Burger King|Sieciówki

Whopper x 4 (razy cztery)

Obrazek

W swoich dotychczasowych doświadczeniach ze spożywaniem produktów branży fast food najrzadziej, jeśli chodzi o topowe sieciówki bywam w Burger Kingu, ale kiedy już tam jestem, to zazwyczaj po to, by zaliczyć kolejny poziom w ewolucji Whoperra, którego zjadam.

Wszystko zaczęło się w 1957r. gdy nieznajomy mi ktoś pierwszy raz skomponował tego burgera. Przepis nie jest skomplikowany – składa się on z bułki (spodnia i wierzchnia część Whoppera), tzw. Whopper Patty czyli około 113g (1/4 Funta) burgera wołowego, grillowanego na ogniu, sałaty, cebuli, czterech plasterków ogórka konserwowego i kilku plasterków pomidora. Całość zwieńczona jest ketchupem i majonezem. 55 lat później natchniony hitem Jamy Zła postanowiłem skosztować podwójnego Whoppera z serem, wtedy też dowiedziałem się, że ilość patty w Whopperze jest ograniczona jedynie budżetem osoby składającej zamówienie. Ta opcja spodobała mi się na tyle, że co jakiś czas funduję sobie Whoppera z kolejnym dodatkowym mięskiem i tak dotarłem do Whoppera poczwórnego.

Whopper razy jeden, dwa oraz trzy jadłem w Galerii Słonecznej w Radomiu, Whopper razy cztery został zakupiony i spożyty w Złotych Tarasach pod ostrzałem dmuchawy znad kas Burger Kinga. To czym wg mnie różnią się burgery kupowane w Radomiu oraz Warszawie to ilość płynu jaki wycieka z mięsa. Mimo tego, że tutaj miałem o kolejne beef patty więcej to ilości płynów, które ciekły z całej kanapki były dużo mniejsze, bułka aż tak bardzo nie przeciekała i zdecydowanie wygodniej spożywało się całość. Resztę parametrów, które opisałem niżej oceniam na podobnym poziomie w obu punktach tej sieci.

Przede wszystkim w Złotych Tarasach kasjerka nie spojrzała na mnie dziwnie gdy poprosiłem o poczwórnego Whoppera, podczas gdy w Radomiu już przy potrójnym była nieco zaskoczona tym zamówieniem mimo, że standardowo posiadają takowego burgera w menu. Jeden podwójny i jeden poczwórny Whopper (oba z serem, bez bekonu) zostały zamówione w zestawach z powiększonymi frytkami, warto tu wspomnieć, że standardem w Burger Kingu jest nieograniczona ilość dolewek napojów z Pepsi Co., co dla mnie jest zdecydowaną przewagą względem np. McDonald’s gdyż moim ulubionym napojem z kategori słodkie/gazowane/ogólnodostępne, jest Mirinda. Kolejną przewagą jest wielkość kanapki – Whopper, choćby pojedynczy, jest wysokości Big Maca, a stosunek średnic obu to niemal jak 1:2. Skupiając się już na samej ofercie sieci Burger King jestem zmuszony pochwalić ich za frytki – są delikatnie chrupiące, nie za mocno wysmażone, puszyste w środku, bez grama tłuszczu, który mógłby tam wsiąknąć a przede wszystkim nie są przesolone. Niestety, Ketchup Heinz jest średniej jakości, ale na szczęście dla mnie to niewielka strata, gdyż za ketchupem nie przepadam i rzadko używam go do frytek. Napoje nalewane z nowych, elektronicznych dozowników są dosyć dobrej jakości – wyczuwalna jest różnica między ich laną wersją a wersją butelkową, mimo to wiernie oddają założony smak i dla mnie są dostatecznie intensywne, słodkie i gazowane.

Whopper okazał się naprawdę wysoki, mimo, że sekcja z warzywami nigdy nie będzie wyglądała jak w materiałach marketingowych, ale sądzę, że dopiero przy opcji razy pięć zaczną się problemy przy obejmowaniu go całą szczęką – tu jeszcze tych problemów nie doświadczyłem. Zaczynając analizę samego smaku wspomnę czemu zamawiam Whoppera bez bekonu – kosztowałem Whoppera z bekonem oraz bez bekonu i dla mnie obecność tego składnika nie robi żadnej różnicy na plus. Kolejno przejdę do bułki, która wg mnie jest nieco zbyt cienka do tak dużej ilości składników, spód po pewnym czasie zaczyna nasiąkać jak gąbka co psuje jego jakość, choć bułka ogółem jest dobrze wypieczona, smaczna i puszysta, a powierzchnia górnej części chrupka i lekko spękana. Warzywa są na przeciętnym poziomie – pomidory są, ale nie mają zbyt pomidorowego smaku, sałaty praktycznie w burgerze się nie odczuwa (patrz wyżej odnośnie bekonu), cebula, mimo, że delikatna jak na białą cebulę, dodaje wyrazistości, a cztery plasterki ogórka konserwowego to zdecydowanie za mało by można było wyczuć ich lekko kwaśny, octowy aromat. Ser jest bardzo podobny do cheddara z McDonald’s – jest to właściwie skąpa ilość sera topionego, który niewiele wnosi do całości. Majonez dobrze komponuje się z serem oraz pomidorami, a ketchup jest dosyć dobrej jakości i konsystencji co sprawia, że te dwa składniki właściwie dominują w kompozycji dodatków. Mięso w Whopperze jest nieco łykowate, ale bardziej zbite i konkretne niż w burgerach w McDonald’s. W jednym z burgerów znalazłem coś twardego, ale to zdarza się w produktach z wołowiny. Smak patty na nikim nie zrobi dużego wrażenia – jest to lekko przyprawiony, grillowany kawałek niezbyt drobno zmielonego mięsa – jeżeli jest się czym zachwycać to tylko tym, że ten kawałek jest sporej wielkości.

Pochyle się jeszcze nad kwestią samego spożywania – poczwórnego Whoppera zjada się tak łatwo jak czyta Sienkiewicza, płyny leją się jak wodogrzmoty Mickiewicza, a warzywa lecą jak fortepian Norwida/Szopena na bruk. Ja w takim spożywaniu odnajduję nieco przyjemności, ale zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich może satysfakcjonować taka forma kanapki, więc jedyne co mi pozostaje to zaprosić te osoby do Maka. Tam raczej, ze względu na ilość i objętość burgerów nic nie ma prawa wypaść, chyba, że ta dziwnie pokrojona sałata, bo ona zawsze wypada, albo już przy otwarciu znajduje się poza kanapką.

Podsumowując muszę stwierdzić, że jedyne co jest naprawdę konkretnego w poczwórnym Whopperze to moja własna satysfakcja – kanapka nie zachwyca smakiem, doborem składników, ich jakością, ilością czy samą konstrukcją. Nie należy też do najtańszych. Polecam jedynie w przypadku gdy, jak ja, masz chęć zaliczać kolejne levele w ewolucji Whoppera.

szulff

3 Comments

  1. jak dla mnie whooper nawet pojedynczy nie jest zachwycający.. dużo bardziej wolę big kinga czy stakehouse’a, gdzie tego pierwszego biorę z extra sosikiem bbq i prażoną cebulką (oba dodatki za free) i ew. extra mięsko.

  2. Ja skończyłem na podwójnym i nie wyobrażam sobie zjeść większego. Jeśli chodzi o sieciówki to BurgerKing jest u mnie na 1 miejscu pod względem smaku samego mięsa i lepszych dodatków. Słabo a nawet bardzo słabo jest z bułką i sosami. Bułka-za słodka, o ile wierzch się jeszcze trzyma dobrze to zawsze spód jest rozmoczony od przesadnej ilości sosów które są niczym innym jak majonez i keczup. Szkoda, bo częściej bym tam bywał, a takto wybrałem niesiecówkowe małe burgerownie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *