się subiektywnie ocenić kanapkę, która w sieci Burger King jest jedną z podstawowych propozycji dla tych, którzy wolą kurczaka niż mięso.

Kanapka została wprowadzona do oferty amerykańskiego giganta w 1978 roku wraz z podwyżkami cen benzyny w Polsce, nadaniem pierwszej audycji Cztery Pory Roku, uruchomieniem produkcji w Browarze Leżajsk, narodzinami takich tuz futbolu jak Didier Drogba, Carles Puyol, Frank Lampard, Gianluigi Buffon, Miroslav Klose czy Emmanuel Olisadebe (a no okej, miały być tuzy…) oraz Mathew Bellamy’ego znanego bardziej jako: “no nie wiesz?! to mat – wokalista mjus” a wracają do tematu to również z innymi kanapkami, w czasach gdy Burger King rozpoczynał ekspansję na nieco innym terytorium niż standardowe burgery.

Long Chicken to kanapka bardzo prosta i bardzo podobna do Shorte… Wróć! Longera, oferowanego przez sieć KFC. Składa się z sezamowej, długiej (patrz niżej) bułki, majonezu, sałaty oraz panierowanego kawałka filetu z kurczaka.

Dzięki kuponom zniżkowym, które otrzymałem przy zakupie poczwórnego Whoppera, w torbie z uszami (jak to określił kasjer Marek z nieodłącznym uśmiechem na twarzy) wylądowały dwa Long Chickeny, dwa Whoppery Jr. oraz dwie porcje dużych frytek (które tak naprawdę duże nie są). Kanapki przebyły ze mną dość długą drogę, którą pokonałem w zasadzie piechotą, wspomagając się metrem oraz autobusem przedsiębiorstwa ZTM, więc pominę kwestię ich temperatury, choć po wyjęciu z torby nadal była odpowiednia.

W jednej z kanapek ilość sałaty była zadowalająca, w drugiej zaś zatrważająco mała (w pewnej części nawet jej nie było), sama sałata sprawia wrażenie odpowiednio wyselekcjonowanej, czystej i jest delikatnie chrupiąca – wg mnie taka jaka powinna być (szkoda, że trochę też jej nie było…). Majonez w ilościach zdecydowanie satysfakcjonujących spożywającego, smakuje (o dziwo!) jak majonez – na pewno nie dodaje on zbyt wiele do wyrazistości, ale sprawia, że bułka wydaje się być mniej sucha niż jest naprawdę. Sama bułka, która według marketingowców jest długa, w rzeczywistości ledwie co wyprzedza Longera w tej klasyfikacji, gdybym miał ją kupić w zestawie za niecałe 20zł to mocno bym się nad tym zastanowił. Sama pierś w materiałach reklamowych jest przedstawiana jako przygotowana do spożycia w pikantnej panierce. Owszem, panierka jest, ale raczej nie pikantna, albo moje kubki smakowe zaczęły się dziś mylić. Jako całość Long Chicken jest jakby wyjęty z McDonald’s – lekko maślana bułka, która bardziej zapycha niż smakuje, majonez, który z tą nijaką kompozycją zgrywa się idealnie, sałata, która tylko dodaje punkty w klasyfikacji brak wyrazistości oraz soczysty kurczak w panierce o płaskim smaku (może Ziarenka Smaku by tu pomogły?).

Podsumowując muszę przyznać, że kanapka jest tak porywająca jak kolejny odcinek słuchowiska Matysiakowie, jedząc ją na pewno nie zrobisz sobie krzywdy, a już na pewno się nie najesz. Czy odradzam? Jak zwykle nie, ale radzę się mocno zastanowić, bo za taką cenę można mocno żałować dokonanego wyboru.

Na zakończenie, cytując słowa reklamy: Wish Your Chicken Was Bigger?

Definitely yes.

szulff

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *